Z miłości do motoryzacji

0
47
Adam Gładysz szkoli dziś nie tylko młodych zawodników, ale też poświęca dużo czasu własnym dzieciom, które stawiają swoje pierwsze kroki w kartingu. 10‑letnia Natalia oraz 7‑letni Maciej zadebiutowali w tym roku w Kartingowych Mistrzostwach Polski w serii Rotax Max Challenge
REKLAMA

W wakacje, pomiędzy drugą a trzecią klasą podstawówki, na podwórku obok domu Adam Gładysz po raz pierwszy w życiu prowadził samochód. Na prawym fotelu przyglądał się temu jego tata, który sam niegdyś ścigał się w rajdach, a własne zainteresowania przekazał również synom. Starszy Marcin rozpoczął od startów w kartingu, zaś młodszy Adam miał 15 lat, gdy zaczynał swoją karierę sportową w rajdach samochodowych.– Już jako kilkuletni chłopak interesowałem się samochodami, podglądałem tatę w garażu – wspomina Adam Gładysz. – Czasem siadałem na kolanach i też chciałem kierować. Od małego byłem zarażony motoryzacyjnym bakcylem, ciągnęło mnie do tego.

REKLAMA

Zawodowe ściganie
Młody sportowiec początkowo próbował swoich sił jako pilot, później kierowca rajdowy, przyznaje jednak, że od początku fascynowało go ściganie się na torze. Oglądał wyścigi Formuły 1, chciał bezpośrednio rywalizować z innymi kierowcami. Przy autoryzowanej stacji Volkswagena, którą Gładyszowie prowadzą w podtarnowskich Zgłobicach, powstał więc w 1998 roku profesjonalny zespół wyścigowy Gładysz Racing Team. Nastoletni jeszcze Adam zrobił licencję i zaczął startować w wyścigach na torze. Od początku nowego stulecia młody kierowca z Tarnowa ścigał się w różnych odmianach Samochodowych Mistrzostw Polski, rywalizował także w międzynarodowych seriach (m.in. w pucharze VW Scirocco R‑Cup), a na półkę trafiały kolejne medale i puchary za zwycięstwa.
Przed rokiem Gładysz z powodzeniem rywalizował w znanej międzynarodowej serii Porsche GT3 Cup Challenge jako licencjonowany kierowca Porsche Polska. Znajdował się nawet na czele klasyfikacji generalnej, ale dwa pechowo nieukończone wyścigi sprawiły, że spadł tuż poza podium. Ten sezon był jednak potwierdzeniem jego pozycji w wyścigowym świecie.
– To najgorsze miejsce dla sportowca, więc trochę szkoda. Mimo tego i tak jestem zadowolony. Puchar Porsche był bardzo wymagający, ścigałem się z zawodnikami z całego świata – mówił wówczas Gładysz. Miał powody do zadowolenia, bo bardzo dobrze odnalazł się w nowym samochodzie i wygrał trzy wyścigi. A pomimo piętnastego sezonu zawodowego ścigania nadal z przyjemnością siadał za kółkiem. – Wciąż na tor przyciąga mnie adrenalina, szybkość i przede wszystkim rywalizacja. Lubię rywalizować, sprawdzać się i ciągle podnosić poprzeczkę. O to głównie chodzi – mówi Gładysz.


