Tarnowscy żużlowcy mistrzami

0
41
REKLAMA

Starcie I
Gorzów Wielkopolski 9 października: Stal Gorzów – Azoty Tauron Tarnów 47:42

REKLAMA

Pierwsze starcie na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie doszło do skutku ostatecznie we wtorek 9 października. Mecz był bardzo dobrym widowiskiem trzymającym w napięciu do ostatniego wyścigu, który ostatecznie przesądził o nikłej porażce „Jaskółek”. A mogło być zupełnie inaczej!
Po pierwszym biegu, zgodnie z oczekiwaniami, goście objęli prowadzenie 5:1. Nie obyło się bez kontrowersji – tarnowska para Kacper Gomólski i Maciej Janowski jechała na podwójnym prowadzeniu, kiedy przewrócił się jadący na ostatniej pozycji Łukasz Kaczmarek. Sędzia przerwał wyścig, w powtórce tarnowianie jednak jeszcze raz „ograli” osamotnionego już Adriana Cyfera. Za moment bardzo dobrym startem popisał się Greg Hancock i wygrał, pokonując pewnie parę Jensen‑Gollob. Później jednak Amerykanin nie był już niestety tak skuteczny i skończył zawody z mizernym jak na jego możliwości dorobkiem punktowym.
Miejscowi pierwsze prowadzenie objęli po IV wyścigu. Wcześniej super para Stali Matej Zagar‑ Niels Krystian Iversen podwójnie wygrała z Martinem Vaculikiem i Leonem Madsenem, a we wspomnianym IV biegu po taśmie Kaczmarka i defekcie Janowskiego na starcie walkę o wygraną stoczyli świetny tego dnia Krzysztof Kasprzak i Janusz Kołodziej. Wygrał ten pierwszy. Za moment goście mogli znowu prowadzić, ale para Hancock‑Gomólski pomimo podwójnego prowadzenia nie potrafiła dowieźć go do linii mety. Co się odwlecze…
Prowadzenie podopieczni trenera Marka Cieślaka odzyskali po VII biegu, który miał kuriozalny przebieg. Niespodziewanie start wygrał Gomólski i pewnie prowadził, za nim jechali Gollob i Jensen, a na końcu Kołodziej. Gollob miał jednak defekt, natomiast Jensen na jednym z łuków popełnił błąd, wykręcając popularnego „bączka”. Z prezentów rywali skorzystał Kołodziej, przywożąc do mety dwa punkty.
W XI wyścigu pierwszy i ostatni punkt stracił w tym spotkaniu Krzysztof Kasprzak. Na pierwszym wirażu tak zaciekle blokował jadącego po szerokiej Vaculika, że uciekł mu jadący wąsko Janowski. W tym momencie goście prowadzili jednym punktem i taka przewaga utrzymywała się do wyścigów nominowanych. Tu jednak górą byli miejscowi, którzy XIV bieg wygrali w stosunku 4:2, a ostatni 5:1. W tym wypadku tarnowianie jechali długo na pozycji drugiej i trzeciej, mając za plecami Iversena, ten jednak uporał się najpierw z Hancockiem, a potem z Madsenem. Jak pokazały ujęcia z kamer, uczynił to jednak nieprzepisowo, ponieważ wyjeżdżając z wirażu, przekroczył dwoma kołami wewnętrzną linię toru, powinien więc zostać wykluczony z wyścigu, a ten zakończyć się remisowo i wówczas całe spotkanie zakończyłoby się wynikiem 45:44 dla Stali. Niestety arbiter nie zauważył błędu Duńczyka i zaliczył wynik tego wyścigu.
Gorzowianie wygrali dzięki bardzo dobrej postawie tercetu: Kasprzak‑Iversen‑Zagar, który niedawno wywalczył awans do Grand Prix. Siłą Azotów była wyrównana postawa wszystkich zawodników, aczkolwiek na pewno poniżej oczekiwań pojechał Hancock, a przede wszystkim Kołodziej. Dzień po spotkaniu tarnowianie napisali odwołanie dotyczące kontrowersyjnej sytuacji z ostatniego wyścigu, dowodząc, że Iversen powinien zostać z tego biegu wykluczony. Jak jednak było do przewidzenia, odwołanie na niewiele się zdało i rezultat osiągnięty na torze został utrzymany.
Azoty Tauron: Greg Hancock 8+1 (3,2,2,1,0), Jakub Jamróg 0 (0,‑, ‑, ‑), Martin Vaculik 6 (1,2,0,1,2), Leon Madsen 7+1 (d, 1,3,2,1), Janusz Kołodziej 5+2 (2,2,0,1), Kacper Gomólski 7+1 (2, 0,3,2,0), Maciej Janowski 9+1 (3,d, 1,2,3). NCD: Matej Zagar 58,68 s w wyścigu X. Sędziował: Wojciech Grodzki. Widzów 15 tysięcy

Po meczu powiedzieli:
Piotr Paluch, trener Stali: – Wynik, patrząc na to, jak przebiegał mecz, uważam za w sumie dobry. Na pewno mylili się ci kibice, którzy liczyli, że wygramy okazalej, różnicą kilkunastu punktów. Pod nieobecność Bartka Zmarzlika mieliśmy widoczną dziurę w składzie na pozycji juniora. Juniorzy z Tarnowa zdobyli aż 16 punktów, a nasi 1punkt, ten „z urzędu”. Dobrze, że wyszła nam końcówka meczu. Na pewno duże kłopoty miał Tomasz Gollob, który nie potrafił dopasować się do nawierzchni. Ale wierzę, że w Tarnowie pojedzie znacznie lepiej.
Marek Cieślak, trener Azotów Tauron Tarnów: – Nie jest źle, pięć punktów to niewielka różnica, gdyby ktoś zaproponował mi taki wynik przed meczem, wziąłbym go w ciemno. Ale też prawda jest taka, że potraciliśmy trochę punktów, w głupi sposób dając się wyprzedzać na dystansie. I trochę szkoda, bo przecież gospodarze przez cały mecz nie osiągnęli takiej przewagi, z jaką spotkanie się skończyło. Jaki będzie rewanż? Mam nadzieję, że cztery punkty odrobimy już w biegu juniorów i będzie dobrze. Już osiągnęliśmy duży sukces i pozostajemy w grze o złoto.
Kacper Gomólski, Azoty Tauron: – Wreszcie mogę być zadowolony ze swojego występu, chociaż tor był trudny i chyba wszystkim sprawiał wiele kłopotów. Mnie też trochę nosiło. Marzę o tym, aby w Tarnowie w meczu rewanżowym zdobyć jeszcze więcej punktów.


zuzel-Stal-Gorzow-Azoty-Tauron-final
Starcie II
Tarnów 14 października: Azoty Tauron – Stal Gorzów 51:39

W ramach przygotowań do rewanżu tarnowianie odbyli dwa treningi w piątek po południu oraz w sobotę wieczorem przy świetle elektrycznym. W piątek w zajęciach brali udział: Greg Hancock, Janusz Kołodziej, Jakub Jamróg, Kacper Gomólski i Dawid Lampart. Na sobotę dojechali Leon Madsen i Martin Vaculik, nie było natomiast Lamparta, stało się więc jasne, że nie pojedzie on w decydującym spotkaniu sezonu. Sobotnie próby na torze przyciągnęły w chłodny wieczór sporą liczbę kibiców, którzy z uwag obserwowali to, co dzieje się na torze. Najkrócej ćwiczyli przeziębiony Martin Vaculik oraz Leon Madsen.
Kibice cieszyli się z bardzo dobrych startów Kacpra Gomólskiego, ale zdecydowanie najszybszy był Janusz Kołodziej. Próbował trzy motocykle i na każdym wygrywał wyścigi na dwa okrążenia, niemal jak chciał. Do końca niezadowolony ze swoich prób był natomiast Hancock. Kiedy wszyscy już spakowali się, poprosił Janusza Kołodzieja, aby jeszcze trochę się z nim pomęczył i rywalizowali jeszcze dobry kwadrans. Trening „Jaskółek” skończył się około 20.
Nazajutrz Stadion Miejski wypełnił nadkomplet publiczności. Wśród nich wyróżniała się ubrana w jednolite, sportowe kurtki kadra juniorska naszych skoczków narciarskich pod wodzą Roberta Matei (rozmowa z nim obok) oraz kibice Martina Vaculika z Żarnovicy, którzy wspierali jego i całą drużynę „Jaskółek”, wymachując na głównej trybunie dużą słowacką flagą. Swoich pupili wspierali oczywiście także gorzowscy fani, którzy stawili się w Tarnowie w liczbie kilkuset osób i w całości wypełnili sektor przeznaczony dla kibiców gości.
Wszyscy zastanawiali się, czy tarnowianie odrobią pięciopunktową stratę z Gorzowa. W przedmeczowych rozmowach obydwaj trenerzy, Piotr Paluch i Marek Cieślak, okazując szacunek dla klasy rywala, wyrażali optymizm.
Wyścig juniorów przebiegł tak, jak spodziewali się tarnowscy kibice. Para Maciej Janowski‑ Kacper Gomólski już po starcie objęła prowadzenie i pewnie podwójnie wygrała nad duetem 17‑latków Stali, chociaż Adrian Cyfer naciskał do samego końca.
Wyścig II miał przyjemnie niespodziewany przebieg. Wszyscy oczekiwali twardego boju o wygraną Grega Hancocka z parą gości Krzysztof Kasprzak‑ Michael Jepsen Jensen, tymczasem z czwartego pola jak torpeda wystartował niedoceniony Jakub Jamróg i niespodziewanie dla wszystkich minął linię mety na pierwszej pozycji, odpierając ataki Kasprzaka! Ponieważ Hancock był trzeci. Azoty objęły prowadzenie 9:3, a to oznaczało, że odrobiły straty z pierwszego spotkania i w tym momencie były w lepszej sytuacji.
Gospodarze poszli, a raczej pojechali za ciosem. Kolejne dwa biegi także wygrali w stosunku 4:2. W III biegu zwyciężył najlepszy tego dnia na torze Duńczyk Leon Madsen, a w IV Janusz Kołodziej, który przez cztery okrążenia odpierał szaleńcze ataki znającego doskonale tarnowski tor Tomasza Golloba. W tym momencie podopieczni trenera Marka Cieślaka prowadzili już 17:7.
Goście nie zamierzali jednak pasować i mieli nieco szczęścia. W V biegu, który układał się na 4:2 dla „Jaskółek”, trybuny przeszedł jęk zawodu, kiedy jadący na trzecim miejscu Martin Vaculik miał defekt motocykla na ostatnim wirażu, skończyło się więc pierwszym tego dnia remisem. Za chwilę super para Stali, Matej Zagar‑ Niels Krystian Iversen, podwójnie pokonała Kołodzieja i Gomólskiego, w czym dopomógł jej błąd Kołodzieja na starcie.
Przewaga tarnowian w dwumeczu zmalała więc ponownie do tylko jednego punktu. Ale tylko na moment. W VII biegu po raz drugi ze znakomitej strony pokazał się Jamróg. Wraz z Hancockiem wygrali start i przez cały dystans odpierali ataki Golloba, a ciężar walki z nim wziął na siebie doświadczony Amerykanin. To był wspaniały bieg, jazda w kontakcie i emocje do samego końca. Podobnie było w X biegu, w którym o wygraną rywalizowali Madsen z Gollobem. Kilkakrotnie wydawało się, że wieloletni kapitan reprezentacji Polski wyprzedzi jeżdżącego w tarnowskich barwach Duńczyka, ale wszystkie jego ataki zakończyły się niepowodzeniem. Po trzech seriach startów gospodarze prowadzili 35:25 i wszystko było na dobrej drodze.
W XI biegu rozpoczęły się taktyczne szachy. U gości za Jansena pojechał z rezerwy taktycznej Iversen, natomiast Marek Cieślak, ku zdziwieniu większości kibiców, wycofał z tego wyścigu bohatera pierwszej części zawodów Jamroga, zastępując go niemrawo jeżdżącym do tej pory Janowskim. Jednak jeszcze raz okazało się, że Cieślak ma przysłowiowego nosa. Janowski bardzo dobrze wystartował i przez cztery okrążenia odpierał ataki duetu Zagar‑Iversen, chociaż momentami iskry leciały z toru. Tuż za tą trójką linię mety przeciął Kołodziej. Za chwilę tarnowianie mieli kolejny powód do radości, kiedy to na dystansie Madsen wyprzedził Kasprzaka, a że z tyłu Gomólski łatwo uporał się z Cyferem Azoty wygrały wyścig 4:2 i tym samym powiększyły swoją przewagę do 12 oczek‑ 42:30. W XIII biegu przebudził się Vaculik, który wygrał, ostatnie miejsce Hancocka nie niosło więc ze sobą negatywnych konsekwencji.
Przed biegami nominowanymi gospodarze znajdowali się w komfortowej sytuacji. Aby zdobyć mistrzowski tytuł, wystarczyło im nie przegrać podwójnie ostatnich dwóch wyścigów. Trener Cieślak znowu zaskoczył. Nie wystawił odrodzonego Janowskiego, w XIV biegu dał szansę ponownie parze Vaculik‑Hancock, a w XV Madsenowi i słabiej jeżdżącemu w końcówce zawodów Kołodziejowi.
Sprawę tytułu rozstrzygnął Słowak. Wygrał start i pewnie dowiózł trzy punkty do mety, jeden punkt w tym biegu dorzucił Hancock. W tym momencie ostatni bieg był już tylko wisienką na torcie, 4:2 dla gości nie miało bowiem żadnego praktycznego znaczenia.
Kilkanaście minut później cała tarnowska drużyna wraz z trenerami i prezes klubu Agatą Mróz wspięła się na podium i odebrała z rąk prezesa Speedway Ekstraligi Ryszarda Kowalskiego oraz przewodniczącego GKSŻ Piotra Szymańskiego złote medale, okazały puchar i pamiątkową szarfę. Polały się szampany, a ten z pewnością pamiętny, późny, październikowy wieczór zakończyły efektowne pokazy teatru ognia i efektów laserowych.
Azoty Tauron: Greg Hancock 6+1 (1,2,2,0,1), Jakub Jamróg 6 (3,3,0,‑), Leon Madsen 14 (3,3,3,3,2), Martin Vaculik 8 (1,d, 1,3,3), Janusz Kołodziej 7 (3,1,3,0,0), Kacper Gomólski 3+1 (2, 0,1), Maciej Janowski 7 (3,1,0,3). NCD: Matej Zagar 69,83 s w wyścigu XV. Sędziował: Marek Wojaczek, Wojciech Grodzki. Widzów 16 tysięcy.

Po meczu powiedzieli:
Leon Madsen, Azoty Tauron: – Zasłużyliśmy na jazdę w finale i ten złoty medal. Dla mnie to szczególny rok, bowiem wcześniej zostałem także drużynowym mistrzem w Szwecji i Danii. Chciałem się pokazać z jak najlepszej strony, bo marzę o jeździe w Grand Prix. I chciałbym w kolejnym sezonie nadal startować w barwach klubu z Tarnowa.
Jakub Jamróg, Azoty Tauron: – Być może moja postawa dla niektórych będzie zaskoczeniem, ale to wynik naprawdę ciężkiej pracy. To był tak naprawdę pierwszy sezon, w którym startowałem dużo i regularnie, poprzedni straciłem na skutek kontuzji. Starałem się jeździć jak najlepiej, dziś mi się to udało w dwóch wyścigach i bardzo się cieszę z mistrzostwa Polski.
Tomasz Gollob, Stal Gorzów: – Cóż, nie dla każdego jest złoty medal, cieszę się i z srebra, które wywalczyliśmy. Trzeba pamiętać, że w tych najważniejszych meczach jeździliśmy bez najlepszego juniora Bartosza Zmarzlika, którego brak był bardzo widoczny. Dziękuję tarnowskim kibicom za wspaniałe przyjęcie mojej osoby, zawsze miło wspominał będę Tarnów i moje starty w Unii. I gratuluję rywalom oraz ich fanom mistrzowskiego tytułu.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o