Kołodziej z brązem w finale IMP

0
73
zuzel1434-kolodziej
REKLAMA

Kołodziej, który przed finałem miał na koncie już cztery medale IMP, w tym trzy złote, był jednym z faworytów imprezy i udowodnił swoją klasę. Janusz pojechał świetnie w turnieju zasadniczym, przegrał jedynie z Piotrem Pawlickim i zakończył tę fazę rywalizacji z dorobkiem 14 punktów, kwalifikując się bezpośrednio do biegu finałowego. Trochę dopomogło mu w tym szczęście, bowiem w wyścigu z Krzysztofem Kasprzakiem wygrał na skutek defektu motocykla rywala na prowadzeniu. Kasprzak, przypomnijmy, były zawodnik tarnowskiej Unii, potrafił jednak nadrobić wszystkie straty i zakwalifikować się do biegu barażowego o miejsce w finale obok Grzegorza Zengoty, Bartosza Zmarzlika oraz Przemysława Pawlickiego. Zajął w nim drugą pozycję, za Zengotą, co dało mu prawo startu w finale.
Przed biegiem odbyła się ceremonia wyboru pól startowych. Kołodziej wybierał jako drugi i wskazał na pole numer 2. Komentujący zawody w studio telewizji nc+ trener kadry narodowej i Unii, Marek Cieślak uznał ten wybór za niezbyt trafiony i okazało się, że miał rację. Tarnowianin wystartował słabo, na dystansie zdołał wywalczyć jednak trzecie miejsce, co w efekcie dało mu brązowy medal. Zwyciężył po raz pierwszy w karierze Krzysztof Kasprzak, a drugi był Piotr Pawlicki. Debiutant w finale, Kacper Gomólski zdobył siedem punktów i zajął 10. miejsce, tuż za nim uplasował się Krzysztof Buczkowski, który zdobył sześć punktów.
Tarnowianie jeździli jednak z przysłowiowym „zębem”, walczyli o każdy metr toru. Gomólski mógł mieć zresztą w dorobku więcej punktów, ale jeden z biegów, w którym po idealnym starcie prowadził, arbiter przerwał bieg uznając start za nierówny. Tarnowianin nie godził się z decyzją sędziego, czemu dał wyraz przed telewizyjnymi kamerami. Warto zaznaczyć, że 24 lata temu, w 1990 roku mistrzem Polski został ojciec Krzysztofa – Zenon. To pierwsza w historii polskiego żużla sytuacja, w której po indywidualne mistrzostwo kraju sięgnęli ojciec i syn.Po zawodach powiedzieli:
Krzysztof Kasprzak: – To były dla mnie bardzo ciężkie zawody. Zdenerwowałem się w momencie, kiedy miałem awarię motocykla. Wiedziałem już rano, że będzie problem z motoplatem, ponieważ przyszła taka felerna partia. Miałem przez to już problemy w Szwecji, a także w zawodach ligowych w Polsce. Zmieniliśmy wiele rzeczy przed biegiem finałowym i udało się. Pojechałem dobrze, wygrywając ten najważniejszy w tym turnieju bieg. Jestem aktualnym mistrzem Polski i to mnie cieszy. Trzykrotnie zajmowałem drugie miejsce, więc tym bardziej jestem zadowolony, że tym razem poszło mi lepiej. Szczęście sprzyja lepszym.
Janusz Kołodziej: – W ostatnim biegu nie miałem dobrej prędkości, co uniemożliwiło mi walkę. Ogólnie podczas całych zawodów nie imponowałem szybkością. Jednak starałem się jakoś jechać do samego końca. W kontekście całego sezonu uważam, że to zdobyte przeze mnie trzecie miejsce naprawdę jest dobre, więc nie ma co narzekać.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments