Na huśtawce

0
84
zuzel-podsumowanie-sezonu2013
REKLAMA

Podcinanie skrzydeł
Nasze rozważania musimy zacząć od faktu, że już na wstępie do sezonu „Jaskółkom” skrzydła podciął regulamin. Świetnie radząc sobie w roku poprzednim, w którym zgarnęły trzecie w historii żużla w Tarnowie drużynowe mistrzostwo, osiągnęły zbyt wysoką tzw. Kalkulowaną Średnią Meczową. W efekcie było wiadomo z góry, że mistrzowskiego składu utrzymać się nie da. Dosyć szybko okazało się, że zespół będzie musiał opuścić jego lider, Amerykanin Greg Hancock, który, chcąc nie chcąc, przeniósł się do przeciętnej drużyny Polonii Bydgoszcz. Oczywiście nie należy zapomnieć, że w jego miejsce pojawił się Artem Łaguta, wykonując w sezonie 120 procent planu, który na niego nałożono. Miał być uzupełnieniem składu, zawodnikiem tzw. drugiej linii, tymczasem Rosjanin zaliczył w barwach Unii kapitalny sezon i okazał się liderem drużyny, w niektórych spotkaniach wręcz „ciągnąc” wynik. Z pewnością więc, jeżeli chodzi o czysto punktowy dorobek, godnie zastąpił Amerykanina.
Rzecz jednak w czymś innym. W meczach ligowych obok indywidualności potrzebna jest jeszcze wartość, którą często określa się z angielska jako team spirit.
– Greg Hancock jest takim zawodnikiem, który drużynę spaja. Jest jej dobrym duchem, motorem napędowym, mistrzem i autorytetem dla młodszych zawodników. Jego rola w zespole zdecydowanie wykracza poza ilość zdobywanych punktów – zauważa nie bez racji trener Unii, Marek Cieślak. I rzeczywiście. W Unii widać było w minionym sezonie, że takiego dobrego ducha niejednokrotnie brakowało. Szczególnie wtedy, kiedy zespołowi nie szło. Wówczas drużyna nie zawsze stanowiła monolit, a przykłady, kiedy niektórzy zawodnicy potrafili odmówić trenerowi jazdy z rezerwy taktycznej, są bardzo wymowne. W efekcie ponieśli żużlowcy Unii kilka bardzo przykrych porażek z potencjalnie znacznie słabszymi przeciwnikami, których ponieść po prostu nie powinni. A jednak się zdarzyły, w efekcie awans do play off pozostawał niepewny do samego końca sezonu zasadniczego i udał się niemal „rzutem na taśmę” w dużej mierze dzięki wyjątkowo korzystnemu układowi wyników spotkań w ostatnich rundach.
Pisząc o składzie Unii, nie sposób pominąć niekorzystnej roszady na pozycji juniorów. Jakub Jamróg oraz Maciej Janowski powiększyli w sezonie 2013 grono seniorów, a rola – przede wszystkim tego drugiego – jako swoistego jokera w talii Cieślaka w sezonie 2012 była nie do przecenienia. Kacper Gomólski, który chcąc nie chcąc, przejął od Janowskiego pozycję lidera formacji młodzieżowej, jeździł w lidze zauważalnie lepiej niż rok temu, ale nie był zawodnikiem tak wartościowym, jak jego kolega. A drugi junior, niestety, bywał przeważnie jedynie uzupełnieniem składu – wariant ze sprowadzeniem via Lublin wychowanka Włókniarza Częstochowa, Mateusza Borowicza nie specjalnie wypalił i w drugiej części sezonu bywały spotkania, w których zastępował go zupełnie niedoświadczony w lidze Edward Mazur.

REKLAMA

Sinusoida
Rozgrywki sezonu zasadniczego w wykonaniu żużlowców Unii przypominały sinusoidę lub huśtawkę. Już pierwszy wyjazdowy mecz do Wrocławia i porażka na własne życzenie jednym punktem pokazała, że obrońcy tytułu będzie w tym sezonie ciężko. Przegrana u siebie ze Stalą Gorzów była już wręcz szokiem. Kolejne niepowodzenia na torach outsiderów z Bydgoszczy i Gniezna, koszmarna postawa na torach faworytów ligi z Zielonej Góry i Torunia mocno niepokoiły kibiców.
Faktem jest, że trener Cieślak nie mógł być przed meczem pewien żadnego ze swoich podopiecznych, może oprócz wspomnianego Łaguty. Potencjalny lider Janusz Kołodziej, przynajmniej w pierwszej części sezonu, miał spore problemy, a kibice przecierali oczy ze zdumienia, kiedy trzeba go było zastępować innym zawodnikiem. Nierówno jeździli Maciej Janowski i Leon Madsen, ten drugi zresztą borykał się z problemami zdrowotnymi, sporadycznie więc z konieczności zastępował go „odkurzony” dla Tarnowa Patrick Hougaard. Największym jednak rozczarowaniem była postawa Martina Vaculika. Słowakowi, tak rewelacyjnemu z sezonie 2012, najwyraźniej zaszkodziło chyba uczestnictwo w cyklu Grand Prix – był po prostu cieniem zawodnika sprzed roku i ani w lidze, ani w mistrzostwach świata sukcesów nie odnosił. Tylko w kilku meczach pokazał się z dobrej strony.
Chwała drużynie, że pomimo przeróżnych kłopotów zdołała się jednak pozbierać w najważniejszej części sezonu, kiedy ważyły się losy awansu do play off. W efekcie do niego awansowała, a tam po ładnej rywalizacji pechowo nieco uległa w półfinale późniejszym złotym medalistom, Falubazowi Zielona Góra, a w meczu o trzecie miejsce pokonała Włókniarza Częstochowa, chociaż po pierwszym spotkaniu w Tarnowie mało kto na to liczył.
Trzeba także wspomnieć o kilku meczach, które będzie się długo pamiętać. Przede wszystkim o zwycięstwie w Rzeszowie w zawsze prestiżowych derbach z PGE Marma, która wówczas, wiosną, miała medalowe aspiracje i była niesiona dwoma wyjazdowymi wygranymi na początku sezonu. A także, a może nawet bardziej, o rozgromieniu w sezonie zasadniczym na własnym torze najlepszej drużyny sezonu, Falubazu Zielona Góra. Była to jedyna tak wysoka porażka zespołu Jarosława Hampela, Piotra Protasiewicza i Patryka Dudka w całym sezonie.

 

Lepszy brąz niż nic
Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, z trzeciego miejsca w lidze możemy być zadowoleni. Pomimo wielu wspomnianych problemów tarnowianie wywalczyli, było nie było, kolejny medal drużynowych mistrzostw Polski, a przecież startując w naszych ligach nieprzerwanie od 1957 roku zdobywali je okazyjnie. Teraz do trzech złotych, wywalczonych w latach 2004, 2005 i 2012, srebrnego w sezonie 1994 dołożyli po raz pierwszy medal brązowy, pierwszy tego koloru w historii tarnowskiego speedway’a. I udowodnili przynależność do krajowej czołówki, co w obecnych czasach mocno rozchwianego rynku sponsorskiego, który powoduje, że stabilizacja wyników bywa rzeczą bardzo trudną, jest już wartością samą w sobie.
Myślę więc, że ligowy sezon trzeba mimo wszystko ocenić pozytywnie. Na podsumowanie innych aspektów sezonu zapraszam do kolejnego wydania naszego tygodnika.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments