I kto jest dream‑teamem?

0
113
zuzel1432-Unia Tarnow-Unibax Torun
REKLAMA

Po miesięcznej przerwie żużlowcy Grupy Azoty Tarnów powrócili do ligowych zmagań bardzo mocnym akcentem. W niedzielnym meczu pokonali na własnym torze okrzyknięty przed sezonem jako „dream team” zespół Unibaksu Toruń. Tym samym gospodarze umocnili się na pozycji lidera, a goście mocno skomplikowali sobie drogę do play off.

Zanim jednak Greg Hancock i spółka mogli wykonać swój rytualny już marsz zwycięstwa z parkingu do kibiców na pierwszym łuku, byliśmy świadkami bardzo dobrego meczu, a jego końcowy wynik jest trochę mylący, bo Unibax postawił gospodarzom poprzeczkę naprawdę bardzo wysoko. W przedmeczowych rozważaniach podkreślano, że na wynik gości rzutować będzie przede wszystkim postawa będącego ostatnio w słabej formie Tomasza Golloba. Lider tarnowskiej złotej ekipy z lat 2004‑2005 pojechał niemal jak za dawnych, dobrych lat, zdobył bowiem 13 punktów w 6 wyścigach.
Ale to nie wystarczyło, tym bardziej że słabo pojechali juniorzy, a przede wszystkim Australijczyk Darcy Ward.
Mecz rozpoczął się nerwowo od nierównego startu, a potem upadku na I łuku Krzysztofa Buczkowskiego i Chrisa Holdera. W powtórce Martin Vaculik stoczył piękny bój z „Kangurami”, Holderem i Darcy Wardem, i zdołał ich rozdzielić. Po II biegu gospodarze objęli jednak prowadzenie. Wszystko za sprawą kapitalnej jazdy pary Ernesta Kozy i Kacpra Gomólskiego, którzy odpierali ataki Pawła Przedpełskiego – to był prawdziwy pokaz współpracy na torze. Kolejny bieg przyniósł sukces gościom, ale głównie za sprawą defektu na prowadzeniu Grega Hancocka. Tomasz Gollob pokonał w tym wyścigu Artema Łagutę, ale jak się potem okazało, była to jedyna tego dnia porażka Rosjanina w tarnowskich barwach. Gospodarze oderwali się od rywali po biegu V, po tym jak Hancock z Łagutą pewnie podwójnie pokonali Holdera i dziwnie niemrawego w Tarnowie Warda. Było 17:13.
Po VII biegu mógł być remis, bo Emil Sajfutdinov prowadził przed Pawłem Przedpełskim, ale juniora gości na pierwszym okrążeniu udanie zaatakował Krzysztof Buczkowski, a wypychając rywala na zewnątrz, zrobił miejsce do ataku Vaculikowi. Kontra gości nastąpiła w wyścigu IX, który wygrali podwójnie. Ale już w następnym biegu Łaguta z Hancockiem ograli bezbłędnego we wcześniejszych dwóch startach Sajtfudinova i wszystko wróciło do normy. Miejscowi odskoczyli gościom na 10 punktów po biegu XII. Po słabym starcie Łaguta wraz z juniorem Kozą świetnie rozwiązali wyjazd na przeciwległą prostą, zostawiając za plecami byłego mistrza świata juniorów Warda oraz Przedpełskiego. I potrafili dowieźć wygraną do mety – postawę Ernesta Kozy kibice nagrodzili długimi oklaskami.

REKLAMA

Unibax próbował jeszcze ratować bonusa rezerwą taktyczną w biegu XIV, w którym Warda zastąpił Tomasz Gollob. Tym razem uległ jednak wyraźnie parze Vaculik‑Hancock i Słowak cieszył się z pierwszego tego dnia zwycięstwa. W tej sytuacji, kiedy Unia miała zapewnioną wygraną za 3 punkty, trener Marek Cieślak z ostatniego biegu wycofał anonsowanego wcześniej Kołodzieja, którego zastąpił Gomólski. Prawie do samej linii mety zanosiło się na wygraną Tomasza Golloba, ale tuż przed nią 3 punkty odebrał mu najlepszy tego dnia na torze Artem Łaguta. Gomólski walczył dzielnie, ale tym razem punktów nie zdobył.
Po tym meczu Unia ma na koncie 10 wygranych w 11 spotkaniach, 4 bonusy i z 24 punktami prowadzi wyraźnie w tabeli. W najbliższą niedzielę przed „Jaskółkami” chyba najtrudniejszy mecz rewanżowej rundy‑ wyjazd do Gorzowa Wielkopolskiego.

Grupa Azoty Unia Tarnów – Unibax Toruń 52:38

Grupa Azoty Unia Tarnów
Martin Vaculik 7+1 (2, 1,1,0,3), Krzysztof Buczkowski 2 (0,2,0,‑), Artem Łaguta 14 (2,3,3,3,3), Greg Hancock 9+3 (d, 2,2,3,2), Janusz Kołodziej 10+1 (1,3,3,3), Ernest Koza 5+1 (3,0,2), Kacper Gomólski 5+2 (2,2,1,0,0)
NCD: Artem Łaguta 68,17 w wyścigu V.
Sędziował Ryszard Bryła z Zielonej Góry. Widzów 11 tysięcy.

Po meczu powiedzieli:
Tomasz Gollob (Unibax Toruń): Bardzo dobrze jeździło mi się dzisiaj, na pewno wpłynął na to fakt, że przecież jako były zawodnik tarnowskiej Unii bardzo dobrze znam tutejszy tor, chociaż jeździ się tutaj niełatwo. Mam nadzieję, że tym występem nieco się zrehabilitowałem za wcześniejsze nieudane mecze w moim wykonaniu.

Artem Łaguta (Grupa Azoty Unia Tarnów): Miałem sporo obaw przed tym meczem, bowiem ze względu na miesięczną przerwę praktycznie nie startowałem i musiałem trenować na crossie, aby czuć motocykl. Ale opłaciło się. Wygrywamy i mam tylko nadzieję, że tak będzie już do samego końca sezonu.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments