Emocje w cieniu skandali

0
76
zuzel1543
REKLAMA

Oczekując na dobre wieści z antypodów, gdzie nasza młodzież będzie z pewnością walczyć po raz kolejny o złote medale, możemy spokojnie podsumować to, co działo się od wiosny w polskim, w tym tarnowskim, speedwayu. A działo się wiele, niestety nie zawsze były to wydarzenia pozytywne. Nasz speedway otrzymał kilka potężnych ciosów, które poważnie nadwyrężyły jego wizerunek.

REKLAMA

Najlepsi zawodnicy
Gdyby nie kontuzja w szczycie sezonu i przerwa w startach już do jego zakończenia, z pewnością do grona najlepszych żużlowców startujących w polskiej ekstralidze należałoby zaliczyć Jarosława Hampela. Odwrotnie jest w przypadku Patryka Dudka. On z kolei, po okresie zawieszenia, rozpoczął sezon w momencie, gdy ten już miał się ku końcowi. Pokazał się ze znakomitej strony, ale w lidze zdążył pojechać zaledwie trzy razy. W tej sytuacji trzeba wskazać na innych.
Statystyki nie kłamią. Jeśli chodzi o obcokrajowców, najlepszy w rozgrywkach naszej ekstraligi był tercet: Tai Woffinden, Greg Hancock i – co z pewnością bardzo cieszy tarnowskich kibiców – Martin Vaculik. W przekroju całego sezonu osiągnęli najlepsze średnie tzw. biegopunktowe. Tworząc ligowy „dream team” sezonu 2015, przyjmując założenie, że tak jak nakazuje regulamin tworzy go przynajmniej czterech Polaków w tym dwóch juniorów, tych trzech muszkieterów torów z pewnością zasłużyło, aby się w nim znaleźć.
W tym gronie zadziwia Hancock. Amerykanin, pomimo iż ma na karku ponad 45 lat, nie odpuszcza i nadal plasuje się w ścisłej światowej czołówce, co potwierdził także w tegorocznych mistrzostwach świata. Nie licząc Hampela, wśród Polaków najlepsze wyniki w lidze uzyskali Piotr Protasiewicz, Janusz Kołodziej oraz Maciej Janowski. Dwóch z tych trzech zawodników do naszej drużyny marzeń śmiało możemy więc dołączyć.
A juniorzy? Zdecydowanie Bartosz Zmarzlik i Piotr Pawlicki. Zmarzlik został indywidualnym mistrzem świata juniorów, obydwaj wywalczyli awans do mistrzostw świata Grand Prix w roku 2016.


Największe niespodzianki
W ekstralidze to z pewnością obecność Sparty Wrocław i Unii Tarnów na podium Drużynowych Mistrzostw Polski. To miała być liga dwóch prędkości. Do play off awansować miał kwartet: Unia Leszno, KS Toruń, Falubaz Zielona Góra i Stal Gorzów i te drużyny pomiędzy sobą miały rozdać medale. Tarnowianie i wrocławianie mieli walczyć najwyżej o bezpieczne miejsce w środku tabeli i cieszyć się, jeśli uda się uniknąć degradacji lub baraży. Sezon zweryfikował te prognozy. Sparta i Unia okazały się po prostu znacznie lepsze, niż wieszczyła większość dziennikarzy i kibiców. Ale na tym przecież polega urok sportu‑ na nieprzewidywalności. Warto przy okazji przypomnieć, że „Jaskółki” są jedynym krajowym zespołem, który nie zszedł z podium DMP przez ostatnie cztery sezony!

Największe rozczarowania
Indywidualnie Krzysztof Kasprzak, drużynowo Stal Gorzów. Problemy Stali – mistrza kraju z sezonu 2014, który musiał do ostatniej kolejki bronić się przed degradacją, wynikały zresztą w dużej mierze z kiepskiej formy jednego z jej liderów, czyli Kasprzaka. Szczerze mówiąc nie pamiętam drugiej tak poważnej degradacji sportowej w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Z wicemistrza świata, mistrza Polski indywidualnie, w parach i drużynowo Krzysztof Kasprzak spadł do roli totalnego ligowego przeciętniaka (ledwie 33. pozycja na liście najlepszych wyników), a jego udział w Grand Prix okazał się całkowitą klapą. I prawdę mówiąc, trudno powiedzieć, dlaczego tak się stało, a przyszłość zawodnika pozostaje nieodgadniona.
Rozczarował także Tomasz Gollob, chociaż nasz najlepszy zdaniem wielu fachowców żużlowiec w historii notuje od kilku lat stopniowy, ale widoczny regres formy. Czasem po prostu żal patrzeć, jak się męczy na torze, szczególnie nieco bardziej wymagającym. Jeszcze raz sięgnijmy do liczb. Gollob na wyjazdach uzyskał w meczach ligowych zawstydzającą średnią poniżej jednego punktu na bieg! Dla jego licznych fanów wspominających ćwierć wieku spektakularnych sukcesów i bajecznie skuteczną jazdę widok idola jadącego na szarym końcu lub zastępowanego przez kolegów z drużyny musiał być przykry. Tym bardziej że starszy o rok wspomniany Hancock potrafi zachować dawną sportową klasę, a nawet niczym wino wydaje się być tym lepszym im starszym!

Objawienie sezonu
Drabik, Drabik i jeszcze raz Drabik. 17‑letni Maksym Drabik, syn byłego mistrza i reprezentanta Polski – Sławomira, został w tym roku rzucony na bardzo głęboką wodę. W drugim roku startów zainwestowała w niego wrocławska Sparta czyniąc podstawowym juniorem. Maksym spłacił zaufanie z dużą nawiązką. Był nad wyraz skuteczny, jeździł bardzo dojrzale i zdobywał sporo punktów, w niektórych meczach będąc liderem swojego zespołu. Dodatkowo osiągnął sporo sukcesów indywidualnych, przebojem także zdobył miejsce w reprezentacji Polski juniorów. Z całą pewnością otwierają się przed nim bardzo duże perspektywy.
My odnotujmy, z zachowaniem wszelkich proporcji, wyraźny progres naszego 17‑latka Patryka Rolnickiego, który stanowi nadzieję na to, że formacja juniorów nie będzie już niedługo piętą achillesową tarnowskiego zespołu.


Skandale
Niestety w nich niejako polski żużel jest wyspecjalizowany i potwierdził to także sezon 2015. W kwietniu kibiców z całego świata zbulwersował turniej o Grand Prix Polski na Stadionie Narodowym w Warszawie. Ponad 50 tysięcy widzów na trybunach tego nowoczesnego obiektu zostało wystawionych do wiatru. Na skutek fatalnego przygotowania toru przez prywatną firmę Duńczyka Ole Olsena oraz niesprawną maszynę startową zawody okazały się parodią i przerwano je po dwunastu biegach. Najbardziej sfrustrowani kibice, którzy poczuli się oszukani, postanowili szukać sprawiedliwości w sądzie. Z polskich organizatorów nikt nie miał klasy, aby wziąć odpowiedzialność na swoje barki, w myśl przysłowia, że porażka jest sierotą. –Miało być święto polskiego żużla, a skończyło się na pogrzebie – skwitował turniej znany działacz, były szef polskiego żużla, Andrzej Grodzki.
Na zakończenie sezonu zobaczyliśmy natomiast skandaliczną pyskówkę poniżej wszelkiego poziomu, w której działacze pierwszoligowej Ostrovii naubliżali trenerowi tego klubu i jednocześnie kadry narodowej, byłemu menedżerowi „Jaskółek”, Markowi Cieślakowi, zarzucając mu, że prowadził decydujący o awansie do ekstraligi mecz swojej drużyny pod wpływem alkoholu. Cieślak zaprzeczał, chociaż przeprowadzone później badanie wykazało u niego 1 promil alkoholu. GKSŻ do tej pory nie zajęła jednoznacznego i ostatecznego stanowiska w tej sprawie.

Najwięksi pechowcy
W tej kategorii zdecydowanie prym wiódł w tym roku Falubaz Zielona Góra. W połowie sezonu kontuzję eliminującą go z jazdy złapał krajowy lider Jarosław Hampel. Z powodu urazów nie mogli przez pewien czas startować także inni zawodnicy – Piotr Protasiewicz czy Grzegorz Walasek. Jakby tego było mało, na skutek wykrycia śladów narkotyku w organizmie zawieszono Aleksandra Łoktajewa. Wszystko to zbladło niestety w obliczu potwornej tragedii, która spotkała młodego Australijczyka Darcy Warda i jego paraliżującej kontuzji, która odbiła się szerokim echem w całym sportowym świecie. Trudno tutaj jeszcze cokolwiek komentować.

Najciekawsze zawody
Cykl Polish Speedway Battle, czyli pokazowe spotkania reprezentacji naszego kraju z gwiazdami z innych państw. Organizatorzy, prywatna firma, którą kierował Jakub Kępa, syn znanego przed laty zawodnika Marka Kępy, przeprowadzili cztery mecze na torach drużyn drugoligowych: w Krośnie, Pile, Gdańsku oraz Lublinie. Chodziło o promocję żużla oraz reprezentacji Polski w ośrodkach, w których krajowa i światowa czołówka na co dzień nie startuje. Drużynę gości prowadził jako menedżer znakomity przed laty, wielokrotny mistrz świata Duńczyk Hans Nielsen, a w meczu w Gdańsku Anglik Marvin Cox. Stawka zawodników gwarantowała dużo emocji, frekwencja na stadionach jednak specjalnie nie dopisała, co komentowano pewnym przesytem imprez w Polsce. Dlatego trudno dziś stwierdzić, czy cykl ten będzie kontynuowany w roku przyszłym. Cóż, czas pokaże i udzieli odpowiedzi na te i inne pytania interesujące kibiców.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments