Sława karmiona żużlem

0
105
zuzel1318
REKLAMA

Możliwe, że Tarnów „kocha żużel”, lecz warto zadać pytanie, czy kocha tak jak dawniej. Temat żużla coraz częściej pojawia się w kontekście finansowym. O korzyści, jakie czerpie z żużla miejski samorząd trzeba pytać, ponieważ wydaje on niemałe kwoty na utrzymanie żużlowców. Szerokim echem odbiła się w ub. roku wiadomość, że miasto przeznaczyło około miliona zł na dofinansowanie Żużlowej Sportowej Spółki Akcyjnej – niemal całą kwotę przeznaczoną na wspieranie sportu w mieście. Protestowali miłośnicy innych dyscyplin, które ledwie wiążą koniec z końcem. Chodzi między innymi o piłkę nożną i piłkę ręczną, o sport masowy.
Jesienią ubiegłego roku prezydent Ryszard Ścigała zwrócił się też z osobistym apelem do sponsorów o wspomożenie spółki żużlowej, która popadła w tarapaty (zaległości finansowe wobec zawodników – 1,3 mln zł). Wśród zwolenników czarnego sportu zdobył uznanie, ale krytycy go nie oszczędzali: „Przyssanie się żużla jako rzekomej reklamy naszego miasta jest tak samo idiotyczne, jak apel samego prezydenta. Żadna reklama nie jest godna takich kosztów, nie tylko finansowych, ale zwłaszcza tych społecznych – pozbawienie dzieci i młodzieży szans na sukces (w innych dyscyplinach sportowych – przyp. W.Z.) oraz brak odpowiedniego wsparcia w dążeniu do niego” – to jeden z komentarzy. Inne były podobne: „Miasto ma dbać o sport dzieci i młodzieży, a nie napychać kieszenie najemnikom, którzy za rok wykonywać będą swój zawód już w innym mieście i innym klubie”.
Byli jednak też zwolennicy finansowania żużlowców: „Postawili na żużel, bo zauważyli promocję miasta. Tarnów znany jest w całej Polsce tylko i wyłącznie z żużla. Inni, którzy się nim nie interesują, już nawet nie wiedzą, gdzie leży nasze miasto”.

REKLAMA

 

Elektorat na trybunach
Niewątpliwie w przeszłości chodziło też o innego rodzaju promocję. W czasie kampanii wyborczych – do parlamentu lub samorządu – niejeden kandydat deklarował miłość do czarnego sportu i zaczynał przychodzić na mecze, szukając na stadionie swojego elektoratu. Około 10 lat temu dzięki koneksjom posła Krzysztofa Janika Unia Tarnów przeżywała złoty okres; pozyskany główny sponsor – Rafineria Trzebinia SA – opłacał występy takich gwiazd jak Gollob i Rickardsson.
W minionym sezonie zespołowi, który od bieżącego sezonu znowu występuje pod nazwą Unia Tarnów, też się powiodło i zdobył mistrzostwo Polski – gorliwi obrońcy żużla zyskali argument również w kwestii promocji miasta.
– Pod tym względem pozostaję sceptyczny – mówi Jerzy Hebda, prawnik, radny miejski, który jako młody chłopak chodził na stadion żużlowy Unii jeszcze za czasów mistrza Polski, Zygmunta Pytki. – Jeśli z powodu żużla Tarnów jest znany, to tylko w określonych kręgach. Mam na myśli głównie kibiców. Może rzeczywiście wiedzą, gdzie leży Tarnów, ale co poza tym? Myśli pan, że wkrótce przyjadą tu po to, żeby zwiedzić Muzeum Diecezjalne albo Ratusz? Oni zwiedzają tylko stadiony. Z tego powodu miasto nie ma ani specjalnej sławy, ani pieniędzy. Dzisiejsza spółka żużlowa to przedsiębiorstwo, które ma wyjść na swoje, ale lepiej by było, żeby wychodziło bez pomocy miasta. Mistrzostwo Polski? W porządku, ale nie sądzę, by miastu ono coś dało…


Sława międzynarodowa?
A jednak – argumentują inni – częste wymienianie nazwy miasta w wiadomościach sportowych w TVP, która ma widownię liczoną w milionach, nie jest bez znaczenia. Tylko co to konkretnie oznacza? Osłuchanie się z nazwą „Tarnów”, ale czy jeszcze coś? – To trudno policzyć, rozmawiamy o sprawach mało wymiernych – odpowiada Maria Zawada‑Bilik, dyrektorka Wydziału Marki Urzędu Miasta Tarnowa. Osobiście wierzy, że od żużla Tarnów odcina kupony. – Na pewno w świadomości wielu mieszkańców Polski interesujących się sportem, niekoniecznie żużlem, Tarnów istnieje od dawna. Trzy lata temu robiliśmy ankiety wizerunkowe i ta dyscyplina sportu okazała się wyróżnikiem miasta. Kiedyś kojarzone było tylko z „Azotami”, dziś tak już nie jest. Żużel to kawał miejscowej legendy, piękne tradycje i wspomnienia. Myślę, że mistrzowskie tytuły, które zdobywa drużyna, pracują także na konto miasta, choć trudno to ocenić w tak krótkiej perspektywie. W naszej pracy promocyjnej żużel traktujemy jako produkt na sprzedaż, łatwo przyswajalny, wzbudzający zainteresowanie, o którym wspominamy w publikacjach o mieście i regionie. Jestem przekonana, że inwestowanie w niego jest opłacalne, ale ten proces jest złożony i wymaga czasu.
Władze miasta są przekonane, że czarny sport „buduje markę miasta”. W maju ub. roku Dorota Kunc‑Pławecka napisała do naszej redakcji (TEMI, nr 19/2012): „Rolą prezydenta jest wspieranie tarnowskiego sportu w ramach przyjętego budżetu, również by zaspokajać potrzeby miasta, w tej liczbie kibiców, oraz budować wartości miasta. Mam na myśli markę miasta oraz jego ogólnopolską czy międzynarodową rozpoznawalność”.
Rzeczniczka dodaje, iż dzięki wysokim lotom „Jaskółek” Tarnów, którego herb i nazwa znajdują się na strojach zawodników, kojarzony będzie z sukcesem, choćby i sportowym.

 

Transparent w telewizji
Anna Czech, radna miejska, jest zdania, iż sport komercyjny powinien wspierać prywatny biznes, a nie samorząd.
– Pewnie z powodu żużla kibice słyszeli o Tarnowie, ale czy inni też? Kiedy rozmawiam o moim mieście ze znajomymi z różnych miast, nigdy nie słyszę, by kojarzyli go z żużlem. Może nie są kibicami. Owszem, kiedyś od kogoś usłyszałam, że Tarnów kojarzy mu się z polską „wyspą ciepła”.
Grzegorz Kądzielawski, wiceprzewodniczący rady miasta, żużel nazywa tarnowskim produktem eksportowym i jest zdania, iż w wielu zakątkach Polski Tarnów jest rozpoznawalny przez pryzmat tego sportu. Zaznacza jednak: – Władze spółki żużlowej powinny mieć długofalowy plan strategiczny i starać się pozyskiwać czołowych sponsorów, nie licząc na to, że zawsze każdą dziurę w budżecie można zasypać pieniędzmi z dotacji samorządowej.
Tarnowowi, ale i większości podobnych miast w kraju, trudno być zauważalnym w większej skali. Pod tym względem zawodzą nawet dziennikarze. Warszawski dziennikarz, pisząc ostatnio o planach likwidacji Karpackiej Spółki Gazownictwa, wspomniał o tamtejszych „związkowcach z Podkarpacia”, w domyśle: z woj. podkarpackiego. Zapewne uznał, że jeśli spółka jest w nazwie „Karpacka”, to jej główna siedziba znajduje się w Rzeszowie.
Zdarza się jednak, że próba reklamy Tarnowa poprzez czarny sport przynosi skutki odwrotne od zamierzonego. Po zasileniu żużla gotówką z miejskiego samorządu do pewnego incydentu doszło w czasie meczu Euroligi koszykówki Wisły Kraków i Spartak Moskwa, telewidzowie w Polsce i Rosji patrzyli na ogromny transparent z napisem: „Tarnów – miasto, w którym zabija się sport masowy”.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments