To miał być jubileuszowy, 70. sezon żużlowców Unii Tarnów w polskiej lidze, w której startowali nieprzerwanie od 1957 roku. Gdyby było normalnie, to być może zorganizowano by z tej okazji uroczystość, spotkanie żużlowych pokoleń, może na torze w Mościcach odbyłyby się zawody, na przykład jedna z rund Indywidualnych Mistrzostw Polski lub Indywidualnych Mistrzostw Europy. Nic takiego jednak nie nastąpi. Speedway w ośrodku, który wychował między innymi Zygmunta Pytkę, braci Rempałów, Cierniaków (ojca i syna) czy Janusza Kołodzieja, został „zaorany”.
Odłączanie aparatury
Informacja ta mogłaby być szokiem dla kibiców w Tarnowie i w całej żużlowej Polsce, gdyby nie fakt, że wszyscy od dłuższego czasu byli na nią przygotowani. Bo przecież ostry kryzys w ŻSSA Unia nie był kwestią ostatnich dni, tygodni czy nawet miesięcy. Z pewnością kamykiem, który uruchomił lawinę nieszczęść, była decyzja Grupy Azoty sprzed dwóch lat o całkowitej rezygnacji ze wspierania tarnowskiego sportu. W jej wyniku upadły ekstraklasowe zespoły piłki ręcznej i siatkówki kobiet. Żużel obronił się przypadkowo, tuż przed rozpoczęciem sezonu 2024, kiedy upadek był już w zasadzie przesądzony. Obecny na wernisażu sportowej wystawy w Arenie Jaskółka polityk, związany z rządzącym wówczas ugrupowaniem, dał się przekonać, że wsparcie tarnowskiego żużla w zamian za teoretyczną promocję Małopolski (pretekst na wydanie z budżetu województwa pieniędzy trzeba było znaleźć) może wspomóc partię w zbliżających się wyborach. Ten zastrzyk gotówki okazał się jedynie krótkotrwałą kroplówką. Tarnowski żużel przypominał śmiertelnie chorego pacjenta, sztucznie podtrzymywanego przy życiu. Wreszcie 23 marca Polski Związek Motorowy podjął decyzję o odłączeniu aparatury.
Kryzys ostatnich lat nie był pierwszym w długiej historii popularnych „Jaskółek”. W przeszłości zdarzało się, że ich los wisiał na przysłowiowym włosku. Tak było w 1968 roku, kiedy Unia została, decyzją Głównej Komisji Sportu Żużlowego, relegowana do II ligi przy „zielonym stoliku”. Pojawiły się głosy, aby na znak protestu wycofać zespół z rozgrywek. Totalny sportowy kryzys przyniósł przełom lat 70‒80. I ten udało się przetrwać, podobnie jak problemy, które nawarstwiały się po spadku drużyny do ówczesnej II ligi w roku 1996. Nastało wtedy, jak w przysłowiu, siedem chudych lat.
Zasadnicza różnica pomiędzy tamtymi czasami a współczesnością była taka, że wtedy nie brakowało ludzi temu sportowi oddanych i potrafiących finalnie go obronić. Teraz takich osób zabrakło, a na dalszym trwaniu speedwaya zależało jedynie topniejącej grupie najbardziej zagorzałych fanów. I druga, jeszcze ważniejsza kwestia – w przeszłości Unia bywała biedna, ale nigdy nie stała się bankrutem i pośmiewiskiem całej sportowej Polski.
Prezesi z księżyca
Lata 2024‒2005 to złoty czas tarnowskiego speedwaya. Dwukrotne mistrzostwo Polski, arcymistrz Tony Rickardsson, bracia Gollobowie i Janusz Kołodziej w składzie, pierwsza w kraju (o ile dobrze pamiętam) Żużlowa Sportowa Spółka Akcyjna i pierwszy tor wyposażony w sztuczne oświetlenie oraz na stałe zamontowaną pneumatyczną bandę, która wchodziła dopiero w użycie. Tamtej hossy nie potrafiono jednak wykorzystać, a był to najlepszy czas chociażby na modernizację stadionu. Po latach nie trzeba byłoby wyrzucać samorządowych pieniędzy w błoto na projekty, które nigdy nie weszły w życie, ani też pakować 7 mln złotych w „łatanie dziur” na przestarzałym obiekcie, aby został dopuszczony do sportowej rywalizacji.
Osobnym problemem okazali się działacze, których w ostatnich latach „namaszczano” na prezesów klubu. Niestety nie mieli, delikatnie mówiąc, kompetencji do kierowania klubem. Wybierano ich na zasadzie jakichś nie do końca zrozumiałych towarzyskich koneksji. W czasach totalnej komercjalizacji sportu człowiek zarządzający klubem (jako prezes lub przez zaufaną osobę) musi być albo właścicielem bogatej firmy, która jest jednocześnie sponsorem strategicznym i potrafi zagwarantować właściwe finansowanie (jak Marta Półtorak i jej firma Marma przez dekadę w Rzeszowie lub Witold Skrzydlewski w Łodzi), albo też cieszyć się dużym autorytetem mającym „otwarte wszystkie drzwi” do polityków, właścicieli poważnych przedsiębiorstw, samorządów. I tym samym potrafiący skutecznie zgromadzić budżet na coraz droższą działalność klubu. Tak to działa.
W Tarnowie tak nie było od czasów Szczepana Bukowskiego, z którego osobą wiążą się największe sukcesy. Niektórzy klubowi sternicy niespecjalnie przejmowali się problemami drużyny, o czym wspominał w mediach były szkoleniowiec Unii i kadry narodowej, Marek Cieślak. Dopóki Azoty rokrocznie sypały kasę, nikt się tym zdawał nie przejmować. Stare długi spłacano nowymi pieniędzmi i interes się kręcił. Wierzono, że chemiczny kombinat będzie finansował zabawę do końca świata i jeden dzień dłużej. Profesjonalny marketing był w klubie pojęciem obcym. Tymczasem już kilka lat temu jeden z prezesów Grupy Azoty publicznie wypowiadał się, że jego firma nie może samodzielnie finansować rosnących kosztów ligowego speedwaya i wskazywał m.in. na samorząd miejski jako na potencjalny kolejny finansowy filar. Jednak jaką politykę wobec sportu kwalifikowanego prowadzono przez lata w Tarnowie, kibice wiedzą doskonale. Skoro Azoty były sponsorem od samego początku istnienia sekcji, przez kilkadziesiąt lat, to kto by się tym „gaworzeniem” przejmował, prawda?
Osobny temat to działalność rady nadzorczej spółki. Wiem, że na przestrzeni lat w jej strukturach działali przedsiębiorcy bardzo oddani temu klubowi, niektórzy z nich byli zaangażowani, potrafili nawet z własnych środków łatać finansowe dziury. To trzeba podkreślić. Ale trudno mi pojąć, jak to możliwe, że pod bokiem ludzi prowadzących przez lata z powodzeniem swoje firmy, mających przecież nadzorować politykę finansową zarządu, doszło do patologii i kilkumilionowego długu, który pogrążył ostatecznie klub. A spór w gronie udziałowców, który skutkował rezygnacją dwóch przedstawicieli, stanowił smutny epilog działalności tego ciała.
Sportowa pustynia
Klub zbankrutował, nad jego finansami pochyliło się ostatnio Centralne Biuro Antykorupcyjne, co stanowi katastrofalne dopełnienie historii Unii. Pytanie, co dalej. Wielu kibiców wyraża nadzieję, że niebawem ktoś odbuduje tarnowski speedway na zdrowych, finansowych i organizacyjnych zasadach. Nie będzie to jednak łatwe. Przede wszystkim muszą się znaleźć osoby, które zechcą się w to zaangażować bez gwarancji powodzenia, w atmosferze ogólnego zniechęcenia. Po drugie, na to potrzebne są duże pieniądze. Koszt utrzymania zespołu nawet na szczeblu tak zwanej Krajowej Ligi Żużlowej, czyli nazywając rzecz po imieniu III ligi, idą dziś w miliony złotych. Czy zatem znaleźliby się sponsorzy z dużymi możliwościami przy tak negatywnym postrzeganiu tarnowskiego żużla w ostatnich latach?
Historia w podobnych wypadkach toczyła się różnie. W Lublinie po krótkiej pauzie znaleźli się przedsiębiorczy działacze, których wspomogły niezależne od opcji politycznej samorządy – zarówno miejski, jak i wojewódzki – bogate regionalne firmy, ale też spółki Skarbu Państwa. W efekcie w ciągu kilku lat miasto stało się stolicą żużlowej Polski. Ale jest też znacznie więcej przykładów, kiedy na reaktywację tego sportu czekano kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. A w niektórych miastach żużel nie odrodził się nigdy. Jak będzie w Tarnowie, czas pokaże.
Pojawiające się medialne doniesienia o chęci organizacji na torze w Mościcach zawodów młodzieżowych przez akademię Janusza Kołodzieja na razie trzeba traktować w kategorii pewnego projektu, będącego na etapie pomysłu. Podobnie jak inicjatywę jednego z miejscowych przedsiębiorców wspierających Unię, który publicznie deklaruje odbudowę ligowego żużla w nowym klubie, pod własnym szyldem, już w przyszłym roku.
Na razie sytuacja przynosi wnioski bardzo przykre. W ciągu kilku ostatnich lat w Tarnowie padły grające w najwyższych klasach rozgrywkowych zespoły siatkarek, piłkarek nożnych i piłkarzy ręcznych. Teraz pogrzebany został żużel, z którym to miasto było utożsamiane w Polsce i jego rola wykraczała poza aspekt czysto sportowy, stając się zjawiskiem społecznym. Stutysięczny Tarnów stał się sportową pustynią.
Tarnowski żużel w liczbach
69 sezonów w lidze, w tym 27 w najwyższej klasie rozgrywkowej
7 medali Drużynowych Mistrzostw Polski, w tym 3 złote
5 Indywidualnych Mistrzostw Polski
1 Klubowy Puchar Europy
5 Indywidualnych mistrzów świata na torze klasycznym jeździło w barwach Unii

![Zmiana organizacji ruchu na Bernardyńskiej [ZDJĘCIA] Kontraruch Bernardyńska](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/Kontraruch-Bernardynska-zmiana-2-218x150.jpg)



![Mur oporowy linii kolejowej Tarnów–Leluchów zamieni się w turystyczną atrakcję [ZDJĘCIA] Żegiestów budowa promenady i plaży](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/Zegiestow-budowa-promenady-i-plazy-2-218x150.jpg)

















