Pokonani, ale nie pobici

0
65
OrzełŁódź UniaTarnów:
REKLAMA

W normalnych okolicznościach Unia powinna ten mecz wygrać, bo rywal okazał się zespołem bardzo przeciętnym. Gdyby pojechał Niels Kristian Iversen lub znaleziono sposób, aby go zastąpić. Gdyby mógł wystąpić junior Przemysław Konieczny, a krajowi seniorzy jeździli bardziej przewidywalnie. Za dużo jednak „gdyby”, tarnowianie zanotowali drugą porażkę w bieżącym sezonie.

REKLAMA

Tungate potwierdził klasę

Bardzo długo mecz był wyrównany, a mocno osłabieni goście (awizowany pod „dwójką” Mateusz Gzyl okazał się jedynie nazwiskiem w programie) nie byli gorsi od rywali. W trzech pierwszych biegach to oni odnosili indywidualne zwycięstwa. Na inaugurację uczynił to Ernest Koza. Goście wyjechali ze startu na 5:1, ale Artur Mroczka szybko spadł na ostatnie miejsce, a Kozę naciskał do samej mety Norbert Kościuch. Dobry start zapewnił także wygraną w biegu juniorów Dawidowi Rempale. Ładnie walczył Piotr Świercz, ale tym razem jeszcze bez punktowych zdobyczy.
Bardzo interesujący był bieg III. Ponownie najlepszy na starcie był zawodnik gości, tym razem Rohan Tungete, który przez kilka ostatnich sezonów był zawodnikiem Orła i rozstał się z łodzianami w niezbyt przyjaznej atmosferze. Australijczyk musiał stoczyć twardy bój o trzy punkty ze swoim rodakiem Brady Kurtzem. Tuż przed metą Tungate popełnił drobny błąd, w wyniku którego o mały włos nie wpadł na bandę na prostej startowej, zdołał jednak nie tylko opanować motocykl, ale także dowieźć wygraną do mety. Tungate spisał się tym razem znacznie lepiej niż pięć dni wcześniej w meczu z Wybrzeżem i był prawdziwym liderem drużyny. Takiego wyniku jak w Łodzi oczekiwać będą od niego tarnowscy fani w każdym kolejnym meczu.
Pierwszą serię meczu zakończył wyścig IV, w którym gospodarze odnieśli pierwsze zarówno indywidualne, jak i drużynowe zwycięstwo. Początkowo nic tego nie zapowiadało. Start wygrali bowiem startujący po raz pierwszy Alexander Woentin i Dawid Rempała. Para Orła wyprzedziła jednak tarnowskiego juniora na wejściu w drugi łuk, a w dalszej części biegu, na pierwszym łuku drugiego okrążenia, atakiem po szerokiej z Woentinem poradził sobie także Luke Becker. W efekcie para Orła wygrała wyścig 4:2 i w całym spotkaniu objęła prowadzenie 13:11.
W kolejnym miejscowi przewagę powiększyli. Tym razem to oni lepiej wystartowali i mocna para Brady Kurtz – Norbert Koścuch pewnie pokonała Artura Mroczkę oraz Alexandra Woentina. Było więc 18:12 i przyjezdni mogli zastosować rezerwę taktyczną, co uczynili nie zwlekając. Na torze już po raz trzeci pojawił się Rohan Tungate. Tym razem miał pewne problemy z Aleksandrem Łoktajewem. Na dystansie wykorzystał jednak jego błąd i objął prowadzenie. A ponieważ Ernest Koza łatwo poradził sobie z juniorem Mateuszem Dulem, tym razem tarnowianie wygrali wyścig, chociaż tylko 4:2. Za moment mocno zapracowany Australijczyk ponownie wyjechał na tor, tym razem tocząc twardy bój z wychowankiem Unii, ale tej z Leszna – Marcinem Nowakiem. Szybko jednak skutecznie skontrował. Po VIII wyścigu humory w boksach Unii znacznie się poprawiły, po niemrawym początku bieg wygrał Artur Mroczka, pokonując Aleksandra Łoktajewa, chociaż ten atakował go do samej mety. Trzeci był Szwed Woentin, początkowo wydawało się nawet, że goście mogą wygrać podwójnie. Po VIII biegu Orzeł prowadził znowu minimalnie 25:23.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze