Remis na wagę finału!

0
113
REKLAMA

Zanim tarnowscy kibice mogli cieszyć się z awansu, przeżyli chwilę dużego zwątpienia w sukces. Gospodarze, którym zabrakło w składzie kontuzjowanego kapitana Ryana Sullivana, postawili bardzo twarde wymagania. W Azotach nie zobaczyliśmy chorego Martina Vaculika, tak więc obie ekipy skorzystały z tak zwanego zastępstwa zawodnika. Już pierwszy wyścig, który pewnie wygrał Emil Pulczyński, pokazał, że nie będzie łatwo. Po III biegu, który wygrała najlepsza para toruńska, Chris Holder‑Adrian Miedziński, Unibax objął prowadzenie 11:7. Kiedy w V wyścigu ta sama para zostawiła za plecami Grega Hancocka i Jakuba Jamroga, przewaga miejscowych wzrosła do 8 punktów (19:11) i to oni w tym momencie byli finalistami.
–Walczymy dalej‑ mówił w tym momencie przed kamerami telewizyjnymi Maciej Janowski i jakby na potwierdzenie tych słów kolejny bieg tarnowianie, a konkretnie Hancock i dosyć niespodziewanie najlepszy tego dnia w tarnowskiej drużynie Leon Madsen, wygrali podwójnie, zmniejszając punktowy debet. Nieco dopomógł im w tym Kamil Pulczyński, który za spowodowanie upadku Madsena został wykluczony z powtórki.
Problemem gości był fakt, że właściwie wszyscy oprócz Madsena jeździli bardzo nierówno. Janowski w pierwszej fazie zawodów spisywał się fatalnie, a kiedy w VII biegu Janusz Kołodziej przyjechał ostatni, dając się wyprzedzić na dystansie nawet młodemu Przedpełskiemu, kibice przecierali oczy ze zdumienia.
Po X wyścigu na stadionie trwała feta. Halder z Miedzińskim po raz kolejny wygrali bowiem podwójnie, zostawiając za plecami Kołodzieja i Kacpra Gomólskiego. W tym momencie wynik brzmiał 35:25 dla Unibaksu i awans zdawał się odpływać w niebyt.
A jednak wreszcie „Jaskółki” zaczęły jeździć z zębem. Wreszcie zaczął jeździć przyzwoicie Janowski, który wraz z Hancockiem wygrał w XII biegu 5:1 z niepokonanym dotąd Holderem, a ponieważ wcześniej tenże Hancock wraz z Madsenem wygrali 4:2, goście przegrywali już tylko 34:38, co dawało im awans. Sytuacja jeszcze bardziej się poprawiła, kiedy, idąc za ciosem, Kołodziej i Madsen wygrali podwójnie kolejny bieg, chociaż Miedziński do samego końca atakował tarnowską parę.
Przed biegami nominowanymi rachunek był prosty – tarnowianom wystarczyło nie przegrać ich podwójnie. Sprawę wyjaśnił już wyścig XIV, wygrany 5:1 przez kapitalnego Madsena i przebudzonego Janowskiego. W tej sytuacji ostatni wyścig nie miał znaczenia. Holder z Miedzińskim doprowadzili do remisu, który był wynikiem jak najbardziej sprawiedliwym, ale też zwycięskim dla tarnowian!
Azoty Tauron: Greg Hancock 13+1 (3,1,3,13,2,0), Jakub Jamróg 0 (0,0,‑, ‑), Leon Madsen 12+2 (1,2,3,1,2,3), Martin Vaculik z/z, Janusz Kołodziej 10 +1 (3,0,2,1,3,1), Maciej Janowski 8+2 (1,0,2, 0,3,2), Kacper Gomólski 2 (2,0,0). NCD: Leon Madsen 58,91 s w wyścigu IX. Sędziował: Artur Kuśmierz z Częstochowy. Widzów 13 tysięcy

REKLAMA
* * *

Po meczu powiedzieli:
Maciej Janowski, Azoty Tauron: – To był po prostu nieziemski mecz! Ze trzy razy miałem chyba palpitacje serca! Pierwsze biegi w moim wykonaniu były po prostu fatalne, popełniliśmy duży błąd w przygotowaniu sprzętu i nie szło mi w ogóle. Na szczęście w odpowiednim momencie zacząłem jeździć, jak powinienem, i w efekcie ostatnie wyścigi były takie, jakich oczekiwałem. W Toruniu przecież zawsze dobrze mi się jeździło, tutejszy tor mi odpowiada. W niedzielę też był bardzo dobrze przygotowany do walki, do ścigania. W ten weekend mamy mecz Rosja‑ Polska, a potem skupiamy się już na wielkim finale ze Stalą Gorzów.
Adrian Miedziński, Unibax Toruń: – Cały czas nie byliśmy pewni swego, nawet wtedy, kiedy nasza przewaga wzrosła do 10 punktów. I okazało się to za mała zaliczką, bo rywale z Tarnowa wiedzieli jak zareagować. Poprawili ustawienia w motocyklach, dopasowali się do toru i szybko odrobili straty.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o