Ach, co to był za ślub…

0
108
W kościołach diecezji tarnowskiej podczas ślubów nie usłyszymy już utworów Leonarda Cohena czy Piotra Rubika

– Chyba największe dotąd wrażenie zrobiła na mnie zielona limuzyna, z której wysiadła panna młoda w długiej zielonej sukni i pan młody w zielonym krawacie. Mieliśmy ceremonię w prawdziwie zielonej tonacji…
Ślubne trendy i mody stanowią już prawdziwą dziedzinę wiedzy i wtajemniczenia, którą zgłębiać najlepiej z pomocą konsultantów ślubnych lub, jak kto woli, wedding plannerów. To oni doradzają niezdecydowanym narzeczonym, jak się ubrać i efektownie zaaranżować ceremonię przysięgi małżeńskiej. Podpowiadają, jakim pojazdem zajechać pod kościół czy urząd stanu cywilnego, wskazują najlepsze miejsca na sesję zdjęciową itd.
Od kilkunastu lat branża usług ślubnych i weselnych doskonale się rozwija. Wyspecjalizowane agencje proponują kompleksową obsługę ceremonii zaślubin i gotowe są sprostać najbardziej oryginalnym zachciankom.
– Doradzamy, czasami odradzamy, perswadujemy i wybieramy korzystniejsze warianty, ale zawsze staramy się zadowolić narzeczonych. Pamiętamy, że dla dwojga ludzi ślub jest niepowtarzalną chwilą, z reguły pierwszą i jedyną w życiu. Dlatego na odrobinę szaleństwa i kaprysu mogą sobie pozwolić. Jeśli to możliwe, staramy się spełnić ich nietypowe życzenia. Pamiętam dwoje narzeczonych, którzy zauważyli na Rynku w Krakowie amerykański samochód z lat 30. ubiegłego wieku i zapragnęli takim właśnie pojechać do ślubu. Zrobili zdjęcie auta i na jego podstawie rozpoczęliśmy poszukiwania. Szczęśliwie dotarliśmy do kolekcjonera zabytkowych pojazdów na Podkarpaciu, który akurat posiadał interesujący nas samochód i gotów był go wypożyczyć – opowiada Katarzyna Bugaj, ślubna konsultantka z krakowskiej agencji „Raz w życiu”.
Ekstrawaganckie pomysły, choć przyciągające uwagę, stanowią jednak margines. Dominują od lat trendy konserwatywne, nienaruszające zbytnio portfela i powagi chwili. Jakim więc środkiem lokomocji udać się na swój ślub? Zajechać z fasonem długą i białą limuzyną Lincoln, a może dotrzeć na miejsce pieszo, konno, motocyklem albo drogą powietrzną? Fantazje rzadko wszak odrywają się od ziemi. Niektórym marzy się np. lądowanie balonem na ślubnym kobiercu, ale ze względu na ograniczoną przestrzeń wokół siedzib urzędów stanu cywilnego czy świątyń jest to niewykonalne. Niezmiennie więc największą popularnością cieszą się pojazdy kołowe.A w branży usług ślubnych aż roi się od samochodowych ofert dla nowożeńców – do wyboru są pojazdy współczesne i retro, wielu marek zagranicznych i także polskich. Auta po tuningu, z fotelami z kremowej skóry i emblematami wykonanymi z kamieni Swarovskiego można zamówić wraz z „młodym i przystojnym szoferem”. To dla przykładu oferta jednej z małopolskich firm wypożyczających samochody. Ich kilkugodzinny wynajem kosztuje od 500 do 1 000 złotych i więcej, a w tej cenie mamy… podjazdy po nowożeńców. Samochody dekorowane są też na życzenie kwiatami, kolorowymi tkaninami czy tablicami o treści np.: „Młoda Para”, „Szczęść Boże” czy „Droga do Raju”.
– Jeszcze przed kilkunastu laty dekoracyjnym przebojem były figurki młodej pary, wielkie czerwone serca, złote obrączki czy ogromne kokardy na maskach samochodów, ale to już jest passe… – zauważa Katarzyna Bugaj.
Swoich zwolenników mają też oczywiście pojazdy konne – bryczki, dorożki, karety, które robią chyba największe wrażenie na obserwatorach. Panie chętnie wyobrażają sobie, jak „Mendelssohnem stukają kopyta…”, a branża ślubnych usług jest przygotowana na spełnienie tych oczekiwań. Powóz ciągną dwa konie fryzyjskie o niepowtarzalnej urodzie, a powożą nie mniej urodziwi i doświadczeni stangreci – reklamuje się jeden z usługodawców. Inny proponuje przy okazji skorzystać ze scenariusza filmowej komedii. Przygotowane pod siodło konie mogą również spełnić marzenie o „Uciekającej pannie młodej” – zachęca kandydatki na żony.
Dysponująca wieloma powozami Fundacja „Klikowska Ostoja Polskich Koni” także gotowa jest świadczyć podobne usługi, ale jej prezes Mirosław Banach ma pewne zastrzeżenia.
– Trzeba wziąć pod uwagę odległość do miejsca ceremonii. W promieniu kilku kilometrów nie ma większego problemu, ale dłuższy dystans wymaga już przetransportowania koni, a to powoduje komplikacje i zwiększa koszty – zwraca uwagę. Przyznaje, że tego rodzaju usługi są domeną wyspecjalizowanych firm, ale zainteresowanych zaprasza też do Klikowej, aby ich oczekiwania skonfrontować z możliwościami stadniny.
– Paradna bryczka z parą młodych nie zajechała dotąd przed tarnowski Pałac Ślubów, ale kto wie… – zastanawia się Beata Idziniak.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o