Autobusy „wyczują” pożar

0
96
17 maja w na przystanku w Piotrkowicach pod Tarnowem zapalił się i prawie doszczętnie spłonął autobus marki Jelcz, należący do MPK | fot. OSP Piotrkowice

Po pożarze autobusu, który miał miejsce 17 maja na końcowym przystanku w Piotrkowicach, zarząd MPK w Tarnowie zapowiedział, że w wybranych pojazdach zamontowane zostaną elektroniczne systemy detekcji pożaru. Dzięki temu całkowicie ma być wyeliminowane ryzyko wystąpienia niebezpieczeństwa. Obecnie kończy się już montaż systemów zamówionych przez MPK, które wyprodukowała szwedzka firma DAFO.
– Systemy tej firmy montowane są w nowych oraz już eksploatowanych autobusach. W Polsce używane są od 8 lat, a jest ich łącznie kilka tysięcy. Do tej pory żaden pojazd wyposażony w ten system nie spłonął, co dowodzi skuteczności urządzenia – informuje Jerzy Wiatr, prezes MPK.
Specjalne czujniki znajdą się w 26 autobusach jelcz 120 MM i MANN NL222. W pojazdach nowszych, które przedsiębiorstwo zakupiło w ostatnich latach, systemy detekcji i gaszenia ognia zamontowane były od początku przez producenta. Wkrótce systemy te będzie miało ok. 60 proc. autobusów MPK.
Pożar miejskiego autobusu w maju wywołał wiele dyskusji, a także zaniepokojenie, ponieważ w tym roku był to już trzeci taki przypadek, który dotyczył floty tarnowskiej spółki. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Dwa pierwsze przypadki odnotowano w lutym. Wskutek uszkodzenia całej komory silnika nie udało się ustalić przyczyny pożaru w jelczu, natomiast wyciek oleju spod pokrywy zaworów był powodem pojawienia się ognia w mercedesie. Przyczyna pożaru w drugim jelczu, który nastąpił w maju, jest jeszcze badana przez powołaną w MPK komisję.
Po tych incydentach wdrożone zostały dodatkowe kontrole autobusów oraz działania prewencyjne prowadzone na pętlach autobusowych, na których pojazdy kończą i rozpoczynają nowe kursy.
– Liczymy, że zamontowane systemy detekcji w połączeniu z wymianą elementów systemu paliwowego oraz nadprogramowymi przeglądami silników uchronią nas przed stratą kolejnego autobusu – oświadcza prezes Wiatr.

REKLAMA

* * *

Chociaż na razie przyczyna ostatniego pożaru autobusu MPK w Tarnowie nie jest znana, myślę, że już można zaryzykować twierdzenie, że pośrednio mógł być nią grzech zaniechania. Pożary samochodów, także autobusów, zdarzają się nie tak rzadko (ostatnio płonęły autobusy MPK w Nowym Sączu i PKS w Krośnie), ale trzy takie przypadki w krótkim czasie mogą niepokoić.
Szkoda jednak, że w przeszłości przez długie lata sytuacja floty tarnowskiego MPK nie niepokoiła dostatecznie kolejnych prezydentów miasta oraz radnych. W 1997 r. miasto zdecydowało się na zakup 27 nowych autobusów, ale potem nastąpił długotrwały, pogłębiający się impas. Zawsze były inne ważniejsze sprawy do sfinansowania. Pojazdy starzały się coraz bardziej, decyzje o wymianie kolejnych autobusów były odwlekane, aż w końcu na służbie pozostały takie osobliwości, jak jelcz berliet ze stażem 27 lat i przebiegiem 1,5 mln km! Ten jelcz już dziś nie jeździ, ale ciągle co szósty miejski autobus w Tarnowie ma ponad 20 lat. Niezrozumiała polityka władz samorządowych doprowadziła do tego, że tabor tarnowskiego MPK zaliczany był do najstarszych w kraju. Dopiero zakupy nowych autobusów w latach 2011 – 13, dofinansowywane przez unijne fundusze, nieco odmieniły sytuację.
Nie ulega wątpliwości, że stare autobusy w Tarnowie są bardziej narażone od innych na niebezpieczne sytuacje. Grzech zaniechania na polu wymiany taboru MPK jest ciężki i obciąża kilka ekip rządzących Tarnowem. Ale o tej winie żaden protokół komisji na pewno nie wspomni.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o