Jednym słowem katastrofa

1
280
Unia Tarnów - Car Gwarant Kapi Meble Budex Start Gniezno
REKLAMA

Prawdą jest, że tegoroczne rozgrywki w ekstralidze oraz I lidze są nieprzewidywalne, często faworyci przegrywają, nie potrafiąc wykorzystać nawet atutu własnego toru. To jednak, co w miniony czwartek „wyprawiali” tarnowianie w meczu ze Startem Gniezno, wołało o pomstę do nieba. Po wygranej w Gnieźnie różnicą aż 10 punktów przegrali na Stadionie Miejskim w Tarnowie jeszcze wyżej, w efekcie nie zdobyli nawet punktu bonusowego. Trzeba uczciwie przyznać, że mieli przy tym sporo pecha, ale on nie tłumaczy bardzo słabej postawy zespołu.

Fatalne otwarcie
Kłopoty gospodarzy rozpoczęły się już na samym początku zawodów. Oto na inaugurację, na pierwszym wirażu upadł Ernest Koza, powodując także upadek Timo Lahtiego. Wyglądało to bardzo groźnie, zawodnicy długo nie podnosili się z toru, na który wyjechały karetki pogotowia. Skończyło się jednak na strachu. Koza został wykluczony z powtórki, w której poobijany Lahti, pomimo iż nieco słabszy na starcie, już na przeciwległej prostej wyprzedził niemrawego Kima Nilssona. Tarnowianie przegrali ten bieg 2:4. Za chwilę humory tarnowskich fanów nieco się poprawiły, bo bieg juniorów, zgodnie z przewidywaniami, wygrała para gospodarzy: Mateusz Cierniak i Przemysław Konieczny. Chyba jednak nikt na stadionie nie spodziewał się, że po pierwsze Cierniak będzie jedynym zawodnikiem w miejscowej ekipie, który wygra wyścig indywidualnie, a po drugie, że będzie to jedyne prowadzenie Unii w tym meczu. Za moment goście to prowadzenie „odbili” i wygrali III bieg podwójnie.
Mocna teoretycznie para gospodarzy: Peter Ljung i Artur Mroczka wyraźnie przegrała start z duetem Fredrik Jacobsen – Kevin Fajfer. Na dystansie Ljung zdołał co prawda wyprzedzić Fajfera, ale na ostatnim okrążeniu, na skutek defektu silnika, zanotował upadek. Pech nie opuszczał tarnowian. W IV biegu wykluczony za dotknięcie taśmy został notujący ostatnio wyraźny progres formy Przemysław Konieczny, a Oliwer Berntzon bez problemu uporał się z Michałem Gruchalskim. Przewaga gości wynosiła już 6 punktów, a za moment była jeszcze wyższa, bo duet: Oliver Berntzon – Timo Lahti pokonał 4:2 Artura Mroczkę i Ernesta Kozę. Mogło być gorzej, ale Mroczka na dystansie zdołał przedzielić duet rywali. Ernest Koza był natomiast cieniem samego siebie, zaliczając zdecydowanie najsłabszy mecz w bieżącym sezonie, w którym w kilku spotkaniach był prawdziwym liderem drużyny.
Tarnowianom nic się nie udawało, notorycznie przegrywali starty i potem nie byli w stanie nadrobić dystansu do uciekających rywali. Walki było tyle co na lekarstwo, a odległości pomiędzy zawodnikami niekiedy bardzo duże. Miejscowi nie potrafili także wygrywać wyścigów indywidualnie. W tej sytuacji stać ich było jedynie na remisowanie niektórych wyścigów, inne przegrywali. Po ośmiu wyścigach przegrywali różnicą ośmiu punktów 20:28.

REKLAMA

„Upadły” Ljung
Kierownictwo ekipy gospodarzy próbowało ratować wynik, zaczęło stosować rezerwy taktyczne. Niewiele one jednak dawały, bo w zespole Unii wśród seniorów brakowało zawodnika, który potrafiłby wziąć ciężar rywalizacji na swoje barki. W IX biegu Peter Ljung zastąpił Michała Gruchalskiego, ale nic to nie dało, ponieważ poza zasięgiem był po raz kolejny Fredrik Jacobsen. Za moment za Ernesta Kozę pojechał Mateusz Cierniak w parze z Arturem Mroczką, ale wyścig wygrał Oskar Fajfer, wyprzedzając tarnowskiego juniora na dystansie.
Gospodarze nie dosyć, że przegrywali starty i jeździli pasywnie, to jeszcze w niektórych momentach wzajemnie przeszkadzali sobie na torze. Tak było na pierwszym wirażu w wyścigu XI, kiedy to Artur Mroczka wywiózł pod bandę Kima Nilssona. W efekcie bieg wygrał Olivier Berntzon, a gospodarze uratowali remis tylko dzięki błędowi Kevina Fajfera, który jadąc na punktowanej pozycji przewrócił się na ostatnim wirażu.
Nadzieje miejscowych odżyły nieco po XII biegu. Tym razem wygrał go jedyny zawodnik Unii, który zaliczył udane zawody – Mateusz Cierniak, ale pech dał znowu znać o sobie. Mateusz miał defekt tuż przed metą. Siłą rozpędu dojechał do niej na pierwszym miejscu, ale zwalniając przeszkodził niechcący jadącemu za nim Ernestowi Kozie i z wygranej 5:1 zrobiło się tylko 4:2, bo Kozę wyprzedził Jakobsen.
Wynik brzmiał 33:39 i tarnowianie teoretycznie mogli jeszcze wygrać mecz. Wszelkie nadzieje rozwiał jednak bieg XIII. Tym razem z rezerwy taktycznej za Michała Gruchalskiego pojechał Koza (chociaż w trzech poprzednich biegach zdobył tylko 1 punkt i sam był zmieniany!). Wyścig układał się na 3:3, niestety jadący na drugiej pozycji, notujący wyraźny spadek formy Peter Ljung, upadł po raz drugi w tym meczu. W powtórce para Oskar Fajfer – Timo Lahti uporała się z samotnym Ernestem Kozą i w tym momencie wiadomo było, że mecz wygrają goście. Ale do uratowania był jeszcze remis. Swoje zrobił w XIV biegu Mateusz Cierniak wygrywając wyścig, niestety Peter Ljung zanotował defekt na ostatniej pozycji. Podwójna porażka w biegu XV zmęczonego Cierniaka i Artura Mroczki przesądziła sprawę.
Po beznadziejnym spotkaniu Unia poniosła kolejną na własnym torze porażkę. To już trzecia w tym sezonie. Jak się okazuje, tor nie jest żadnym atutem żużlowców Unii. Takiej sytuacji na tym poziomie rozgrywek nie pamiętają chyba nawet najstarsi górale.

Medalowe miejsce ucieka
Po przegranej ze Startem tarnowianie zdecydowanie oddalili się od miejsca w pierwszej trójce. Mają jedynie 11 punktów, do prowadzącego Apatora tracą aż 13 „oczek”, do Orła Łódź – 7, natomiast do Startu – 6 punktów. Tyle samo punktów co tarnowianie zgromadziła Ostrovia Ostrów oraz Wybrzeże Gdańsk. Tyle tylko, że wszyscy wymienieni rywale mają rozegrane o jedno spotkanie więcej, bo „jaskółki” czeka zaległy mecz w Daugavpils. O utrzymanie się w lidze walczą Lokomotiv – 5 punktów oraz gromadząca dotąd jedynie 4 punkty bydgoska Polonia. Do zakończenia rozgrywek, pomijając wspomnianą zaległą konfrontację Lokomotiv – Unia, pozostały jeszcze trzy kolejki.

Unia Tarnów – Car Gwarant Kapi Meble Budex Start Gniezno 38:52

Unia Tarnów: Kim Nilsson 6+1 (2,2,1*,1,-), Michał Gruchalski 3+1 (2,1*,-,-,-), Ernest Koza 2 (w,0,-,1,1), Artur Mroczka 6+1 (1,2,1*,2,0), Peter Ljung 5+1 (u,1*,2,2,w,d), Przemysław Konieczny 2+1 (2*,t,0), Mateusz Cierniak 14 (3,2,2,3,3,1), Daniel Kaczmarek NS

REKLAMA

1
Dodaj komentarz

1 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
1 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Archie

II liga, czyli tak faktycznie III liga zbliża się wielkimi krokami