Autostrada i… problemy

0
107
REKLAMA

Nie sprawdziły się na szczęście czarne scenariusze związane z ruchem ulicznym we wschodniej części Tarnowa po otwarciu autostrady, ale z dnia na dzień na al. Jana Pawła II i ul. Lwowskiej samochodów przybywa.
– Ludzie przyzwyczajają się do autostrady i coraz częściej z niej korzystają, ale cały czas trasa z węzła autostradowego do drogi na Rzeszów jest przejezdna. Tworzą się jedynie chwilowe korki, ale w okresie przedświątecznym mamy je w całym mieście – mówi Jacek Kupiec z Centrum Usług Ogólnomiejskich Urzędu Miasta Tarnowa. – Wydaje się, że kierowcy z osiedli bez większych przeszkód mogą włączyć się do ruchu na głównych ulicach i dojechać na czas do pracy. Niemniej monitorujemy sytuację i przeprowadzamy badanie natężenia ruchu na al. Jana Pawła II. Wyniki porównamy z wynikami z października i wtedy wyjdzie nam, ile rzeczywiście na dobę przybyło aut we wschodniej części miasta.
J. Kupiec przekonuje, że tę część Tarnowa przed komunikacyjnym paraliżem uratowała twarda postawa samorządowców, którzy wymusili na Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zakaz poruszania się po tarnowskim odcinku autostrady ciężarówek o wysokim tonażu.
– Dzięki temu ruch równomiernie rozłożył się na autostradę i krajową „czwórkę” – zauważa. – Owszem, pojawiają się kolejne problemy, bo zamykany jest przejazd pod remontowanym wiaduktem kolejowym w Bogumiłowicach i możliwe, że część pojazdów od Wojnicza wjeżdżać będzie do miasta, ale nie dramatyzujmy i poczekajmy, jakie drogi objazdowe wybierać będą kierowcy i jak się to ułoży w praktyce.
Ciężarówki na pewno nie wybiorą drogi z przeprawą przez Dunajec na moście w Ostrowie, gdyż starostwo chce ustawić przed nim znak z ograniczeniem tonażu, most jest bowiem w fatalnym stanie technicznym, a próba zmniejszenia obciążenia poprzez ustawienie świateł i wprowadzenie ruchu wahadłowego nie wypaliła. Samochody zjeżdżające z autostrady na węźle wierzchosławickim i próbujące się do niego dostać tworzyły po obu stronach Dunajca gigantyczne korki.
– Nie pozostało nam nic innego, jak nie wpuszczać na most tirów, gdyż ruch wahadłowy w tym miejscu nie sprawdził się. A most musi przetrwać jeszcze kilka lat, bo na budowę nowego nie ma pieniędzy – informuje dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Tarnowie, Leszek Łątka.
Niektórzy dziwią się, że nie chce się tirów na autostradzie i tworzy dla nich w Tarnowie i okolicach miasta kolejne utrudnienia i ograniczenia, a przecież autostrada miała przysłużyć się do rozwoju gospodarczego regionu… Pytany przez nas o tę sprawę prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała odparł, że na razie, poza „Azotami”, nie ma dużych producentów towarów, które tiry mogłyby odbierać.
– Na razie tworzymy tereny inwestycyjne i poważnych inwestorów staramy się ściągnąć. A chodzi nam przede wszystkich o takich, którzy rozwiną produkcję, bo wtedy będą miejsca pracy. W tym więc sensie autostrada na pewno przyniesie korzyści, ale to kwestia przyszłości. Obecne zakazy rozwoju regionu nie przyhamują – stwierdził prezydent.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o