„Jaskółki” pany!

0
48
REKLAMA

Trener Azotów‑Tauronu mówił przed zawodami, że jego zespół wypracował sobie tak duży dorobek punktowy, że tak naprawdę nie musi wygrać i pojedzie bez żadnej presji. Jeśli tak było naprawdę, to pomogło, bo „Jaskółki” wygrały zasłużenie, chociaż gospodarze mieli szansę, aby w biegach nominowanych uratować chociażby remis.
Zaczęło się od powtarzanego dwukrotnie wyścigu młodzieżowego, wygranego przez gości 4:2. Potem jednak nastąpiła kontra miejscowych, którzy wygrali trzy kolejne biegi i objęli prowadzenie 15:9. Marek Cieślak nie czekał i natychmiast wprowadził rezerwę taktyczną – za Dawida Lamparta pojechał Maciej Janowski i para Hancock‑Janowski wygrała wyścig. Prowadzenie tarnowianie odzyskali po biegu VII, w nim błysnął po raz kolejny Janowski, który na jednym łuku wyprzedził parę Walasek‑Kuciapa. Walasek, lider rzeszowskiego zespołu, odpłacił się tym samym parze Madsen‑Vaculik, wyprzedzając zawodników Azotów‑Tauronu na wejściu w drugi łuk pierwszego okrążenia w wyścigu IX.
Wcześniej w wyścigu VIII kibice byli świadkami konfrontacji lidera i wicelidera klasyfikacji Grand Prix: Hancocka i Crumpa. Australijczyk bardzo ostro zaatakował tarnowskiego zawodnika na pierwszym łuku, wskutek czego Hancock stracił zupełnie rytm jazdy i dojechał do mety na ostatnim miejscu, nawet za miejscowym juniorem Łukaszem Sówką. Na szczęście wyścig ten wygrał junior tarnowski i najlepszy zawodnik tego meczu – Maciej Janowski.
Inicjatywa cały czas jednak należała do gości, których mocne uderzenie nastąpiło w wygranych biegach XI oraz XII. W tym momencie „Jaskółki” prowadziły już 40:32 i były bardzo blisko końcowego sukcesu. XIII wyścig nie przyniósł rozstrzygnięcia, bowiem po raz kolejny wygrał Grzegorz Walasek i bieg zakończył się remisowo.
Przed biegami nominowanymi wiadomo było, że gospodarze mogą teoretycznie uratować jeszcze remis, pod warunkiem wszakże, że dwa pozostałe do końca zawodów biegi wygrają podwójnie. Trener rzeszowian Dariusz Śledź zastosował manewr taktyczny, wprowadzając w XIV wyścigu z rezerwy taktycznej Walaska. I manewr ten się powiódł w stu procentach. Faktem jest jednak, że dopomogli mu goście, a raczej ich niefrasobliwość. Otóż omyłkowo pod taśmę startową podjechali Vaculik z Madsenem w identycznych żółtych pokrowcach na kaskach. Duńczykowi ktoś omyłkowo założył żółty pokrowiec zamiast białego, a ponieważ w regulaminowym czasie nie zdołał go wymienić, został wykluczony. Osamotniony Vaculik przegrał z parą Walasek‑Rafał Okoniewski.
XV wyścig wyrównał jednak wynik pecha. Już na starcie odmówiła posłuszeństwa maszyna Walaska i stało się jasne, że tarnowianie cieszyć się będą z kolejnej wygranej. Zresztą na dystansie Kołodziej pokonał Crumpa, a że z tyłu dojechał do mety Hancock, goście wygrali i ten bieg 4:2, i całe spotkanie 48:42.
Warto wspomnieć, że było to dopiero czwarte zwycięstwo tarnowian w Rzeszowie w historii ich pojedynków na szczeblu najwyższej klasy rozgrywkowej. Rewanż już w najbliższą niedzielę na torze w Mościcach.
Azoty‑Tauron: Hancock 9 (2,3,0,3,1), Lampart 0 (0,‑, ‑,‑), Madsen 4 (d, 1,2,1,w), Vaculik 8+2 (2,3,1,1,1), Kołodziej 11 (1,3,2,2,3), Janowski 14+2 (3,1,2,3,3,2), Jamróg 2 (1,0,1). NCD: Maciej Janowski w I wyścigu, 66,21 s. Sędziował Piotr Lis z Lublina. Widzów 11 tysięcy

REKLAMA

Po meczu powiedzieli:
Maciej Janowski, zawodnik Azotów Tauronu: Kolejny udany mecz, ale to nie jest tak, że ja wygrałem spotkanie, bo to zasługa całej drużyny. Owszem, wywalczyłem na rzeszowskim torze 14 punktów, ale aby wygrać mecz, drużyna musi ich zdobyć w sumie 46. Pokazaliśmy, że jesteśmy mocni i oby tak dalej.
Leon Madsen, zawodnik Azotów Tauronu: Przyznam się szczerze, że jeżdżę na żużlu już tyle lat, ale nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się być wykluczonym za zły kolor pokrowca. Cóż, stało się, nie winię za tę sytuację nikogo. Najważniejsze, że wygraliśmy, chociaż ze swojej postawy w dzisiejszym meczu nie jestem zadowolony. Był to chyba mój najsłabszy występ w polskiej lidze w tym sezonie.
Dariusz Śledź, trener PGE Marma: Mogę tylko pogratulować gościom wygranej. Byli nieco lepsi, chociaż gdyby nie nasz pech, to my moglibyśmy cieszyć się z wygranej. Upadek naszego juniora w I wyścigu w korzystnej sytuacji na torze, defekty motocykli Okoniewskiego i Walaska spowodowały, że uzbieraliśmy nieco mniej punktów, niż mogliśmy. Ale z postawy zespołu jestem zadowolony, postawiliśmy liderowi bardzo wysokie wymagania.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o