Toruń i reszta?

0
92
Tarnow-Daugavpils

eWinner I liga żużlowa – bo pod taką nazwą funkcjonować będzie w tym roku klasa rozgrywkowa, w której rywalizować będzie drużyna popularnych „Jaskółek” – liczyć będzie 8 drużyn. Każda przystąpi do rozgrywek z własnymi celami. Co słychać zatem u rywali Unii w przededniu rozpoczęcia ligowego sezonu?

REKLAMA

Apator Toruń
W Toruniu bardzo mocno przeżyli pierwszą w historii klubu degradację z najwyższej klasy rozgrywkowej, na którą jednak zanosiło się już od pewnego czasu. Trzeba jednak przyznać, że działacze nie załamali rąk i starali się tak przygotować drużynę, aby ta po rocznej banicji wróciła w szeregi najlepszych. Przede wszystkim drużyna nie musi się martwić o finanse, bo te zapewnia w sporej ilości prywatny sponsor. Za tym poszedł odpowiedni dobór składu, który ma zagwarantować realizację ambitnego celu. Przede wszystkim zatrzymano sprawdzonych w ekstralidze australijskich braci Chrisa i Jacka Holderów. Powrócił do zespołu jego wychowanek Adrian Miedziński oraz po przerwie na bardzo udane występy w poprzednim sezonie w barwach Unii Tarnów – Rosjanin Wiktor Kułakow. Do tego podpisano kontrakt z Tobiaszem Musielakiem. Skład seniorski uzupełnia jeszcze kilku obcokrajowców „na wszelki wypadek”, a mocnym punktem drużyny powinien być także lider formacji juniorskiej, mający już ekstraligowe doświadczenie, Igor Kopeć-Sobczyński. Drużyna prowadzona przez menedżera Tomasza Bajerskiego w zgodnej opinii uchodzi więc za faworyta rozgrywek.

Ostrovia Ostrów Wlkp
Ostrowianie jako beniaminek okazali się rewelacją ubiegłorocznych rozgrywek, ale też trudno było się temu dziwić, oparli bowiem swój skład na starszych i bardzo doświadczonych zawodnikach. I podobnie będzie także w tym sezonie. Siła drużyny z południowej Wielkopolski opierać się będzie na krajowym kwartecie: Grzegorz Walasek, Rafał Okoniewski, Tomasz Gapiński i Adrian Cyfer oraz rzetelnym obcokrajowcu, którym powinien być Nicolai Klindt, ewentualnie Sam Masters. Nieco słabiej prezentuje się formacja juniorska, ale w tej klasie rozgrywkowej klasowych „objeżdżonych” juniorów nie ma zbyt wielu, więc młodym ostrowianom nie można odmawiać szans w rywalizacji przynajmniej z rówieśnikami. Na co stać ostrowian? Jeżeli starsi zawodnicy, którzy szczyt kariery mają na pewno za sobą, pokażą się z solidnej strony, to z pewnością miejsce w najlepszej czwórce i tym samym awans do play off jest jak najbardziej w zasięgu Ostrovii i zapewne z takim założeniem drużyna przystępuje do sezonu.

Start Gniezno
Podobne cele przyświecać będą na pewno w Gnieźnie, chociaż na razie klub imponuje przede wszystkim kilkuczłonową, trudną do zapamiętania, oficjalną nazwą. Można z tego ironizować, ale świadczy przecież o zapobiegliwości działaczy z pierwszej stolicy Polski, którzy pozyskali do współpracy kilka firm, co powinno zapewnić im rzecz najważniejszą, czy stabilność klubowego budżetu. Skład gnieźnian to konglomerat miejscowych zawodników ze znanych tutaj żużlowych rodzin: Fajferów, Gałów czy Cieślewiczów oraz doświadczonych na naszych torach obcokrajowców. Szwed Oliver Berntzon, Duńczyk Fredrik Jakobsen, Fin Timo Lahti czy Chorwat Jurica Pavlic, w tej klasie rozgrywkowej powinni sobie z powodzeniem poradzić, przynajmniej na pewno liczą na to w Gnieźnie. Podobnie jak w Ostrowie, cel – awans do play off, a może nawet do finału – jest jak najbardziej do osiągnięcia. W Gnieźnie zapowiada się ciekawy sezon.

Wybrzeże Gdańsk
Gdańszczanie srodze zawiedli swoich fanów podczas ubiegłorocznego sezonu, zamiast odgrywać w rozgrywkach przysłowiowe pierwsze skrzypce, nie awansowali nawet do play off. Teraz ma być zapewne inaczej, w czym pomóc ma plejada zawodników zagranicznych, z których sporą zagadką może być znany w Tarnowie Peter Kildemand. Duńczyk przed laty miał kapitalne okresy, ale w ostatnich sezonach gdzie trafił tam zawodził. Teraz zaufali mu w Gdańsku, zobaczymy z jakim skutkiem. Krajowymi atutami będą: wychowanek Wybrzeża Krystian Pieszczek, zadomowiony już nad morzem Kacper Gomólski, z Rybnika pozyskano natomiast niedawnego jeszcze juniora Roberta Chmiela. Różnicę może zrobić także lider formacji juniorskiej, doświadczony już na ligowych torach – Karol Żupiński. Być może więc, to co nie udało się rok temu, powiedzie się teraz, przynajmniej w Gdańsku na pewno na to liczą.

Orzeł Łódź
Właściciel Orła Witold Skrzydlewski zapowiadał awans jego drużyny w sezonie 2019 do ekstraligi. Nic z tego jednak nie wyszło, jeszcze raz okazało się bowiem, że zespół sportowy to nie zakład przemysłowy czy usługowy, i w tym przypadku nie da się wyniku precyzyjnie zaplanować. Orzeł w ubiegłym roku rozczarował podobnie jak Wybrzeże i nie awansował nawet do czołowej czwórki, która rywalizowała w play off. Jak będzie tym razem? Trudno powiedzieć, bo zbyt dużo w składzie zespołu z Łodzi jest niewiadomych. Krajowa formacja seniorska (Norbert Kościuch, Marcin Nowak, Mirosław Jabłoński, Daniel Jeleniewski) prezentuje się bardzo solidnie, powinni ich wydatnie wzmocnić obcokrajowcy, dobrze już znani na naszych torach, jak Australijczyk Tungate, Duńczyk, przed laty zawodnik światowej czołówki Hans Andersen, czy Rosjanie Borodulin i Łoktajew. Zagadką pozostaje formacja juniorska, z wychowankiem Unii Tarnów Piotrem Pióro.

Polonia Bydgoszcz
Beniaminek ligi wcale nie musi być chłopcem do bicia, co udowodniła już w ubiegłym roku Ostrovia. Dla Polonii, klubu, który niegdyś rządził i dzielił w naszej ekstralidze i wychował braci Gollobów, awans do I ligi to największy, sportowy sukces od dobrych kilku sezonów. Klub, który znalazł się w organizacyjnej i finansowej zapaści, zdaje się z niej powoli, ale konsekwentnie wychodzić, i to jest bardzo dobra informacja dla bydgoskich fanów, którzy pamiętają wielkie dni tego sportu nad Brdą. Prezes-menedżer Jerzy Kanclerz zbudował na ten sezon skład oparty na obcokrajowcach, chociaż może nie „pierwszego wyboru”. I tak jak w innych przypadkach, o wyniku meczów może rozstrzygać formacja juniorska. Ważne, że po dłuższej przerwie powrócą do kalendarza kultowe derby Pomorza Polonii z Apatorem. Wprawdzie jeszcze nie na tym poziomie co drzewiej bywało, ale od czegoś trzeba zacząć.

Lokomotiv Daugavpils
Zespół z Łotwy już od tylu lat regularnie startuje w naszych ligach, że polscy kibice uważają go praktycznie za „naszą” drużynę. Kilka lat temu Łotysze potrafili nawet wygrywać rozgrywki o mistrzostwo I ligi, niestety Polski Związek Motorowy nie zgodził się na ich udział w ekstralidze. Pozostała im więc jazda na jej zapleczu, z większym lub mniejszym, jak w ostatnim sezonie, powodzeniem. Wynik z ich punktu widzenia nie musi być jednak najważniejszy, natomiast istotne jest, że udział w polskich ligowych rozgrywkach podaje tlen do życia łotewskiemu żużlowi, nie trzeba chyba przypominać, że Lokomotiv to jedyny klub speedwaya na Łotwie. Dlatego też oficjalnie w składzie obok łotewskich seniorów Jewgienija Kostygowa i Kjestasa Podżuksa oraz kilku obcokrajowców, ma plejadę kilkunastu juniorów, własnych wychowanków, z których mógłby spokojnie stworzyć dwie drużyny. I to jest pewnie ważniejsze niż fakt, które miejsce zajmie na mecie tegorocznych rozgrywek. Nawet gdyby miałoby być to miejsce pod koniec stawki.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o