– W tym roku zainteresowanie andrzejkami przeszło nasze oczekiwania – przyznaje Michał Litwin, menadżer restauracji Hotelu Cristal Park. – U nas bawić się będzie 150 gości, w Dąbrowie Tarnowskiej – 120. Wszystkie miejsca są zajęte, chętni, którzy nie zdążyli kupić biletów, wpisani zostali na listę rezerwową. Wejściówka za 75 zł od osoby oznacza nie tylko dobrą zabawę, lanie wosku, ciasteczka z wróżbami, ale również bogate menu w formie bufetu szwedzkiego.
– Najwidoczniej Tarnów chce się bawić – podsumowuje Marta Gałuszka z Hotelu Tarnovia. – W zeszłym roku frekwencja była niższa, teraz bilety rozeszły się bardzo szybko. Andrzejki spędzi z nami około 180 osób. Będzie muzyka na żywo, konkurs z nagrodami, wróżby, słodki bufet, zimna płyta, dania główne i wszelkie napoje. Bilet kosztował 95 zł od osoby. Dla Andrzejów przewidziano pięćdziesięcioprocentową zniżkę, skorzystało z niej 10 panów.
Nie inaczej jest w restauracji Soprano. Bilety (150 zł od osoby) rozeszły się jak ciepłe bułeczki. 170 gości bawić się będzie przy muzyce kapeli góralskiej, zajadając smakołyki i próbując za sprawą magii poznać swoją przyszłość. W Hotelu Kantoria andrzejki (95 zł od osoby) rozpoczną się o godzinie 20.
– Przeważnie uczestnicy zabawy zaczynają się rozchodzić koło drugiej – trzeciej w nocy. Ale jeśli zechcą zostać dłużej będzie nam miło – mówi właściciel Andrzej Ciszek, który imieninowo zamierza lać wosk razem z gośćmi. Zabawa w „Pasażu” dla około 120 osób (wejściówka 100 zł) zacznie się od przystawki w postaci rolady z kurczaka na sałacie w towarzystwie salsy. Wróżb nie przewidziano.
Na andrzejki zapraszają także tarnowskie kluby.
– Przywołujemy andrzejkową nazwę, ale impreza będzie taka jak zwykle. Trudno lać wosk tam, gdzie jest dużo ludzi, głośna muzyka i alkohol – mówi Piotr Pasek, właściciel Alfa Clubu.
I tak wieczór andrzejkowy stał się świetną okazją do spotkań w gronie znajomych, wspólnego wyjścia na imprezę, a także – choć już rzadziej – wróżenia. Nie wszyscy jednak tej magii ulegają.
– Lanie wosku już mnie nie bawi, zwłaszcza jeśli towarzyszy temu lanie wody, lanie wódki i tak dalej. Po całym tygodniu pracy marzy mi się święty spokój – mówi Danuta. Anna też na andrzejki nie idzie. – Zarezerwowaliśmy z mężem bilety na sylwestra, wydatek niemały, razem 400 zł. Nie stać nas na comiesięczne balowanie.
Tradycja w narodzie jednak nie ginie, między innymi za sprawą przedszkolaków. Każdego roku dzieci z tarnowskiego Przedszkola nr 24 biorą udział w wielkim przepowiadaniu przyszłości. Nauczycielki przystrajają sale, same przebierają się za wróżki i zapraszają do zabawy dzieci oraz rodziców.
– Lejąc wosk, używamy klucza zrobionego z grubej tektury i oklejonego folią aluminiową. Zwykły, mały klucz nie wzbudziłby takiego zainteresowania jak duży i błyszczący – wyjaśnia wychowawczyni trzylatków i czterolatków, Natalia Szwaja. Buty też są ze styropianu, dzieci je przekładają, a po przekroczeniu progu dowiadują się, że na przykład niebawem otrzymają wymarzony prezent. W końcu zbliżają się mikołajki…
Już drugi tydzień z rzędu każdego dnia Muzeum Etnograficzne w Tarnowie przeprowadza andrzejkowe warsztaty. Uczestniczą w nich zarówno młodzi ludzie, jak i seniorzy.
– W dobie Internetu nie spodziewałam się tak dużego zainteresowania dawnymi zwyczajami i obrzędami – dziwi się Urszula Gieroń. – Wosk lejemy przez metalowy klucz od starej skrzyni, ale zgodnie z tradycją najlepszy byłby klucz od zakrystii. Z braku klucza można skrzyżować dwie gałązki jedliny albo dwie słomki. W dawnych księgach odnaleźć można także symbolikę: cień przypominający gniazdo to rychłe i szczęśliwe małżeństwo, skrzydlata postać oznacza dobrą nowinę, dzban – zdrowie, harfa – zgodę, owoce – dobrobyt, półksiężyc – przygodę, drzewo – dobry los, drzwi – bliskie szczęście, ptak – powodzenie, czapka – kłopoty, a pies lub kot – trudności w zawarciu małżeństwa.
Uczestnicy warsztatów próbują odczytać pierwszą literę ukochanej osoby za sprawą skórki obranego jabłka rzuconej za siebie lewą ręką. Obserwują czy dwie łupiny orzecha podpłyną do siebie na wzburzonej tafli wody. Z ciekawością podnoszą leżące na stole miseczki, które skrywają: obrączkę (zamążpójście), cukier (słodkie życie), sól (kłopoty), lalkę (dziecko), gałązkę mirtową (drużbowanie), różaniec (staropanieństwo lub zakon). – Pomijamy element, który od zawsze siał grozę. Była to ziemia symbolizująca grób – uspokaja Urszula Gieroń.
Niektóre zwyczaje przetrwały w zmienionej formie. Teraz podaje się ciasteczka z wróżbami, a kiedyś smarowano placki tłuszczem i wpuszczano do izby psa albo gąsiora. Ta dziewczyna, której placek został najpierw zjedzony, jako pierwsza miała wyjść za mąż. Andrzejki zarezerwowane tylko dla panien na wydaniu stały się z czasem udziałem wszystkich, bo każdy tęskni za prawdziwą miłością…
Andrzejkowe harce i wróżby
REKLAMA
REKLAMA


![Dom zasypany odpadami na Piaskówce. Problem trwa od lat [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/DSC0159-218x150.jpg)



![Pożar domu w Woli Rzędzińskiej. 29 strażaków w akcji, jedna osoba ranna [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Pozar_na-Woli_Rzedzinskiej-3-218x150.jpg)















