Ekstraligowe plusy i minusy

0
91
Liga-podsumowanie
REKLAMA

Z ekstraligi spada po rocznym pobycie Wybrzeże Gdańsk. Włókniarz Częstochowa walczyć będzie o uniknięcie degradacji w barażach z wicemistrzem Nice Polskiej Ligi Żużlowej, a sezon ligowy kończą Unibax Toruń i Sparta Wrocław. To dobry moment na podsumowania…

REKLAMA

Grupa Azoty Unia Tarnów
Absolutny hegemon sezonu zasadniczego. Podopieczni trenera Marka Cieślaka przegrali tylko jedno spotkanie i tak pozostanie do końca, jeśli nie potkną się w ostatnim meczu na własnym torze z Falubazem Zielona Góra. Zebrali też przy okazji komplet bonusów za lepszy wynik w dwumeczu. „Jaskółki” po powrocie Grega Hancocka przypominają do złudzenia mistrzowski team z 2012 roku. Są bardzo wyrównaną drużyną, w której każdy zawodnik zdobywa ważne punkty. Do znakomitej formy powrócił Martin Vaculik, swoje robią Janusz Kołodziej, Artem Łaguta i Krzysztof Buczkowski. Kacper Gomólski wyrósł na jednego z najbardziej wartościowych juniorów ligi, a drugi junior, czy to Ernest Koza, czy Mateusz Borowicz też potrafi dorzucić ważne punkty. Jeżeli tylko tarnowianie utrzymają tę dyspozycję w play off, można liczyć na czwartą mistrzowską koronę dla Tarnowa. Jeżeli utrzymają…

Stal Gorzów
Gorzowianie przed sezonem typowani byli jako poważny kandydat do play off i pod wodzą Krzysztofa Kasprzaka spełnili swoje zadanie. Rzecz w tym, że ich kibice wymagają nieco więcej, bo w Gorzowie na mistrzowski tytuł czekają aż od 1983 roku, a więc od czasów Jancarza, Rembasa czy Nowaka. Stal to bardzo mocny team z bardzo dobrymi juniorami, co ma spore znaczenie. Ale też niejednokrotnie z „dziurami” w składzie, co pokazały niektóre mecze. Właściwie głównym ich problemem w sezonie zasadniczym byli… tarnowianie, z którymi przegrali obydwa mecze, a w Tarnowie ponieśli prawdziwą sportową klęskę.
W play off ma być jednak inaczej, najpierw Stal musi się uporać z lokalnym rywalem z Zielonej Góry, a to zwykle są ekscytujące spotkania.

Falubaz Zielona Góra
Falubaz wymieniany był jednym tchem jako faworyt rozgrywek, już na wstępie, jednak zielonogórzan spotkał zimny prysznic w postaci porażki na własnym torze z… Unią Tarnów. Podopieczni trenera Rafała Dobruckiego szybko wzięli się jednak do pracy i w sumie dosyć pewnie i bez większych problemów awansowali do najlepszej czwórki. Teraz mają jednak poważny problem. Pierwszym jest zawieszenie Patryka Dudka, który, chociaż sezon miał wyraźnie słabszy niż poprzedni, rolę w teamie z Zielonej Góry odgrywał bezcenną. Drugim natomiast forma Jarosława Hampela, która w ostatnim czasie gdzieś uleciała i lider drużyny był momentami na torze zupełnie bezradny. W play off nikt nie traktuje już aktualnego mistrza jako faworyta, ale należy się z nim liczyć, zielonogórzanie mogą bowiem wszystkich zaskoczyć.

Unia Leszno
Personalnie bardzo silny team ze znakomita parą juniorów i Nicki Pedersenem w składzie. Na torze do pewnego momentu nie zawsze to wszystko dobrze wyglądało, stąd miejsce w play off następców Alfreda Smoczyka długo stało pod znakiem zapytania. Znakomitym pomysłem okazało się zaangażowanie do pracy szkoleniowej nadal czynnego zawodnika‑Adama Skórnickiego. Popularny „Skóra” tchnął nowego ducha w drużynę targaną wcześniej konfliktami i wyniki od razu zaczęły być lepsze. W tej sytuacji należy liczyć się z Unią Leszno jako potencjalnym kandydatem nawet do mistrzostwa – tarnowian czeka w półfinale naprawdę poważna próba. Pytanie tylko, czy Nicki Pedersen i Przemysław Pawlicki zdążą dojść do pełnej dyspozycji po kontuzjach, które przytrafiły im się ostatnio.

Unibax Toruń
Gdyby nie karne 8 punktów na początku rozgrywek Unibax awansowałby bez większych przeszkód do play off z nadzieją na mistrzowski tytuł dla Torunia. Gdyby… Konsekwencje nieprzystąpienia do rewanżowego spotkania finałowego rok temu w Zielonej Górze okazały się jednak zgubne, ekipa z miasta Kopernika strat, które miała na starcie, nie odrobiła. Ale prawda jest też taka, że Unibax zgubił po drodze sporo punktów. Na wyjeździe poniósł aż pięć porażek, przegrywając jako jedna z dwóch tylko drużyn nawet w Gdańsku. Jak na team, mający w składzie dwóch byłych mistrzów świata: Golloba i Holdera, mistrzów świata juniorów: Warda i Sajfutdinova, do tego reprezentanta Polski, Miedzińskiego i dobrą parę juniorów, Przedpełski – Fajfer, trochę tych strat było za dużo. Efekt – koniec sezonu.

Sparta Wrocław
W ostatnich latach wrocławianie walczyli z determinacją o ligowy byt i skazywani rokrocznie na klęskę jakoś ratowali skórę. Tym razem miało być inaczej, bo zespół – wzmocniony przede wszystkim powrotem z Tarnowa Macieja Janowskiego – wydawał się silniejszy personalnie. I faktycznie tak było, chociaż zapowiedzi, że wrocławianie w nowym zestawieniu mogą nawet skutecznie powalczyć o play off, okazały się mocno na wyrost, bo siła Sparty okazała się jednak zdecydowanie zbyt słaba, aby walczyć w najlepszej czwórce ligi o drużynowe mistrzostwo kraju. Ale na to, aby bez nerwów kończyć sezon, okazała się w sam raz, trener Piotr Baron po raz pierwszy miał trochę spokoju. W sumie więc w stolicy Dolnego Śląska kibice mogą być zadowoleni.

Włókniarz Częstochowa
Największe rozczarowanie sezonu. Patrząc na skład teamu z Częstochowy, wydawało się, że może powalczyć o cele najwyższe. Grigorij Łaguta, Holta, Jepsen Jensen czy wracający do składu z Rzeszowa Walasek – to zestawienie robiło wrażenie, nawet pomimo opuszczenia drużyny przez Sajfutdinova. Niestety, cieniem nad występami Włókniarza położyły się olbrzymie finansowe problemy, toteż mocny skład pozostawał często na papierze, natomiast w ligowych meczach „Lwy” występowały tanim kosztem w rezerwowym zestawieniu z niedoświadczonymi juniorami. Trudno więc, aby to wszystko skończyło się inaczej. Na ich szczęście jeszcze słabszy i kadrowo, i finansowo okazał się zespół Wybrzeża.

Wybrzeże Gdańsk
Drużyna znad morza, niczym wańka-wstańka to awansuje do ekstraligi, to z niej spada. Tegoroczna degradacja beniaminka była przesądzona właściwie od początku, bo po awansie na wyrost skład na ekstraligę wydawał się być zbyt słaby. A dodatkowo jeszcze nieliczni wartościowi zawodnicy odmawiali startu na skutek zaległości finansowych, co było niestety bardzo smutnym zjawiskiem nie przystającym do rozgrywek ligi określanej jako najlepsza i najsilniejsza na świecie. W tej sytuacji sensacyjna wygrana na inaugurację z Toruniem okazała się jedynie miłym początkiem złego. Wybrzeże z hukiem spada z ekstraligi i w Gdańsku muszą się poważnie zastanowić co dalej.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments