Mocne zakończenie

0
46
zuzel-brazowy-medal
REKLAMA

Kiedy do drużyny wrócił Greg Hancock i kontuzje wyleczyli pozostali zawodnicy, drużynie z Zielonej Góry pozostała tylko rola statysty.
Gospodarze mieli do odrobienia czteropunktową stratę z Zielonej Góry i już po pierwszym biegu doprowadzili do remisu w dwumeczu. Na początku było jednak nerwowo, bo na pierwszym łuku leżał Aleksander Łoktajew. W powtórce pewnie wygrała para gospodarzy Martin Vaculik – Krzysztof Buczkowski. Bez upadku nie obeszło się także w biegu juniorów, tym razem leżeli Kamil Adamczewski i Ernest Koza. Zawodnik Falubazu został wykluczony z powtórki, w której najlepiej ze startu wyjechał Adam Strzelec, szybko jednak został wyprzedzony przez Kacpra Gomólskiego, który do Tarnowa przyjechał ze srebrnym medalem Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów, a potem także Ernesta Kozę. Ciekawy przebieg miał III wyścig. Artem Łaguta do końca atakował jadącego za plecami Grega Hancoka Krzysztofa Jabłońskiego i tuż przed metą dopiął swego. Pierwszą serię startów zakończyła podwójna wygrana duetu Janusz Kołodziej – Kacper Gomólski, chociaż po starcie prowadził, podobnie jak w biegu juniorów, Adam Strzelec. Kiedy w V wyścigu kolejny bieg wygrali miejscowi i to podwójnie, było wiadomo, że tarnowianie wygrają mecz bardzo wysoko, w tym momencie prowadzili bowiem już 25:5!
Dopiero w VI wyścigu goście nie przegrali, bo upadł Ernest Koza, ale z Januszem Kołodziejem, który zdobył w tym meczu komplet punktów, nie mieli szans ani Piotr Protasiewicz, ani Krzysztof Jabłoński. Bardzo interesujący był wyścig VII – początkowo goście prowadzili podwójnie, ale szybko uporał się z nimi Krzysztof Buczkowski, z tyłu Martin Vaculik skutecznie zaatakował Kamila Adamczewskiego i tarnowianie wygrali bieg w stosunku 4:2. Cztery kolejne wyścigi także padły łupem podopiecznych trenera Marka Cieślaka. Przyjezdni byli momentami bezradni, jeździli bez wiary, jakby pogodzeni z losem i z faktem, że sezon, w którym bronili złotych medali, kompletnie im się nie udał. Właściwie tylko Piotr Protasiewicz jeździł na przyzwoitym poziomie, a że jeździć skutecznie potrafi, przekonał wszystkich w XIV wyścigu, w którym kapitalnie rozpędził się, jadąc tuż przy bandzie, i potrafił dać radę i Gregowi Hancockowi, i Kacprowi Gomólskiemu. Statystą w tym wyścigu, podobnie jak w całym meczu, był nie pierwszy już raz Jarosław Hampel.
W ostatnim wyścigu tarnowianie jechali po kolejne zwycięstwo, ale na wyjściu z drugiego łuku po własnym błędzie upadł Martin Vaculik. Upadek wyglądał groźnie, ale Słowak szybko pozbierał się z toru i o własnych siłach poszedł do parku maszyn. Janusz Kołodziej był dla pary gości po raz kolejny poza zasięgiem. Mecz zakończył się więc wygraną 63:27, a tuż po jego zakończeniu cała drużyna, wraz z oglądającym ten mecz z parkingu Mateuszem Borowiczem oraz trenerami Markiem Cieślakiem i Pawłem Baranem, odebrała z rąk przewodniczącego GKSŻ, Piotra Szymańskiego brązowe medale DMP. A potem był tradycyjny szampan i chóralne sto lat zaśpiewane drużynie przez kibiców z akompaniamentem orkiestry. I tym sympatycznym akcentem zakończył się ligowy sezon w Tarnowie.
Złote medale Drużynowych Mistrzostw Polski zdobyła ekipa gorzowskiej Stali – po raz pierwszy po 31 latach

REKLAMA

Grupa Azoty Unia Tarnów – Spar Falubaz Zielona Góra 63:27

!Grupa Azoty Unia Tarnów. Martin Vaculik 10 (3,3,1,3,u), Krzysztof Buczkowski 7+1 (2,3,1,1), Artem Łaguta 9+1 (2,3,1,3), Greg Hancock 12+2 (3,2,3,2,2), Janusz Kołodziej 15 (3,3,3,3,3), Ernest Koza 2+1 (2,w, d), Kacper Gomólski 8+3 (3,2,2,1,)
NCD: Martin Vaculik 69,86 w wyścigu I. Sędziował: Marek Wojaczek z Godziszki. Widzów 8 000

Po meczu powiedzieli:

Krzysztof Jabłoński (Falubaz Zielona Góra): Bardzo przykro kończy się dla nas ten sezon, zupełne inaczej go sobie w Zielonej Górze wyobrażaliśmy. Dzisiaj w Tarnowie zostaliśmy po prostu sportowo upokorzeni i nic nie mamy na swoje usprawiedliwienie. Do tarnowskiej nawierzchni kompletnie nie mogliśmy dopasować swoich motocykli.

Marek Cieślak (trener Unii Tarnów): Dziękuję chłopakom za walkę nie tylko w tym meczu, ale w całym sezonie. Mamy brąz i lepsze to niż nic, chociaż oczywiście chcieliśmy walczyć o cała pulę, ale wiemy wszyscy, co się stało. Dla mnie to już siedemnasty medal Drużynowych Mistrzostw Polski – jako zawodnika, a potem trenera.

Artem Łaguta (Unia Tarnów): Mamy medal i to jest najważniejsze. Z kończącego się sezonu jestem bardzo zadowolony. Teraz musimy popracować, aby w przyszłym sezonie ten brązowy kolor zamienić na kolor złoty.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments