Jaskółki karku nie ugięły!

0
87
zuzel1437
REKLAMA

Do kontuzjowanych wcześniej Grega Hancocka i Krzysztofa Buczkowskiego na dwa dni przed meczem dołączył ze złamanym obojczykiem Martin Vaculik i w tej sytuacji tarnowianie musieli wystawić do składu na mecz z aktualnym drużynowym mistrzem naszego kraju aż pięciu juniorów, w tym absolutnego debiutanta, 16‑letniego Patryka Rolnickiego, wnuka byłego znanego działacza żużlowego, sponsora Unii, a potem właściciela klubu Victoria Rolnicki Machowa. Taka sytuacja spowodowała, że powszechnie liczono na wysoką wygraną gości. Obecny w studiu telewizyjnym trener Unii Leszno i zarazem wciąż aktywny zawodnik Adam Skórnicki prorokował, że „Jaskółki” zdobędą najwyżej 33 punkty.
Już w pierwszym biegu trener Cieślak dokonał zmiany – jadącego z numer 9 Rolnickiego zastąpił Kacper Gomólski, który rozdzielił parę Falubazu, a wyścig wygrał Jarosław Hampel. Za moment miejscowym kibicom humory znacznie się poprawiły – w biegu juniorskim start wygrał Alex Zgardziński, ale na pierwszym łuku na czoło wysunął się jadący szeroko Kacper Gomólski, a przy krawężniku skutecznie zaatakował Ernest Koza i miejscowi pojechali po podwójną wygraną! W tym momencie Unia prowadziła 7:5. Skromne prowadzenie utrzymali gospodarze po kolejnym biegu, a to za sprawą Artema Łaguty, który wygrał zdecydowanie. Pierwsza seria zakończyła się dla „Jaskółek” kapitalnie. Start do biegu IV wygrał Piotr Protasiewicz, ale pojechał bardzo szeroko, co wykorzystali Janusz Kołodziej i Ernest Koza. W momencie, kiedy duet tarnowski już prowadził, defekt miał Piotr Protasiewicz i tym samym przewaga Unii wzrosła do 6 punktów! Kibice przecierali oczy ze zdziwienia.
Kolejny bieg nie przyniósł zmiany sytuacji, bo Łaguta okazał się zbyt szybki dla pary Hampel‑Łoktajew, podobnie jak w kolejnym biegu Kołodziej dla duetu Jonsson‑Bech Jensen. Goście dopiero w VII biegu mogli być zadowoleni, bo Protasiewicz i Adamczewski wygrali podwójnie z Borowiczem i Kozą. Tym razem tarnowianie wyraźnie przegrali start. W VIII biegu gospodarze znowu przegrali start, ale Janusz Kołodziej pokazał wielką klasę. Na drugim łuku mocno się rozpędził po zewnętrznej i wyprzedził Łoktajewa, a na kolejnym okrążeniu także Hampela! To pozwoliło „Jaskółkom” utrzymać dwupunktowe prowadzenie 25:23.
Jeszcze lepszy był kolejny bieg, w którym po raz kolejny Kacper Gomólski zastąpił Patryka Rolnickiego. Wyścig wygrał prowadzący od startu do mety Michael Bech Jensen, za nim na metę przyjechał Gomólski. Natomiast kapitaną walkę z doświadczonym Andreasem Jonssonem stoczył młody Mateusz Borowicz – długo wyprzedzał Szweda, a gdy ten na trzecim okrążeniu go wyprzedził potrafił udanie skontrować i przywiózł cenny jeden punkt. Po X biegu goście doprowadzili do remisu. Najpierw na pierwszym łuku przewrócił się Damian Dąbrowski i został trochę chyba kontrowersyjnie wykluczony przez sędziego, a w powtórce Protasiewicz wygrał z Łagutą. Szkoda, bo w pierwszej wersji tego wyścigu to Rosjanin prowadził.
Falubaz dopiero po XI biegu objął niewielkie prowadzenie, kiedy to Jonsson pokonał Kołodzieja. Tym samym lider tarnowskiej drużyny stracił swój pierwszy punkt w meczu. Za moment w myśl przysłowia, że biednemu wiatr w oczy wieje, taśmy dotknął Kacper Gomólski, ale w powtórce swoje zrobił, wygrywając bieg Łaguta. W XIII biegu ponownie taśma, tym razem Ernesta Kozy, w czym niektórzy dopatrywali się taktycznego posunięcia. W każdym bądź razie po 1:5 w powtórce przed biegami nominowanymi Falubaz prowadził 42:36, tym samym w XIV biegu trener Cieślak mógł zastosować podwójną rezerwę taktyczną i tak uczynił. W dwóch ostatnich wyścigach pojechać mogli Janusz Kołodziej i Artem Łaguta. W pierwszym wyścigu nominowanym upadek po ostrym starciu z Januszem Kołodziejem zaliczył Bech Jensen, a „Koldi” tylko dzięki ekwilibrystycznym umiejętnościom utrzymał się na motocyklu. Duńczyk został wykluczony z powtórki. W powtórce tarnowianie podwójnie pokonali Jonssona, po pięknej walce na dystansie wyprzedził go Kołodziej.
Przed XV biegiem goście prowadzili już tylko 43:41. Ostatni bieg był bardzo dramatyczny. Gospodarze jechali na 5:1, kiedy na drugim łuku Kołodziej został potrącony przez Protasiewicza. Sędzia już po wyścigu wykluczył Protasiewicza, a ponieważ wygrał bieg Łaguta przed Hampelem i Kołodziejem, skończyło się 4:2 i tym samym remisem w meczu 45:45. Tarnowianie wywalczyli także punkt bonusowy, bo na początku sezonu wygrali przecież w Zielonej Górze. Brawo „Jaskółki”!

REKLAMA

Grupa Azoty Unia Tarnów – Spar Falubaz Zielona Góra 45:45

Grupa Azoty Unia Tarnów: Patryk Rolnicki Ns (‑, ‑, ‑, ‑), Mateusz Borowicz 2+1 (0, 1, 1, 0), Artem Łaguta 17 (3, 3, 2, 3, 3, 3), Damian Dąbrowski 1 (0, 0, w, 1), Janusz Kołodziej 14+1 (3, 3, 3, 2, 2, 1), Kacper Gomólski 7 (2, 3, 0, 2, t), Ernest Koza 4+2 (2, 2, 0, 0, t). NCD: Artem Łauta 68, 37 w wyścigu III. Sędziował Marek Wojaczek z Godziski. Widzów 4500.

Po meczu powiedzieli:

Artem Łaguta (Unia Tarnów): Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tak dobrego wyniku, raczej typowałem, że przegramy różnicą około 10 punktów.

Marek Cieślak (trener Unii Tarnów): Mówiłem chłopakom przed tym meczem, żeby po prostu bawili się jazdą. Chcieliśmy sprawić trochę radości naszym kibicom i to się udało.

Piotr Protasiewicz (Spar Falubaz Zielona Góra): Jest trochę niedosytu, bo powinniśmy wykorzystać problemy tarnowian i wygrać ten mecz. Nie ma tego co ukrywać. Play off za pasem, trzeba się wziąć do roboty.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze