Jamróg podróżnik

0
72
REKLAMA

– W miniony wtorek pojechałem do Landshut na pierwszy finałowy mecz o mistrzostwo ligi niemieckiej. Problem w tym, że kierownictwo mojego klubu, właśnie Landshut, wpisało mnie na rezerwę, bo nie było pewne, czy przyjadę – wcześniej zdarzało mi się im odmawiać ze względu na starty w naszej lidze. Przed meczem okazało się, że jako rezerwowy nie mogę wyjechać na tor w sytuacji, kiedy żaden z zawodników z podstawowego składu nie uległ kontuzji. W efekcie cały mecz obejrzałem z parku maszyn.
Potem mieliśmy w planie treningi w Lesznie, ale okazało się, że tam już skończyli sezon i rozbierali bandę. Zostałem zatem w Niemczech, bo w sobotę w Stralsund miał się odbyć rewanżowy mecz finału Bundesligi. Ale tam padało kilka dni i zawody odwołano, podobnie jak niedzielny mecz w Gorzowie Wielkopolskim. I tyle wyszło z moich występów w minionym tygodniu‑ żali się Kuba.
Przed nim jednak jeszcze kilka bardzo ważnych spotkań. – W niedzielę oczywiście rewanżowy mecz w Tarnowie o mistrzostwo Polski ze Stalą Gorzów. Potem w następny weekend mam dwie zaległe imprezy. Najpierw 20 października finał Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych, a dzień później mecz w Stralsund, który nie odbył się w minioną sobotę. I na tym prawdopodobnie zakończy się ten sezon.
Na jego podsumowanie oraz snucie planów na przyszłość jeszcze z pewnością przyjedzie pora, ale Jamróg nie ukrywa, że mimo iż nie będzie już juniorem, chciałby bardzo zostać w Tarnowie. – Tutaj czuje się u siebie, mam swoich kibiców, na pewno niektórych swoją osobą przyciągnąłem na stadion, liczę na to, że będzie to mój atut w rozmowach z działaczami. Ten sezon nie był przecież dla mnie zły, dobrze mi się jeździło. Ale zobaczymy, jak to się wszystko ułoży, wiele zależeć będzie od regulaminu rozgrywek, jaki będzie obowiązywał w sezonie 2013.
Trzymajmy zatem kciuki za Kubę podczas najbliższych jego startów. Oby były udane!

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o