Azoty mogą mieć kłopoty z nawozami

0
72
Powodem są nowe regulacje proponowane przez UE

Dzisiaj produkty pochodzące z zakładów z Tarnowa, Puław, Kędzierzyna Koźla i Polic nie spełniają proponowanych norm, które uważa się za bardzo wyśrubowane. Grupa Azoty SA w odpowiedzi na propozycje UE już wydała komunikat.
Rozporządzenie nawozowe, jeśli zostałoby przyjęte, weszłoby w przyszłym roku. Według nowych przepisów nawozy fosforowe mogłyby zawierać maksimum 60 mg kadmu na kilogram, a po sześciu i szesnastu latach już tylko odpowiednio 40 i 20 mg. Kadm to jeden z metali ciężkich, o sporej toksyczności, którego nadmiar w żywności, głównie pochodzenia roślinnego, ma ujemny wpływ na ludzkie zdrowie. Z tych powodów Europarlament podjął inicjatywę ograniczenia tego niebezpieczeństwa.
Dla takich producentów, jak Grupa Azoty SA, jest to istotny problem. Zakłady wchodzące w skład Grupy, w tym także Tarnów, korzystają z surowca (fosforytu) pochodzącego z Afryki Północnej, odznaczającego się dużą zawartością kadmu.
– Decyzja Parlamentu Europejskiego jest niekorzystna dla branży nawozowej i rolnej – informuje Artur Dziekański, rzecznik prasowy Grupy Azoty SA. – Może też wpłynąć na wzrost kosztów dla producentów rolnych, a w konsekwencji na ceny żywności w Europie. Decyzja jest o tyle kontrowersyjna, że nie ma naukowych podstaw dla przegłosowanego limitu kadmu. Efektem będzie oligopol na rynku głównie producentów rosyjskich.
Rzecznik, mówiąc o „oligopolu”, ma na myśli rynek podobny do monopolu, z tą różnicą, że „monopolistów” występuje tu więcej niż jeden. Skojarzenie to wynika z faktu, że gdyby przyszło spełnić żądania UE, krajowi producenci musieliby korzystać z fosforytu sprowadzanego z Rosji, który zawiera znacznie mniej kadmu. Tym samym Rosja przejęłaby pośrednio wpływ na polski przemysł nawozowy. W Grupie Azoty SA okoliczność ta przyjmowana jest tym bardziej niechętnie, że jeszcze niedawno rosyjski koncern chemiczny Akron, także producent nawozów, próbował przejąć polską spółkę i wciąż jeszcze zachowuje w niej niemal 20 proc. udziałów. Aby uniezależnić się od dostaw zza Wschodu, Azoty mogłyby ewentualnie opracować technologię oczyszczania surowca z kadmu, co jednak podniosłoby koszty. A więc i w tym przypadku stroną, która odniosłaby pożytek ekonomiczny, byłaby bardziej konkurencyjna Rosja, już korzystająca z własnego, taniego gazu ziemnego, który jest kluczowy w produkcji nawozów.Grupa Azoty SA w wydanym oświadczeniu zwraca uwagę, że publicznie dostępne badania pokazują, że przy zawartości kadmu w nawozach na poziomie 80 mg na kilogram nie występuje gromadzenie się tego pierwiastka w glebie. Wynika z nich także, że nawet bardzo niska średnia 20 mg na kg w nawozie doprowadzi do redukcji akumulacji kadmu tylko o 20 proc. i to w okresie 100 lat.W oświadczeniu przygotowanym w Tarnowie czytamy też: „Ponadto według badań EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności) zawartość kadmu w glebie nie jest głównym czynnikiem decydującym o jego pobieraniu przez rośliny, wpływ mają tu głownie czynniki fizykochemiczne gleby, np. pH [miara odczynu m.in. kwasowości].
Co więcej, limity kadmu w nawozach są bardzo zróżnicowane na świecie, od bardzo restrykcyjnych poziomów, jak np. na Węgrzech, Słowacji, w Finlandii, gdzie obowiązuje ok. 20 mg Cd/kg P2O5, poprzez bardzo liberalne poziomy, jak np. w Kanadzie, drugim pod względem wielkości importerem zbóż do UE, do całkowitego braku ograniczeń występowania tego pierwiastka w nawozach (Ukraina – największy importer zbóż do krajów Unii), co jest najbardziej powszechnym rozwiązaniem”.Grupa Azoty ma wiele do stracenia, gdyż nawozy stanowią jeden z najbardziej znaczących gałęzi jej produkcji. Według niektórych źródeł, jeśli nowe rozwiązania unijne zostaną przyjęte, Grupa może stracić nawet 20 proc. przychodów. Na szczęście ostatecznych decyzji Unia jeszcze nie podjęła. Opór w kwestii zaostrzenia przepisów będzie stawiać nie tylko Polska, ale również Francja, Hiszpania i Portugalia, których producenci nawozów są w podobnej sytuacji.
W Grupie Azoty jest czterech producentów nawozów sztucznych. W Tarnowie pracują dwie linie. W ub. roku tarnowskie zakłady wyprodukowały prawie 840 tys. ton nawozów, z czego 275,4 tys. ton zostało skierowanych do odbiorców zagranicznych.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o