„Bania” po trzydziestce

0
156
REKLAMA

Strategiczna i wizjonerska
Zaprojektowano go w latach siedemdziesiątych, a zbudowano na początku lat osiemdziesiątych jako rezerwuar wody dla osiedla Jasna i „Falklandów”. Był to projekt nietypowy i niełatwy do wykonania – szczególnie że nikomu nie śniło się wówczas jeszcze o komputerowym projektowaniu. Konstrukcja znana jako „bania” to tak naprawdę „torus stalowy podparty zakrzywionymi słupami tworzącymi hiperboloidę obrotową” (!). Kto potrafi powtórzyć tę definicję jednym tchem? W każdym razie ów „torus” czy też „bania” stoi już trzydzieści lat. Co więcej – obiekt nadal jest użytkowany zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, czyli jako zbiornik wody. Pod tym względem stanowi ewenement w skali kraju.
A w Tarnowie to nie tylko jedyny nadziemny (i tak wysoki!) zbiornik wodny, ale i jeden z najbardziej charakterystycznych punktów, widoczny przy wjeździe do miasta i stanowiący częsty odnośnik np. przy objaśnianiu komuś drogi. A także działający na wyobraźnię. W ciągu ostatniego dziesięciolecia kilkakrotnie pojawiały się pomysły i wizje na temat: co zrobić z „banią”, gdy nie będzie już zbiornikiem wody? Miewali je dziennikarze, przedsiębiorcy, a także plastyk miejski. Projekty zaś i wizualizacje dotyczyły m.in. stworzenia na wieży kawiarni, restauracji, galerii sztuki, punktu widokowego na Tatry, a nawet… wieży spadochronowej.
– Były pomysły i wizje, ale rzecz w tym, że zbiornik jest obiektem przemysłowym – mówi Tadeusz Rzepecki, prezes Tarnowskich Wodociągów. – Owszem, obiektem ładnym, eksponowanym, dobrze znanym w Tarnowie. Ale też ważnym, można powiedzieć – strategicznym dla miasta. Dlatego wymaga rygorystycznej ochrony przewidzianej właśnie dla obiektów przemysłowych. Póki co – nie mamy zamiaru wyłączać go z eksploatacji.

REKLAMA

Jak Wieża Eiffla…
„Bania” to jedyny zbiornik II miejskiej strefy ciśnień (I strefę obsługują zbiorniki w Krzyżu). Stanowi nie tylko rezerwuar, mieszczący 3 tys. m sześć. wody, jest też elementem stabilizującym ciśnienie w sieci. Zbiornik jest napełniany od późnego wieczora do siódmej rano, przez resztę dnia stopniowo opróżniany.
To zarazem jedyny miejski zbiornik wody, ulokowany na nadziemnej konstrukcji. Stalowa wieża ma 37 m wysokości. Sam zbiornik – zwany potocznie „oponką” lub pierścieniem, ma 28 m średnicy i 8 m średnicy w przekroju (taka jest, mówiąc obrazowo, grubość pierścienia).
Projekt i konstrukcja pochodzą z końca lat siedemdziesiątych, czyli z czasów, gdy budowano niekoniecznie solidnie. Prezes Rzepecki zapewnia jednak, że „bania” jest chlubnym wyjątkiem – konstrukcja jest solidna i dobrze opiera się zarówno upływowi czasu, jak i warunkom atmosferycznym. – Owszem, nie jest to zbiornik łatwy w eksploatacji – trzeba nad nim czuwać, trzeba go malować. Zdarzają się też drobne nieszczelności, które jednak łatwo usunąć. Jak każda konstrukcja stalowa, obiekt wymaga odpowiedniej konserwacji. Jest jednak w dobrej kondycji. Przy różnych okazjach – m.in. po katastrofie hali w Katowicach i w okresie, gdy po ulewnych deszczach w wielu miejscach pojawiały się osuwiska, wykonywaliśmy specjalne badania sprawdzające wytrzymałość konstrukcji, jej fundamentów, a także stanu skarpy, na której stoi. Okazało się, że konstrukcja jest w dobrym stanie, jest też dobrze posadowiona – fundamenty ma mocne, a skarpa jest stabilna.
Dla zbiornika wykonano m.in. wizualizację obciążenia wodą i wiatrem, a także szereg symulacji oraz obliczeń statystyczno‑wytrzymałościowych, obrazujących reakcje poszczególnych elementów na czynniki atmosferyczne. W badaniach wzięto pod uwagę takie czynniki, jak ciężar własny konstrukcji, izolacji i obudowy, ciężar wody, falowanie wody w zbiorniku, parcie wody na powłokę zbiornika, drgania własne wieży ciśnień – z wodą i bez wody, obciążenie wiatrem i temperaturą, naprężenia w powłoce torusa i w pierścieniu usztywniającym, reakcje słupów nośnych i płyty fundamentowej na obciążenie, a nawet osiadanie gruntu. Choć stworzona w ciężkich czasach, „bania” wyszła z testów zwycięsko. Poza naprawami drobnych nieszczelności, najpoważniejszy remont przeszła w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to poprawiono izolację zbiornika – przeciwdziałającą zamarzaniu w zimie i zbytniemu nagrzewaniu się w lecie.
– „Bania” ma 30 lat i wszystko wskazuje na to, że powinna dotrwać znacznie bardziej sędziwego wieku. Dlaczego nie? Wieża Eiffla to także konstrukcja stalowa, a ma już sto lat… – mówi prezes Rzepecki.

Polityka, reklama i… miłość?
Funkcjonowanie zbiornika w instalacji wodociągowej nie wyklucza jednak wykorzystywania go także jako miejsca na reklamę. – Jest to obiekt dobrze widoczny, dobrze znany tarnowianom i kojarzony nawet jako jeden z symboli Tarnowa, są więc na ogół chętni do umieszczenia tam swojej reklamy – mówi Tadeusz Rzepecki. – Nie zakłóca to w niczym funkcjonowania zbiornika, a zawsze to dodatkowe pieniądze dla przedsiębiorstwa. Wynajmujemy więc tę powierzchnię reklamową. Czasem wiążą się z tym pewne kłopoty – np. mieliśmy dwóch reklamodawców, którzy nie chcieli płacić – ale z tym zawsze jakoś sobie poradzimy.
Eksponowana wieża przyciąga zainteresowanie nie tylko reklamodawców. Zdarzało się, że na zbiorniku – na wysokości ok. ósmego piętra – pojawiały się wykonane sprayem napisy. Od treści politycznych (pierwsze hasło, odnotowane jeszcze przed zmianą ustroju, brzmiało „Partia łże! ”) po wyznania miłosne i imiona dziewcząt… Stojąca na terenie wielkich osiedli na wysokiej skarpie konstrukcja co jakiś czas kusi też amatorów mocnych wrażeń i spektakularnych popisów. Zbiornik jest ogrodzony, opatrzony tablicami zakazu wstępu, a także chroniony elektronicznym monitoringiem – nieproszeni goście czasem jednak uważają, że sztuką jest pokonywanie tych utrudnień. – Niezbyt często, ale zdarzają się niezapowiedziane „wizyty” – mówi prezes TW. – Toteż plany, jakie mamy wobec tego obiektu, to przede wszystkim lepsza ochrona przed intruzami.
Sam prezes Tarnowskich Wodociągów na „bani”, czyli w górnej części zbiornika, bywał – i to nie raz. – Pierwszy raz znalazłem się tam w czasach, gdy nie pracowałem jeszcze w Tarnowskich Wodociągach. Podczas pierwszej renowacji tego obiektu w 1986 roku razem z kolegami z klubu alpinistów malowaliśmy ten zbiornik. Potem też zdarzyło mi się kilka razy być na górze. Muszę przyznać, że i oglądanie „bani” od środka, i widok stamtąd na Tarnów robi duże wrażenie.

Starsze albo większe
„Bania” to najbardziej charakterystyczny z kilku eksploatowanych przez Tarnowskie Wodociągi zbiorników. Najstarszy z nich znajduje się w Krzyżu – zbudowany został w 1910 roku, czyli ma historię tak długą, jak przedsiębiorstwo wodociągowe w Tarnowie. W sąsiedztwie tego historycznego zbiornika o pojemności 2,5 tys. m sześć. w 2007 roku zbudowano największy tarnowski rezerwuar wodny – wkopany w ziemię na głębokość 7 metrów, o pojemności 16 tys. m sześć. Najwyżej położony zbiornik znajduje się na szczycie Góry Św. Marcina, niedaleko przekaźnika telewizyjnego. U stóp „Marcinki” są jeszcze trzy zbiorniki wyglądające z zewnątrz jak „latające spodki” – każdy z nich mieści po 2,5 tys. metrów sześć. wody. Tarnowskie Wodociągi użytkują poza tym zbiorniki przy ujęciach wody w Mościcach i Zbylitowskiej Górze oraz dwa zbiorniki w Łękawicy Dolnej i Górnej na terenie gminy Skrzyszów.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o