Dzisiaj opisałem przebieg niebezpiecznej z mojego punktu widzenia sytuacji, która miała miejsce na lądowisku tarnowskim, a w której udział wzięły dwie dziewczynki idące środkiem pasa lądowiska oraz samolot, który na tym pasie chciał wylądować.
Całą sytuację dokładnie opisałem Aeroklubowi Ziemi Tarnowskiej i czekałem dziesięć dni na uzyskanie odpowiedzi. W normalnych warunkach dziesięć dni czekania na odpowiedź to sporo, a w sytuacji, gdzie codziennie może dochodzić do niebezpiecznych wydarzeń z udziałem dzieci i samolotów wydaje się, że odpowiedź powinna nadejść natychmiast oraz zawierać w sobie choć odrobinę refleksji ze strony osób odpowiedzialnych za bezpieczne funkcjonowanie takiego obiektu. Można powiedzieć, moje niedoczekanie.
Na moje pytania odpowiedział Jan Dolasiński z Aeroklubu Ziemi Tarnowskiej, który na wstępie odniósł się do otrzymanej przeze mnie kiedyś reprymendy za wejście na pas: Pana stwierdzenie „nie lubię wysłuchiwać, że mój pies zdewastuje jego (przyp. lądowiska) płytę” lekko mi podniosło ciśnienie, ale śpieszę z odpowiedzią. Tak, nie życzymy sobie psów bez smyczy na terenie lądowiska, a szczególnie w pobliżu pasa startowego. Lądowisko, a szczególnie pas startowy i pole wzlotów, to teren szczególny. Samoloty poruszają się na nim z prędkościami zbliżonymi do autostradowych 100km/h. Myślę, że nie jest ciężko zrozumieć, że wykopane przez psy dołki stanowią dla nas zagrożenie. Równocześnie roczny koszt samych prac ziemnych i rolnych, aby utrzymać pas w należytym stanie, to kilkanaście tysięcy złotych. Terenu do spacerowania jest aż nadto, pas startowy jest pasem startowym i kropka. Osoby poruszające się w pobliżu pasa startowego a niebędące członkami Aeroklubu lub niewykonujące czynności lotniczych, prac porządkowych łamią regulamin lądowiska. W zasadzie powinna zostać wezwana Policja. Takie przypadki również mają miejsce, ale raczej w stosunku do agresywnych osób po spożyciu alkoholu.
M.K.: Czy lądujący pilot jest w stanie zobaczyć, czy pas do lądowania jest pusty, by ocenić, czy może lądować? Może jest jakieś nagranie z kabiny, które pokaże, co widzi pilot w trakcie lądowania?
J.D.: Pilot lądującego samolotu obserwuje teren przed sobą i jest w stanie ocenić intencje ludzi w pobliżu pasa startowego czy kierunek ich przemieszczania się. Do samego momentu przyziemienia może przerwać lądowanie i odejść na drugi krąg. Co stosunkowo często ma miejsce na lądowiskach mniej uczęszczanych, np. ze względu na zwierzynę dziką czy dostrzeżone w ostatniej chwili przeszkody. Przy czym sama sytuacja nie jest normalna. Tym bardziej nie jest normalna, jeśli teren pasa startowego zarejestrowanego lądowiska jest wykorzystywany na spacerniak dla psów. Samą sytuację skonsultowałem z lądującym wtedy pilotem i obejrzałem na monitoringu wizyjnym. Sytuacja była pod kontrolą, nie powinna się zdarzyć, ale personel latający skutecznie sobie z tym radzi, wykazując się zwyczajnie odpowiedzialnością i profesjonalizmem, czego brak niestety ludziom spacerującym po pasie. Gdyby pas nie został zwolniony, to zwyczajnie pilot wykonałby drugi krąg – równocześnie osoby utrudniające lądowanie powinny być ukarane za spowodowanie zagrożenia w ruchu lotniczym – bo tak jest to kwalifikowane.
