Specjaliści od horrorów

0
321
fot. tzostrovia.pl
REKLAMA

W stosunku do meczu w Gnieźnie doszło także do zamiany par. Prowadzącym pierwszej został Wiktor Kułakow, natomiast Peter Ljung miał jechać w pierwszych wyścigach z juniorami. Mecz dla gości rozpoczął się dosyć niespodziewanie kapitalnie od podwójnej wygranej. To, że trzy punkty zdobył Wiktor Kułakow nie było jakąś sensacją, ale fakt, że za jego plecami, po udanej akcji na pierwszym łuku, znalazł się Ernest Koza, to jednak pewna niespodzianka. W tym momencie straty tarnowian z pierwszego meczu zostały wyrównane. Za moment swoje zrobił Mateusz Cierniak. Na torze, w którym debiutował w ubiegłym sezonie jako gość w zespole z Ostrowa, pewnie wygrał bieg juniorów.
Z zainteresowaniem oczekiwali kibice na pojawienie się na torze, po przerwie, Artura Mroczki. Nie był to powrót udany. Wraz z Danielem Kaczmarkiem przegrał bowiem podwójnie z parą Tomasz Gapiński-Nicolai Klindt, pomimo lepszego startu. Pierwszą serię startów zakończyła pewna wygrana Petera Ljunga, a Dawid Rempała przyjechał ostatni, chociaż przez pewien czas jechał na drugiej pozycji. Remisem zakończył się także kolejny bieg, tym razem wygrał go zawodnik gospodarzy Tomasz Gapiński, ale za nim na metę wpadli tarnowianie, w kolejności: Ernest Koza i Wiktor Kułakow. Po VI biegu „jaskółki” odzyskały prowadzenie. Ciekawą, a co najważniejsze, zwycięską walkę o wygraną z Grzegorzem Walaskiem stoczył Artur Mroczka, a Daniel Kaczmarek przyjechał trzeci, nie mając z tym problemu po błędzie na starcie juniora Kamila Nowackiego. Unia wygrała ten bieg 4:2 i objęła prowadzenie 19:17. Drugą serię startów zamknął pewną wygraną Peter Ljung. Mateusz Cierniak tym razem przyjechał ostatni, ale dzielnie, do ostatnich metrów walczył o jeden punkt z Aleksandrem Łoktajewem.
W połowie zawodów podopieczni Tomasza Proszowskiego i Pawła Barana minimalnie więc prowadzili, sprzyjał im chyba twardy tego dnia ostrowski tor. Nic dziwnego, że zawodnicy Unii mogli się poczuć na nim niemal jak na torze domowym. Bohaterem biegu VIII był z całą pewnością Wiktor Kułakow, który, po przegranym starcie, na prostej przeciwległej pierwszego okrążenia wyprzedził zarówno Grzegorza Walaska, jak i Marcina Kościelskiego. Niestety, bez punktów dotarł tym razem do mety Ernest Koza. Od tego momentu coś się w sprawnie dotąd działającej tarnowskiej maszynie jednak zacięło. Wyścigi IX oraz XI goście przegrali niestety podwójnie. Szczególnie duży zawód sprawił Daniel Kaczmarek, który w tych wyścigach przyjeżdżał do mety na ostatnich pozycjach. Nie pomogli tym razem ani Artur Mroczka, ani Ernest Koza. Swoje zrobił jedynie Peter Ljung w wyścigu X. Szwed tym razem źle rozegrał pierwszy łuk i jechał na trzeciej pozycji za parą gospodarzy, ale bez większych problemów potrafił przedrzeć się na pierwsze miejsce. Ale, że Dawid Rempała był ostatni, goście wywalczyli w tym biegu tylko remis.
Nadzieje w serca przyjezdnych wlał bieg XII, w którym wygrał Wiktor Kułakow, a trzeci był Mateusz Cierniak. Warto zauważyć, że ostrowianie prowadzili w tym wyścigu początkowo podwójnie, ale najpierw Wiktor Kułakow wysunął się na prowadzenie, a następnie Mateusz Cierniak wyprzedził Kamila Nowackiego. W XIII biegu po raz pierwszy poskromiony został Peter Ljung. Dokonał tego doświadczony Tomasz Gapiński, który przez cztery okrążenia odpierał ataki Szweda. Artur Mroczka przyjechał niestety po raz kolejny ostatni, wyprzedzony przez Aleksandra Łoktajewa. W tym momencie ostrowianie prowadzili już 42:36 i byli praktycznie pewni uzyskania punktu bonusowego w dwumeczu. Ale goście nie zamierzali odpuszczać. W XVI wyścigu wytoczyli najpotężniejsze swoje działa. Zastosowali podwójną rezerwę taktyczną. Za Daniela Kaczmarka pojechał Peter Ljung, natomiast za Artura Mroczkę – Wiktor Kułakow. Nic do stracenia już nie mieli, a można było jeszcze uratować, jeżeli nie wygraną, to przynamniej remis w tym spotkaniu. Warunek był jednak jeden – wygranie dwóch ostatnich biegów. W przypadku zwycięstw podwójnych „jaskółki” wyjechałyby z Ostrowa z dwoma punktami meczowymi, natomiast w przypadku zwycięstw 5:1 i 4:2, spotkanie zakończyłoby się remisowo.
Pierwsza część planu się powiodła, w XIV biegu super duet szwedzko-rosyjski podwójnie pokonał parę Sam Masters – Nicolai Klindt. Niestety ta sztuka nie udała się w ostatnim biegu. Świetnie pojechał w nim Tomasz Gapiński i dowiózł do mety cenne trzy punkty. Tarnowianie trochę sobie przeszkodzili na trasie i być może to zadecydowało. Po dwóch wygranych horrorach 46:44 z Lokomotivem Daugavpils i Startem Gniezno w Tarnowie, teraz przyszło kibicom Unii przełknąć minimalną porażkę w takim stosunku. Szkoda, bo z przebiegu spotkania goście zasłużyli przynajmniej na remis. Z drugiej strony Ostrovia okazała się drużyną bardziej wyrównaną. W Unii Ljung i Kułakow zdobyli w sumie 29 punktów, pozostała piątka zawodników tylko 15. To z pewnością temat do przemyśleń dla sztabu szkoleniowego zespołu z Mościc przed dwoma ostatnimi meczami rundy zasadniczej. Z Wybrzeżem Gdańsk w Tarnowie oraz z Lokomotivem Daugavpils na Łotwie.

REKLAMA

Ostrovia Ostrów Wlkp – Unia Tarnów 46:44

Unia: Wiktor Kułakow 14+2 (3, 1*, 3, 3, 3, 1*), Ernest Koza 5+1 (2*, 2, 0, 1), Daniel Kaczmarek 1 (0, 1, 0, 0, -), Artur Mroczka 5 (1, 3, 1, 0, -), Peter Ljung 15+1 (3, 3, 3, 2, 2*, 2), Mateusz Cierniak 4 (3, 0, 1), Dawid Rempała 0 (0, 0, 0).
NCD: Peter Ljung 65,31 w wyścigu IV.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o