Odrobili zadanie

0
65
Żużel - Unia Tarnów - Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów Wlkp 52:38
Unia Tarnów - Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów Wlkp 52:38
REKLAMA

Tarnowscy żużlowcy przełamali złą passę. Po trzech z rzędu porażkach pokonali w niedzielę na własnym torze Ostrovię Ostrów, w dodatku zapisali na swoje konto bonusa za lepszy wynik w dwumeczu. Kibiców Unii ucieszył przede wszystkim powrót do drużyny jej kapitana – Petera Ljunga oraz kolejny obiecujący występ juniora Przemysława Koniecznego.

Mocne uderzenie
Pierwszy pojedynek tarnowsko-ostrowski wygrali rywale 50:40, chcąc więc „zaksięgować” trzy punkty Unia musiała pokonać zespół z Wielkopolski większą różnicą. Optymistów jednak wielu nie było, biorąc pod uwagę ostatnią dyspozycję „jaskółek” oraz niepewną formę wracającego na tor po kontuzji Petera Ljunga.
Miejscowi rozpoczęli jednak od bardzo mocnego uderzenia i już w połowie zawodów odrobili straty z pierwszego spotkania w Ostrowie. Jak do tego doszło? Na tradycyjnie bardzo twardym i kurzącym się torze w I biegu Unia wygrała 4:2 po świetnym starcie Ernesta Kozy, za plecami którego przyjechali w kolejności Grzegorz Walasek, Kim Nilsson i Rafał Okoniewski. Bieg juniorów zgodnie z nadziejami zakończył się podwójną wygraną tarnowian, pierwszy był Przemysław Konieczny, a jadący po starcie na trzeciej pozycji Mateusz Cierniak jeszcze na pierwszym okrążeniu wyprzedził Sebastiana Szostaka. Konieczny po raz kolejny zaliczył bardzo udany występ, a przecież jeszcze kilka tygodni temu był w cieniu nie tylko Cierniaka, ale także Dawida Rempały. Teraz w Unii mają z niego dużo pociechę.

REKLAMA

Interesujący był przebieg wyścigu III. Para gości: Nicolai Klindt i Tomasz Gapiński jechała na podwójnym prowadzeniu, ale Klindta wyprzedzili najpierw Artur Mroczka, a potem Peter Ljung. Mroczka do ostatnich metrów atakował Gapińskiego. Pierwszą serię tarnowianie zakończyli kolejną wygraną, tym razem 4:2. Michał Gruchalski uporał się z Adrianem Cyferem, a z tyłu Przemysław Konieczny z Sebastianem Szostakiem. W tym momencie wynik brzmiał 16:8. Po przerwie Unia powiększyła prowadzenie po podwójnej wygranej pary Artur Mroczka – Ernest Koza. Na wyjściu z I łuku niemal jednocześnie wyprzedzili znanego z dobrych startów jednego z weteranów torów – 40-letniego Rafała Okoniewskiego. Odpowiedź gości była jednak momentalna – kolejni weterani: Grzegorz Walasek (44 lata) i Tomasz Gapiński (38 lat) pokazali plecy Peterowi Ljungowi i Mateuszowi Cierniakowi. Tarnowski junior miał defekt na I łuku, nie zjechał z toru i sędzia przerwał bieg. W telewizyjnych powtórkach okazało się, że defekt był wynikiem zderzenia na wejściu w łuk z jednym z rywali. Powtórkę w czterech pewnie wygrali jednak goście.
Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, w VII biegu wydawało się, że znowu pewnie 5:1 wygra Unia, ale na ostatnim okrążeniu za plecami Kima Nilssona błąd popełnił Michał Gruchalski, co natychmiast wykorzystał Nicolai Klindt. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma – w połowie spotkania „jaskółki” prowadziły różnicą 10 punktów.

Szachy Mariusza Staszewskiego
Prowadzący zespół gości, były znany zawodnik Mariusz Staszewski, w tym momencie rozpoczął taktyczne żużlowe „szachy”. W biegu VIII zastosował aż dwie rezerwy taktyczne: za Okoniewskiego pojechał Jonas Jeppesen, a za Adriana Cyfera – Grzegorz Walasek. Tymczasem niespodzianka! Kolejny swój bieg, po bardzo dobrym starcie, wygrał młody Przemysław Konieczny, dobrze ubezpieczany przez doświadczonego Petera Ljunga. Kiedy w kolejnym wyścigu para Unii wygrała 4:2, a bieg X zakończył się remisem, po trzeciej serii startów gospodarze prowadzili już różnicą 16 punktów i w tym momencie ich wygrana była niemal przesądzona, co więcej, wiele wskazywało na to, że punkt bonusowy pozostanie w Tarnowie.

Warto odnotować ładną i zwycięską rywalizację Michała Gruchalskiego z Grzegorzem Walaskiem o 1 punkt w biegu IX. Były mistrz Polski rozpoczął mecz z wysokiego C, ale potem jeździł już coraz słabiej. Rywale jednak nie zamierzali pasować, zaciekle walcząc przynajmniej o bonusa. Indywidualnie wygrali kolejne cztery biegi (X-XIII) i przed biegami nominowanymi wynik brzmiał 46:32 dla Unii. Mogło być gorzej, ale w XIII biegu, zakończonym dosyć niespodziewanym zwycięstwem Rafała Okoniewskiego, waleczny Peter Ljung, po którym widać było jeszcze ślady niedawnego upadku w Szwecji, dosłownie „wyszarpał” punkt kosztem Nicolaia Klindta. Chcąc wygrać spotkanie za 3 punkty tarnowianie musieli w biegach nominowanych zdobyć minimum 5 punktów. Połowę zadania wykonał w biegu XIV wspomniany Ljung, wygrywając go indywidualnie, chociaż na starcie szybsi byli zarówno Rafał Okoniewski, jak i jadący z rezerwy taktycznej Tomasz Gapiński. Kropkę „nad i” postawili Kim Nilsson oraz Ernest Koza, którzy wprawdzie dali się wyprzedzić Klindtowi, ale przywieźli za sobą Gapińskiego.
Po tym meczu tarnowianie wrócili do pierwszej czwórki w tabeli EWinner I ligi. W kolejnym meczu spotkają się w Daugavpils z Lokomotivem, a na własny tor wrócą w czwartek, 10 września, kiedy podejmować będą Start Gniezno. Zapowiada się ciekawa końcówka sezonu.

Unia Tarnów – Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów Wlkp 52:38

Unia Tarnów: Kim Nilsson 11+1 (1*,3,3,2,2), Michał Gruchalski 5 (3,1,1,0), Ernest Koza 10+2 (3,2*,2,2,1*), Artur Mroczka 7+2 (2,3,1*,1*,0), Peter Ljung 9+2 (1*,1,2*,2,3), Przemysław Konieczny 7 (3,1,3), Mateusz Cierniak 3+1 (2*,d,1), Daniel Kaczmarek NS

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o