Z miłości do boksu

0
156
Boks1453
REKLAMA

Jak choćby młodzi pięściarze tarnowskiego klubu „Tiger”, którzy nie widzą świata poza treningami i walkami, a efekty ich pracy są zdumiewające.
Tarnów posiada niemałe tradycje bokserskie. Przed laty w mieście prężnie funkcjonowały kluby z sekcjami boksu, a miejscowi pięściarze odnosili również ogólnopolskie sukcesy. To stąd pochodzi Stanisław Żydaczek, który reprezentował kraj i zdobywał medale w czasach największej świetności polskiego boksu. Do dawnych tradycji nawiązuje dziś m.in. tarnowski klub „Tiger”, który z powodzeniem kształci kolejne pokolenia utalentowanych pięściarzy i pnie się w rankingu najlepszych polskich ośrodków szkoleniowych.

REKLAMA

Talent i czas
W cyklicznej klasyfikacji Polskiego Związku Bokserskiego tarnowski klub zajął w tym roku ósmą pozycję pośród ponad dwustu innych klubów. To efekt licznych medali, które pięściarze „Tigera” w minionych miesiącach zdobyli w krajowych mistrzostwach i Pucharze Polski. W ostatnich latach jest ich coraz więcej, bo w ślad za Dariuszem Sękiem (wychowankiem klubu, aktualnie znanym zawodowym bokserem) idą kolejni, dla których boks może okazać się nie tylko młodzieńczą sportową przygodą, ale i drogą do profesjonalnej kariery w ringu.
– W mieście i regionie jest cała masa utalentowanych młodych ludzi, którym warto stworzyć szansę na zaistnienie w boksie – mówi Jan Basta, prezes „Tigera”. – Niektórzy do klubu przychodzą, inni odchodzą, jak to młodzi, ale mamy grupę kilkunastu osób, które regularnie biorą udział w zawodach na różnych szczeblach wiekowych, w których odnoszą sukcesy. Wszystkie bardzo cieszą, bo wkładamy dużo serca, żeby umożliwić naszym bokserom dalszy rozwój.
Najlepszym przykładem jest 21‑letni Damian Kiwior, który w klubie zaczął boksować stosunkowo niedawno, a obecnie jest trzykrotnym wicemistrzem Polski, podpisał zawodowy kontrakt i występuje w profesjonalnej lidze WSB. Do boksu namówił też swojego młodszego brata, a innym daje przekonanie, że praca przynosi efekty. Nic więc dziwnego, że to właśnie tarnowski klub stanowi dzisiaj o sile małopolskiego boksu. Na dodatek wiele wskazuje na to, że sukcesy dopiero się zaczynają.
– Potencjał naszych zawodników i zawodniczek jest bardzo duży. Niektórzy mają wielki talent i potrzebują tylko czasu, żeby dojrzeć – mówi Józef Sadko, trener i wychowawca tarnowskich pięściarzy. – Nie wszyscy przekonują się do boksu, ale jeśli już tak się dzieje, to ciężko pracują. Nie jest łatwo, bo stawiamy na kulturę i wychowanie. Bez dyscypliny nie ma sportów walki.


Sportowa radocha
W tarnowskim klubie trenują chłopcy i dziewczęta w różnym wieku. Większość chodzi do szkół, ale znajduje też czas na to, żeby przychodzić na sportowe zajęcia. Te odbywają się od poniedziałku do piątku, do tego jeszcze weekendowe zawody. Niektórzy sami chcą spróbować boksu, innych zachęcają rodzice, a najbardziej wytrwali pozostają na dłużej.
– Kolega polecił mi ten klub, przyszedłem na trening i spodobało się. Ten sam kolega w końcu przestał trenować, a ja zostałem – mówi 16‑letni Michał Bardo, który niedawno zdobył mistrzostwo w swojej kategorii w kadeckim Pucharze Polski.
Dobra opinia o szkoleniu w „Tigerze” przyciąga zresztą nie tylko tarnowian. Trenuje tu również sporo osób z regionu, które potrafią przebyć wiele kilometrów, żeby przyjechać na trening. Jak 16‑letni Grzegorz Basta, na co dzień uczeń technikum w Zakliczynie, który trafił na zajęcia zachęcony przykładem swojego kuzyna.
– Maciek ma 12 lat, a już trenuje, więc ja nie chciałem być gorszy – śmieje się Grzesiek. – Trenuję półtora roku i widzę efekty. Lepiej walczę, jestem bardziej wysportowany. Polecam każdemu, bo to sport, w którym można się wyżyć, a nie przeszkadza w nauce. Treningi mamy po południu, więc ze szkoły trafiam na halę, potem się uczę. Wszystko można dobrze połączyć.
Wychowawcy podkreślają, że nastoletni bokserzy uczą się na ringu przede wszystkim charakteru. Nie mają czasu na młodzieńcze wybryki czy spędzanie całych dni przed monitorem komputera, bo muszą trenować – przegrywać, podnosić się z kolan, zwyciężać. To hartuje ducha, a z efektów takiego wychowania zadowoleni są też rodzice.
– Widać, że zawodnicy mają z boksu radochę. Czasem smucą się po przegranej, ale zaraz biorą się do pracy, żeby następną walkę wygrać. Ciągle się rozwijają, wychowują. Podczas treningów jest dyscyplina, trzeba szanować trenera i przestrzegać zasad, co przenosi się na życie poza sportem. Jako rodzic jestem z tego bardzo zadowolony – mówi Jacek Basta, tata boksera.

Ciągle brakuje…
Liczne sukcesy pięściarzy są rezultatem ich pracy, ale również zaangażowania włodarzy klubu, którzy robią wszystko, żeby młodzi bokserzy mieli jak najlepsze warunki do rozwoju. O to nie jest łatwo, bo czasem same dobre chęci nie wystarczają. Brakuje sponsorów, miejska dotacja jest niewielka, a zdarza się i tak, że trzeba z własnej kieszeni dołożyć na wyjazd zawodników na turniej.
Wszystkie trudy rekompensują jednak sukcesy bokserów i widok radości na ich twarzach. Jak choćby niedawno, gdy pięściarze otrzymali stroje sportowe. Niby mała rzecz, a od razu wszyscy bardziej przyłożyli się do treningów. Choć z tymi też bywają problemy, bo sala Pałacu Młodzieży przy ulicy Gumniskiej, gdzie „Tiger” na co dzień trenuje, jest dzielona pomiędzy kilka sekcji. Bokserzy chcieliby móc trenować dłużej, ale na razie brakuje ku temu możliwości. Klub ma jednak plan, żeby zaadoptować pobliską salkę.
– Wierzymy, że warto się starać. Tak naprawdę jesteśmy grupą pasjonatów, którzy kochają boks i chcą dla tych młodych ludzi jak najlepiej – mówi Józef Gawron, wiceprezes klubu i zasłużony działacz, który dla tarnowskich bokserów zrobił przez lata bardzo wiele. – Razem z nowym zarządem mamy teraz nadzieję, że to ruszy jeszcze bardziej, bo są plany i różne pomysły. Na niczym nie zarabiamy, raczej nam brakuje, co sprawia, że wyróżniamy się wśród innych klubów nastawionych na pieniądze.
Jednym z największych sukcesów „Tigera” jest dzisiaj to, że w nie najlepszych warunkach i przy braku środków z uporem kształci młodzież, a ta odwdzięcza się wynikami. Jak Damian Kiwior, który ma szansę, żeby w 2016 roku reprezentować Polskę na letniej olimpiadzie Rio de Janeiro. Utalentowany bokser przekonuje dziś, że warto trenować w Tarnowie.
– To dzięki temu klubowi zaszedłem daleko, a mam nadzieję, że kariera dopiero przede mną, bo chciałbym pojechać na olimpiadę w Rio, a za kilka lat spełniać się w boksie zawodowym – mówi Kiwior. – Wszystkim polecam boks, bo to wspaniały sport. Jest ciężkim kawałkiem chleba, kosztuje wiele zdrowia, poświęcenia i wyrzeczeń, ale pozwala być szczęśliwym.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments