Lider „zlany” w Mościcach

0
320
fot. Sebastian Maciejko
REKLAMA

Przed spotkaniem, które oglądał z trybun szef polskiego żużla Piotr Szymański, wszyscy zastanawiali się, czy do składu wróci wreszcie kontuzjowany w kwietniu Artur Mroczka. Zawodnik wznowił treningi, ale podczas jazdy spuchła mu złamana niedawno ręka, na powrót będzie musiał jeszcze poczekać. Bez niego jednak koledzy dali sobie radę ze zdecydowanym faworytem rozgrywek i dali rybnickim działaczom i tamtejszym kibicom, którzy licznie wypełnili sektor gości na trybunach, sporo do myślenia. Już I wyścig przyniósł sporo emocji. Peter Ljung wystartował za parą Australijczyków – Troyem Batchelorem i Nickiem Morrisem, ale na prostej drugiego okrążenia, po wewnętrznej za jednym zamachem wyprzedził obydwu rywali. W biegu juniorów Mateusz Cierniak pewnie pokonał znacznie bardziej doświadczonego Roberta Chmiela, a po 1 punkt sięgnął Przemysław Konieczny, który po dobrym starcie długo jechał nawet za plecami klubowego kolegi.
Kolejne trzy wyścigi to popis miejscowych zawodników. Najpierw para, której występu najbardziej się obawiano, czyli Artur Czaja – Daniel Kaczmarek, po dobrym rozegraniu pierwszego łuku pokonała wyraźnie Mateusza Szczepaniaka i Linusa Sundstroema, potem Wiktor Kułakow pewnie ograł lidera gości Kacpra Worynę, a Mateusz Cierniak bez problemu poradził sobie z Mateuszem Tudzieżem, wreszcie para Czaja – Kaczmarek ponownie zadziwiła wszystkich obecnych na stadionie dosyć łatwo wygrywając z australijskim duetem w zespole gości. W tym momencie było już 21:9 i Unia nie tylko odrobiła straty z Rybnika, ale w dwumeczu objęła czteropunktowe prowadzenie. Fani rybniczan cierpliwie czekali, aż ich ulubieńcy się przełamią, prezes ROW Krzysztof Mrozek nerwowo przechadzał się po parku maszyn, gościom niewiele jednak się udawało. Przede wszystkim nie potrafili wygrywać biegów indywidualnie. Jedynym sukcesem było tylko to, że za plecami tarnowskich liderów potrafili wyprzedzać ich partnerów. Tak było w biegu VII, w którym Kacper Woryna na dystansie wyprzedził Ernesta Kozę i miejscowi wygrali 4:2 zamiast 5:1 (Peter Ljung był poza zasięgiem) oraz w wyścigu VIII, w którym junior Mateusz Cierniak przez cztery pokrążenia dzielnie odpierał ataki Troya Batchelora, aby ulec mu dosłownie na linii mety. Sędzia miał zresztą wątpliwości, któremu z zawodników przyznać jeden punkt za ten wyścig, analiza trwała dobre kilka minut. Po tym wyścigu Unia prowadziła już 31:17 i wiadomo było, że jeżeli nie przydarzy się jakaś katastrofa, to odprawi lidera rozgrywek z przysłowiowym kwitkiem.
Na razie jednak wszystko nadal szło gospodarzom jak po maśle. Wygrali bieg IX, powiększając przewagę do 16 punktów i tak pozostało po kolejnych dwóch biegach zakończonych remisowo. W X ROW zanotował dopiero pierwsze indywidualne zwycięstwo, a to za sprawą Woryny, który stoczył kapitalny pojedynek z Danielem Kaczmarkiem, zawodnicy kilka razy tasowali się na dystansie. Podobnie było w biegu XII, ale tym razem Kaczmarka pokonał Troy Batchelor, a że Robert Chmiel okazał się znacznie szybszy od Przemysława Koniecznego goście wygrali pierwszy wyścig zespołowo 4:2. Sprawny przebieg zawodów został zakłócony w wyścigu XIII za sprawą Mateusza Szczepaniaka, który jadąc na ostatniej pozycji próbował zaatakować Artura Czaję, ale upadł, na szczęście bez konsekwencji. Wcześniej Peter Ljung na dystansie wyprzedził Kacpra Worynę. W powtórce było 4:2 dla tarnowian i tym samym przypieczętowali oni praktycznie swoją wygraną za trzy punkty. Aby tak się nie stało musieliby przegrać biegi nominowane podwójnie. W XIV upadł na tor po starcie Artur Czaja, w powtórce jadąc w parze z Danielem Kaczmarkiem tym razem ulegli jednak podwójnie najlepszym zawodnikom z Rybnika – Batchelorowi i Worynie.
Wynik przed ostatnim biegiem brzmiał więc 48:36 dla Unii. W ostatnim kapitalnie wystartował i prowadził Wiktor Kułakow, a Peter Ljung musiał atakować z ostatniej pozycji. Wyprzedził Batchelora, ale było mu za mało i ryzykowanie atakował także Worynę. Na pierwszym łuku trzeciego okrążenia upadł, powodując także upadek Australijczyka. Dłuższy czas leżeli na torze, na szczęście skończyło się na strachu. Szwed podszedł do rywala i przeprosił go, ale z powtórki został oczywiście wykluczony. W niej osamotniony Wiktor Kułakow po raz kolejny udowodnił, że ostatnio znajduje się w kapitalnej dyspozycji. Wygrał start i nie dał się dogonić rywalom. Trzy punkty zdobyte przez niego w tym wyścigu (w całym meczu komplet 15 punktów) dały końcowy rezultat 51:39 dla Unii i wygraną za trzy punkty. To zwycięstwo to milowy krok tarnowian do fazy play off.

REKLAMA

Unia Tarnów – ROW Rybnik 51:39

Unia: Peter Ljung 12 (3, 3, 3, 3, w), Ernest Koza 1 (u, 1, 1, 0), Daniel Kaczmarek 9+2 (2*, 2*, 2, 2, 1,) Artur Czaja 8+1 (3, 3, 1*, 1, 0), Wiktor Kułakow 15 (3, 3, 3, 3, 3)), Przemysław Konieczny 1 (1, 0, 0), Mateusz Cierniak 4 (3, 1, 0).
NCD: Wiktor Kułakow 69,87 w wyścigu VI.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o