Pracowity rok
35‑letni tarnowianin w sporcie samochodowym osiągnął bardzo wiele, ale nadal chętnie powraca na tor, czasem na wiele godzin. Tak było choćby w tym roku, gdy był członkiem pięcioosobowej załogi R8 Motosport, która na torze Dubai Autodrome wystartowała w styczniu w mocno osadzonym międzynarodowym wyścigu długodystansowym. Po 24‑godzinnej rywalizacji w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich drużyna zajęła drugie miejsce w swojej klasie.
W marcu było blisko, aby ekipa z Gładyszem w składzie stanęła na podium klasy w 12‑godzinnym wyścigu na torze Autodromo del Mugello. Zabrakło tylko szczęścia, bo w ich golfa GTI wjechał inny samochód, co spowodowało konieczność naprawy tylnego zawieszenia.– W czasie całodobowego wyścigu liczy się współpraca z drużyną, koncentracja i wytrzymałość – wylicza Gładysz. – Temperatura w samochodzie przekracza 60 stopni Celsjusza, więc mówi to samo za siebie. Potrzeba dużej wydolności organizmu i skupienia, bo w Dubaju średnia okrążenia wynosiła prawie 150 km/h, a w niektórych partiach toru osiągaliśmy prędkość nawet 230 km/h. Ważne jest prowadzenie samochodu, kondycja, odnalezienie się w sporym tłoku.
W minionym sezonie kierowca nie zdecydował się na start w jakimś samochodowym pucharze, ponieważ miał sporo innej pracy. Od trzech lat Volkswagen Racing Polska – tarnowska firma Janusza i Adama Gładyszów – organizuje bowiem prestiżowy międzynarodowych puchar Volkswagen Golf Cup. Wyścigi odbywają się w kilku państwach, są relacjonowane w sportowych telewizjach, a młodzi uczestnicy mają możliwość zdobyć doświadczenie i rozwinąć swoją karierę.
Gładysz w pucharze jest koordynatorem sportowym, podczas treningów i szkoleń dzieli się swoim doświadczeniem z kolejnym pokoleniem kierowców. Wysoko oceniany puchar Volkswagena okazał się świetną szkołą dla zdolnej młodzieży praktycznie z całego globu.
– Przy organizacji takiego pucharu trzeba się sporo napracować, ale cieszę się, że opinie o tej serii są bardzo pozytywne – mówi Gładysz. – Przygotowujemy kierowców kompleksowo, nie tylko zapewniając im warunki do zdobywania technicznych umiejętności, ale też przeprowadzając różnego rodzaju szkolenia, choćby z zakresu dbania o wizerunek medialny.

Pasja przekazana
Adam Gładysz szkoli dziś nie tylko młodych zawodników, ale też poświęca dużo czasu własnym dzieciom, które stawiają swoje pierwsze kroki w kartingu. 10‑letnia Natalia oraz 7‑letni Maciej zadebiutowali w tym roku w Kartingowych Mistrzostwach Polski w serii Rotax Max Challenge. Natalia jako jedyna dziewczynka w stawce radziła sobie na torze bardzo dobrze, a Maciej z powodzeniem wystartował w ramach pokazów, które przygotowują najmłodszych do profesjonalnych startów.
– Przejechaliśmy w kraju i zagranicą z dziećmi wiele kilometrów. Cieszę się, że tak się zaprezentowały, bo jeździły w zawodach z dużo bardziej doświadczonymi zawodnikami – mówi tata kartingowych adeptów, którzy tym samym kontynuują rodzinną tradycję. – Zamiłowanie do sportów samochodowych mamy chyba we krwi, bo dzieci chcą jeździć. W swoim debiutanckim sezonie zrobiły znaczący progres. Być może zechcą się w przyszłości związać ze sportem, chociaż oczywiście same o tym zadecydują, ja tylko staram się je wspierać, tak jak mnie wspierał tata. Problemem w Polsce jest brak odpowiedniego pokierowania młodych sportowców.
W zimie Gładysz będzie więc przygotowywał dzieci to kolejnego sezonu, a sam też dba o własną dyspozycję, ponieważ w planach ma ponowny udział w całodobowym wyścigu w Dubaju – w jego drużynie znajdzie się m.in. Jerzy Dudek, który niegdyś zachwycał jako piłkarz, a teraz coraz lepiej radzi sobie podczas samochodowych zmagań. Gładysz ze swoim menadżerem analizuje jeszcze możliwość startów w seriach wyścigowych w następnym sezonie, ale decyzję odnośnie sportowej przyszłości dopiero podejmie.
Być może, gdyby nieco inaczej potoczyła się kariera tarnowskiego kierowcy, mógłby otrzeć się nawet o Formułę 1. Na tory tej serii ostatecznie nie trafił, ale dzięki wieloletniemu doświadczeniu pojawia się dzisiaj jako ekspert w studiu podczas transmisji F1 w telewizji Polsat. Jest też przekonany, że choć ma już inne priorytety niż własna kariera, to jego życie ciągle kręci się wokół sportu. – To efekt rodzinnej miłości do motoryzacji – mówi.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o