Do jednej bramki

0
31
Żużel - Apator Toruń - Unia Tarnów
Apator Toruń - Unia Tarnów 64:26
REKLAMA

W terminologii piłkarskiej o takich meczach mówi się: „do jednej bramki”. Niespodzianki w Toruniu nie było. Miejscowy Apator, zdecydowanie najlepsza drużyna tegorocznych rozgrywek o mistrzostwo eWinner I ligi, pokonał bez żadnego problemu Unię Tarnów i tym samym przypieczętował swój zasłużony powrót, po jednym sezonie, w szeregi ekstraligi. A tarnowianie? Cóż, próbowali walczyć, ale trudno rywalizuje się z zespołem o co najmniej klasę lepszym. Tym bardziej, że najlepszy junior Unii nie wystąpił w tym meczu.

Kadra ważniejsza niż drużyna?
Powodem absencji Cierniaka okazało się powołanie do kadry narodowej na Mistrzostwa Europy Par Juniorów do lat 19. Nominacja niespodzianką nie jest, w końcu niedawno Mateusz wygrał turniej o Brązowy Kask, czyli de facto starcie najlepszych polskich zawodników w najmłodszej wiekowej kategorii. Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał o kolizji terminów i tym samym Mateusz reprezentując barwy narodowe nie mógł wystąpić w ostatnim tegorocznym, wyjazdowym spotkaniu. „Jaskółki”, na sukces których nikt rozsądnie myślący nie liczył, straciły więc bardzo poważny atut na uzyskanie przyzwoitego rezultatu. Cierniaka w składzie zastąpił więc z konieczności Dawid Rempała. – Mateusz już parę razy dostawał powołanie do kadry, lecz wtedy nie dawaliśmy mu pozwolenia na występ. Dzisiaj zrobiliśmy ukłon w stronę kadry i postanowiliśmy wystartować bez Mateusza – wyjaśnił na portalu sportowefakty.pl menedżer drużyny tarnowskiej Tomasz Proszowski.
Mecz zaczął się jednak dosyć obiecująco. Wprawdzie start do wyścigu I zdecydowanie wygrali gospodarze: Adrian Miedziński i Chris Holder, ale na trasie waleczny Artur Mroczka zdołał wyprzedzić Australijczyka i potem do samej mety odpierał skutecznie jego kontrataki. Do rywalizacji, jednak nieskutecznie, próbował się także włączyć Kim Nilsson.

REKLAMA

Bieg juniorów zakończył się identycznym wynikiem: 4:2 dla Apatora. Start wygrali wprawdzie tarnowianie, ale Dawid Rempała szybko spadł na ostatnią pozycję, a na trzecim okrążeniu Igor Kopeć Sobczyński wyprzedził Przemysława Koniecznego. Po biegu bez historii numer III, w którym Jack Holder i Wiktor Kułakow pewnie pokonali Petera Ljunga i Daniela Kaczmarka, ciekawiej było w wyścigu kończącym pierwszą serię. Ernest Koza długo prowadził, ale w końcu skuteczniej zaatakował go Tobiasz Musielak i skończyło się na kolejnej wygranej miejscowych 4:2. Gospodarze prowadzili w tym momencie już 17:7.
Kiedy w V biegu bracia Holderowie bez problemów objechali Artura Mroczkę i Ernesta Kozę, stało się jasne, że Unię czeka na Motoarenie prawdziwa klęska. Jedyne, na co stać było gości to remisy w biegach, w których miejscowych reprezentowali juniorzy. Tak było w biegu VI, który wygrał wprawdzie Wiktor Kułakow, a za jego plecami przyjechali Daniel Kaczmarek i Kim Nilsson, wyprzedzając Kamila Marcińca. Trzeba jednak przyznać, że toruński junior pojechał ładnie i Kim Nilsson musiał się sporo „napocić”, aby przywieźć na metę jeden punkt. Podobnie było w biegu VIII, kiedy zaciętą, ale zwycięską rywalizację z juniorem toruńskim stoczył tym razem Daniel Kaczmarek. W międzyczasie próbował powalczyć Peter Ljung w biegu VII, był szybki i bliski wyprzedzenia Adriana Miedzińskiego, ale miał problemy ze sprzętem i nie ukończył wyścigu. 33:15 to wynik po dwóch seriach startów.

Bezsilni
W IX biegu na moment „obudził się” Kim Nilsson, dosyć niespodziewanie sięgając po zwycięstwo indywidualne. Jak się okazało jedyne zwycięstwo gości w tym spotkaniu! Mogło być lepiej, ponieważ dobrze wystartował Daniel Kaczmarek, ale bardzo szybko spadł na ostatnie miejsce. Tarnowianie w elemencie startu nie ustępowali rywalom, problem w tym, że na dystansie byli niemiłosiernie objeżdżani przez torunian.
Tak było w X biegu. Przemysław Konieczny nie wytrzymał naporu braci Holderów, nie podjął z nimi walki także bardzo słaby w sobotni wieczór Peter Ljung. Tak też było w kolejnym biegu z Ernestem Kozą. Kolejne 1:5 i w tym momencie przewaga Apatora była już gigantyczna 46:20. Nilsson, który wygrał swój poprzedni wyścig, tym razem był ostatni. I podobny scenariusz miał wyścig XII, tym razem Ernest Koza przegrał pojedynek o trzy punkty z Chrisem Holderem na ostatnim okrążeniu. Trochę emocji było w wyścigu XIII, ponieważ Peter Ljung próbował powalczyć o dwa punkty z Tobiaszem Musielakiem, ale niestety przegrał.
Wyścigi nominowane także padły łupem gospodarzy. XIV wygrali bez najmniejszych problemów Adrian Miedziński i Tobiasz Musielak przed Danielem Kaczmarkiem i Ernestą Kozą. W XV ładnie powalczył Artur Mroczka, który przez cztery okrążenia odpierał zaciekłe ataki Wiktora Kułakowa i dowiózł do mety dwa punkty. Jack Holder był poza jego zasięgiem. Skończyło się na katastrofalnym wyniku 64:26 dla rywali. Chyba nawet najstarsi kibice nie pamiętają, kiedy tarnowski zespół na tym poziomie rozgrywek poniósł tak wysoką porażkę. Przykre to, ale prawdziwe.

Na koniec z Wybrzeżem
Szanse na częściową przynajmniej rehabilitację tarnowianie będą mieli już w czwartek, 1 października. O godzinie 19 na Stadionie Miejskim w Tarnowie podejmować będą gdańskie Wybrzeże. Stawką meczu będzie czwarte miejsce na koniec sezonu. Pierwszy mecz w Gdańsku tarnowianie wygrali 46:44. Będzie ich to pożegnalny ligowy występ w tegorocznym sezonie.

Apator Toruń – Unia Tarnów 64:26

Unia: Kim Nilsson 4+1 (0,1,3,0,0), Daniel Kaczmarek 5 (0,2,0,2,1), Artur Mroczka 7 (2,1,2,0,2), Ernest Koza 4+1 (2,0,1,1,0), Peter Ljung 3 (1,d,1,1), Przemysław Konieczny 2 (2,0,0), Dawid Rempała 1 (0,1,0), Michał Gruchalski ns.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o