M.K.: Nie chcę was w żaden sposób krytykować lub atakować, bo to może zaszkodzić lądowisku, a osobiście bardzo lubię oglądać jak latacie. Chcę tekst potraktować jako swego rodzaju apel do spacerujących tam ludzi, by uważali na siebie. Ta historia może komuś otworzyć oczy, dlatego z pewnością ją opiszę. Zastanawialiście się może nad rozbudowaniem oznaczeń lądowiska z każdej strony, by w razie wypadku mieć czyste sumienie? Wejście od szkoły, od ul. Sanguszków, od ul. Lotniczej i jeszcze w samym rogu przy strumyku, bo tam też jest jakaś ścieżka. Kilka tabliczek może komuś życie uratuje?
J.D.: Lądowisko posiada regulamin, łamie go każdy spacerujący po pasie startowym. Teren jest dzierżawiony przez Aeroklub Ziemi Tarnowskiej i przeznaczony wyłączenie na zarejestrowane w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego lądowisko. Tablice informacyjne odnawiane są co roku na przełomie maja i czerwca, właśnie z myślą o sezonie wakacyjnym oraz zwiększoną letnią aktywnością lotniczą. Niestety tablice, których koszt odnowienia to ponad 1000 zł, wytrzymują średnio w dobrym stanie ledwie do wczesnej jesieni i jak można się spodziewać nie szkodzą im trudne warunki środowiskowe a wandale. Miejsca na tablice znajdują się w pięciu miejscach lądowiska, przy bramie głównej oraz w miejscach dzikiego wejścia – również od strony północnej (szkoły).
Proszę solidnie odpowiedzieć sobie samemu przed sobą, czy problemem jest tu jedna czy dwie tablice informacyjne, czy raczej nastawienie ludzi, a nie brak wiedzy o istnieniu lądowiska. Po pasie startowym nie spacerują ludzie z Rzeszowa czy Warszawy, nieświadomi istnienia lądowiska. Spacerują lokalsi, mieszkańcy osiedla obok. Doskonale wiedzą, że lądowisko jest czynne. Co więcej, zatrzymani na pasie startowym twierdzą, że wszystko jest w porządku, bo jak będzie lądował samolot, to przecież zejdą z pasa startowego, a psa złapią, żeby nie pobiegł za samolotem. Ludzie przechodzą pasem startowym na ukos lądowiska, z słuchawkami w uszach, a minutę temu minęli tablicę informacyjną i bramę z samolotem – upomnieni twierdzą, że już przejdą dalej, bo przecież akurat nic nie ląduje – ot codzienność. Zdarzają się pijani, organizujący piknik i rzucający butelki (oczywiście puste) na pasie startowym. Po zwróconej uwadze stają się agresywni. Są również rodziny z dziećmi, piknikujące na środku pasa startowego – zapytane o powody odpowiadają – bo nic nie lata, a trawa obok pasa jest nieskoszona tak nisko. No, a im się przecież należy tu być i mają w głębokim poważaniu przeznaczenie terenu, czy to, że jest on czyjś, że ktoś słono płaci, żeby utrzymać tu lądowisko. Ciężko mi uwierzyć, że ktokolwiek wchodzący na nasz teren za dnia nie zdaje sobie sprawy, że jest na lądowisku, to jakby niemożliwe biorąc pod uwagę wielkość terenu, wytyczony pas startowy czy hangar z rękawem.
Przypomina to trochę – przez analogię – konieczność stawiania znaków ostrzegawczych o autostradzie wszędzie tam, gdzie nie ma siatek dla zwierząt. Nikt tego nie robi, a jednak nikt nie urządza spacerów pasem zieleni na autostradzie, a przecież też jest równo i skoszone. Do czego zmierzam, byłoby świetnie, gdyby ludzie zdali sobie sprawę, że pas startowy to taka autostrada tylko dla samolotów, nie spacerujemy po autostradzie i nie spacerujemy po pasie startowym.
Ile prawdy jest w zapewnieniach Aeroklubu?
W wywiadzie z przedstawicielem Aeroklubu Ziemi Tarnowskiej dowiedzieliśmy się, że Aeroklub nie ma sobie zupełnie nic do zarzucenia w kwestii zabezpieczenia lądowiska. W związku z taką postawą postanowiłem sprawdzić, ile jest prawdy w tych zapewnieniach.
W celu weryfikacji udałem się na lądowisko i rozpocząłem poszukiwania regulaminu lądowiska. Na odnalezieniu tego jakże ważnego regulaminu spędziłem 45 minut i udało mi się odnaleźć coś, co przypominało regulamin, tylko w jednym miejscu. Przeszedłem teren wzdłuż i wszerz, sprawdziłem każdą ścieżkę prowadzącą do terenu otaczającego lądowisko i nie znalazłem żadnego innego śladu po regulaminie lub informacji, że w tym miejscu występuje jakieś zagrożenie, lub lądowisko. Tłumaczenie Aeroklubu, że wandale niszczą regulamin lądowiska raczej powinniśmy wsadzić na półkę z bajkami. Świadczą o tym pozostałości tablic informacyjnych, które wg Jana Dolasińskiego nie ulegają zniszczeniu z powodów atmosferycznych.
Oceńcie Państwo sami, czy takie tablice wyglądają tak z powodu kontaktu z wandalami, czy może od wielu lat nie były odnawiane. Jest też druga możliwość. Aeroklub Ziemi Tarnowskiej nie dokłada starań do tego, by oznaczenia były trwałe. Wandale wszędzie działają, jednak oznaczenia budynków, placów, boisk, lokali komercyjnych – wszędzie mają się dobrze. Jak wandale je niszczą, to właściciele nieruchomości (ci, co wynajmują, mają podobne prawa i obowiązki) ponownie je oznaczają. Na swój koszt, lub gdy byli mądrzy, z ubezpieczenia. Zobaczcie na czym wyklejane są „nowe” ogłoszenia.
Aeroklub Ziemi Tarnowskiej nie przekazał mi również nagrania z monitoringu, którym rzekomo pan Dolasiński wspierał się w celu oceny sytuacji. Byłem tam, widziałem wszystko na własne oczy i nadal oceniam sytuację jako bardzo niebezpieczną z powodu zachowania pilota. Pilota, który zapewne zapomniał, że lądujący samolot jest prawie niesłyszalny dla osób z odsłoniętymi uszami a tu chodzi o dzieci. Dzieci, czyli istoty, które uczą się na swoich błędach a ten błąd, mógł być tym ostatnim. Ja samolotu w każdym razie nie słyszałem, tylko widziałem, a słuchawek na uszach nie miałem. Wspominane przez pana Dolasińskiego agresywne reakcje osób, którym przedstawiciele klubu zwracali uwagę, możliwe, że faktycznie występują, jednak aeroklubowicze przejęli ten sposób komunikacji i stosują go względem wielu osób, czego również bywałem świadkiem oraz bezpośrednim odbiorcą.
Jedynie od strony narożnika przy szkole znajduje się tablica z informacjami o lądowisku. Jest to jedno z wielu wejść na teren, więc nieprawdą jest, że władze lądowiska dbają choćby o pozorne zabezpieczenie, polegające na umieszczeniu znaków informacyjnych o niebezpieczeństwie. Idąc dalej tym tokiem rozmyślań, które mam wrażenie posiadają w sobie spory zakres logiki, Aeroklubowi Ziemi Tarnowskiej nie zależy na prawidłowym zabezpieczeniu terenu, a mimo to każdy wkraczający na teren to ich wróg, który dewastuje im pas lądowiska samym przechodzeniem. Przyznaję, że dotychczas zawsze stawałem po stronie Aeroklubu, szczególnie gdy lekarz dewastował im motolotnię. Aktualnie pozytywne nastawienie do tej organizacji ulotniło się ze mnie zupełnie.
Nie wiem, czy Aeroklub Ziemi Tarnowskiej będzie czekał aż stanie się jakaś tragedia i dopiero wtedy wykonane zostaną prace mające na celu poprawę bezpieczeństwa, czy może jakaś pozytywna refleksja pojawi się przed tragedią, jednak obecnie nie widzę żadnej chęci z ich strony, by bezpieczeństwo poprawić. Sądząc po komentarzach zamieszczanych pod pierwszą częścią tekstu na naszym profilu FB, nadal nie widzą problemu tylko wytykają błędy innym. Błędy, których ja nie neguję ale i tak mi się oberwało. Nie potrafią jednak dojrzeć błędu w swoim postępowaniu, które wygląda tak: udowodnię, że to ja mam rację i zrobię to za wszelką cenę. Co z tego, że jakieś nierozgarnięte dziecko może zginąć. Jego tam nie powinno być, ono powinno wszystko wiedzieć.
Każdy rodzic wie, że dzieci to nie osoby dorosłe, od których można wymagać rozsądku. Rozsądku, którego ewidentnie brakuje. Sugeruję zmienić poziom arogancji na niższy, a rozsądku na wyższy. To może pomóc zapobiec wypadkom.
Pan Jan Dolasiński, będący przedstawicielem Aeroklubu Ziemi Tarnowskiej, dodał do swoich odpowiedzi jeszcze dygresje, w których zarzucił mi łamanie regulaminu lądowiska oraz zasugerował, że powinien wezwać Policję w celu ukarania mojego zachowania. Trochę żałuję, że tego nie zrobił, gdyż byłoby mi łatwiej udowodnić mu, że się myli. To, że jest skoszona trawa i stoi obok jakiś blaszak udający hangar, nie oznacza, że po terenie, który mieszkańcy mają za miejski, nie wolno spacerować, biwakować czy wyprowadzać psa. Od tego są regulaminy i oznaczenia terenu, by to było jasne.
Pan Dolasiński użył również porównania do autostrady, tylko zapomniał zauważyć, że autostrady są otoczone w najgorszym wypadku barierą, a w wielu przypadkach również tablicami dźwiękochłonnymi, i bardzo trudno jest pomylić je z łąką, po której się spaceruje lub wyprowadza psa. Stwierdził również, że Aeroklub Ziemi Tarnowskiej nie posiada środków, by ogrodzić teren, co w sumie uważa za niepotrzebne, ponieważ oddalone od miasta lądowiska nie mają takich problemów ze spacerowiczami. Panie Dolasiński, drogi Aeroklubie Ziemi Tarnowskiej. Skoro nie stać was na zabezpieczenie terenu, to może powinniście z lądowiska zrezygnować i przenieść je poza miasto? To, że kogoś nie stać na zabezpieczenie terenu, nie oznacza, że bezkarnie może narażać na niebezpieczeństwo dzieci. To, że lądowiska oddalone od miasta nie mają spacerowiczów, zapewne wyjaśnia właśnie brak okolicznego miasta, a wasze lądowisko w mieście się znajduje. Nie opodal, tylko w mieście, co właśnie powoduje spacery pieszych lub zwierząt. Swego czasu widziałem tam sarnę. Jej również w podobnym tonie będziecie tłumaczyć, że nie powinno jej tam być? Nie rozumiem tej znieczulicy względem dzieci. Dziecko to dziecko i zawsze będzie robiło głupstwa. Czy będzie wiedziało, że coś można lub nie to i tak zrobi na przekór. Pilot jako osoba dorosła powinien o tym wiedzieć i zareagować a nie zrobił zupełnie nic.







![Noga z gazu na DW975 w Wierzchosławicach [ZDJĘCIA] Nowy chodnik Wierzchosławice](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/03/Nowy-chodnik-WIerzchoslawice-2-218x150.jpg)






![Maksymilian Kwapień wrócił na scenę w Tarnowie [ZDJĘCIA] Maksymilian Kwapień](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/02/Koncert-13-218x150.jpg)




![Pożegnanie lata na pasie startowym tarnowskiego lądowiska [ZDJĘCIA] Piknik Lotnicza](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/08/Piknik-Lotnicza-9-218x150.jpg)




![Komu przeszkadza lądowisko? [ZDJĘCIA] lądowisko](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2020/07/ladowisko-100x70.jpg)