Wygrana za trzy punkty

0
102
REKLAMA

Spotkanie rozpoczęło się niefortunnie. W biegu juniorów Marco Gaschka nieprawidłowo zaatakował Jakuba Jamroga i został wykluczony. W powtórce Jamróg miał defekt, wyścig zakończył się więc nietypowym wynikiem 3:2, bo Maciej Janowski pokonał Łukasza Sówkę, Jamróg odbił sobie z nawiązką pecha w wyścigu IV, za plecami Janusza Kołodzieja stoczył zwycięską walkę z australijską gwiazdą drużyny gości Jasonem Crumpem. Po tym biegu gospodarze prowadzili już 15:8.
Za moment w wyścigu V bardzo ładną walkę o drugie miejsce stoczyli Grzegorz Walasek i Leon Madsen. Zwyciężył Walasek i właściwie tylko on w zespole gości może być po tym meczu zadowolony, zdobył bowiem 12 punktów w sześciu startach, Ale i on miał pecha, z jednego z wyścigów został wykluczony za dotknięcie taśmy. W ogóle rzeszowianie mieli tego dnia spory niefart – obok taśmy Walaska takie samo przewinienie popełnił Crump. Plagą gości były też defekty, zaliczyli ich aż cztery: dwa Rafała Okoniewskiego, po jednym Crumpa (kolejny słaby występ tego zawodnika) oraz Macieja Kuciapy.
Na tle słabego tego dnia, lokalnego rywala „Jaskółki” zaprezentowały swoje znane walory: wyrównany, silny skład z piątką wysoko punktujących zawodników. Najlepszym zawodnikiem tego meczu był z całą pewnością Martin Vaculik. Słowak, niesiony sobotnią wygraną w Grand Prix Polski, jeździł niczym natchniony. Pewnie wygrał cztery wyścigi i dopiero w XV biegu uległ Walaskowi.
Słów kilka o innych ciekawych momentach tego spotkania. Kibicom, którzy ponownie wypełnili stadion w Mościcach, mógł się z pewnością podobać bieg VII, w którym o punkty ostro walczyli na dystansie Greg Hancock oraz rzeszowski junior Łukasz Sówka. Ale aktualny mistrz świata gonił także Jasona Crumpa i w końcu go wyprzedził. Natomiast Sówka powetował sobie porażkę z Hancockiem, pokonując Kacpra Gomólskiego. Dla tego ostatniego mecz zakończył się pechowo – wpadł w X wyścigu i więcej nie pojawił się na torze.
W kolejnym wyścigu para gości prowadziła podwójnie, ale do porażki nie dopuścił widowiskowo jadący Janusz Kołodziej, który wyprzedził rywali i uratował wynik remisowy.
Po tej efektownej wygranej Azoty Tauron nadal prowadzą w tabeli Enea Ekstraligi, zachowując sporą pięciopunktową przewagę nad lubuskimi zespołami: Stalą Gorzów i Falubazem Zielona Góra. Siedem punktów „debetu” do tarnowian ma Unia Leszno.
W niedzielę w meczu XI rundy Azoty Tauron zmierzą się w Gdańsku z Wybrzeżem Lotosem i będą faworytem meczu.
Azoty‑Tauron: Hancock 8 (1,3,1,0,3), Gomólski 0 (t, 0,‑, w), Vaculik 14 (3,3,3,3,2), Madsen 8+2 (1,1,2,2,2), Kołodziej 11+2 (3,2,3,2,1), Janowski 12 (3,2,3,3,1), Jamróg 2+1 (d, 2,0). NCD: Martin Vaculik w X wyścigu – 67,84 s. Sędziował Artur Kuśmierz z Częstochowy. Widzów 14 tysięcy

REKLAMA

Po meczu powiedzieli:
Dariusz Śledź, trener PGE Marma: – Mamy, niestety, spory problem, bo kryzys przechodzi Jason Crump, zdobywając za mało punktów. Rozmawiamy i mamy nadzieję, że Australijczyk wróci do swojej normalnej dyspozycji. Przed nami kolejne ciężkie mecze.
Grzegorz Walasek, zawodnik gości: – Co z tego, że pojechałem dobrze. To są zawody drużynowe i trzeba nas rozliczać z wyniku całego zespołu, a nie tylko jednego zawodnika. Na pewno pomógł mi start w Tarnowie w kwalifikacjach do Grand Prix tydzień wcześniej.
Maciej Janowski, zawodnik Azotów Tauronu: – Wygrywanie wcale nam się nie znudziło. Chciałbym podziękować kibicom za wspaniały doping, mam nadzieję, że w niedzielę w Gdańsku także okażemy się lepsi.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o