Będzie szkoła czy nie będzie?

0
111
REKLAMA

Rodzice uczniów potwierdzają, że na razie nic nie wskazuje, aby spełniał się czarny scenariusz i TFDW miała zamiary odmienne od wcześniej deklarowanych, ale są ostrożni i czekają na dalszy rozwój wypadków…
O likwidacji „dziewiętnastki” jako szkoły publicznej i towarzyszących temu protestach rodziców i nauczycieli kilkakrotnie już pisaliśmy na naszych łamach. Władze miasta zdecydowały się powierzyć prowadzenie w tym miejscu podstawówki niepublicznej TFDW, która od sześciu lat prowadzi w Tarnowie różne rodzaje oświatowych placówek niepublicznych, w tym we współpracy z OHP gimnazjum dla młodzieży sprawiającej problemy wychowawcze i mającej problemy z nauką.
Udanego startu dawna „dziewiętnastka” pod nowym organem zarządzającym jednak nie miała. Fundacja nie doszła do porozumienia z byłą dyrektorką i klucze do szkoły dostała dopiero w ostatnich dniach sierpnia, przez co zapisy przez długi czas prowadzić musiała w siedzibie Rady Osiedla Koszyce. Efekt jest taki, że liczba dzieci spadła o blisko pięćdziesiąt w stosunku do planów i obecnie dotację z UMT dostają tylko na 134 uczniów, czyli niespełna 58 tys. zł miesięcznie.
Niezadowoleni z warunków zatrudnienia są nauczyciele, bo za pracę w wymiarze godzin stanowiącym wcześniej pełny etat pedagogiczny zaproponowano im niecałe 1,2 tys. zł brutto wynagrodzenia. Rozpowszechniane są ponadto informacje, że TFDW głównie po to utworzyła placówkę niepubliczną na bazie zlikwidowanej SP nr 19, by w oparciu o grunty i obiekt przy ul. Skorupki rozkręcić inny interes. W tym kontekście wymieniane jest m.in. przeniesienie oddziałów przysposabiających do pracy z terenu dawnych koszar wojskowych przy ul. Mościckiego.
Przedstawiciele fundacji oburzają się jednak, że ktoś buduje fałszywy ich obraz w środowisku, a prawda jest zupełnie inna. – W budynku przy ul. Skorupki chcemy tylko prowadzić dobrą szkołę podstawową. Myślimy też o uruchomieniu gimnazjum, ale nie przysposabiającego do pracy, lecz dla uczniów z tamtejszego środowiska i zainteresowanych rozszerzoną nauką przedmiotów ścisłych, bo to ma być gimnazjum ukierunkowane na kształcenie w kierunkach politechnicznych – zapewnia przewodniczący rady TFDW, Antoni Góral. – W dodatku tyle wysiłku i pieniędzy włożyliśmy w adaptację pomieszczeń w dawnych koszarach wojskowych, gdzie obecnie są bardzo dobre warunki do prowadzeni lekcji i praktycznej nauki zawodu, że teraz absurdem byłoby opuszczać to miejsce.
Bogusław Pituła, dyrektor Zespołu Szkół Niepublicznych w Tarnowie, w skład którego wchodzi była „dziewiętnastka”, przekonuje, że są na początku budowania dobrej i nowoczesnej placówki, a początki są trudne. – Wokół szkoły od lat narastał konflikt i z tym problemem również musieliśmy się zmierzyć – twierdzi. – Obiecywaliśmy nauczycielom trochę wyższe pensje, ale pod warunkiem, że uda się utrzymać liczbę uczniów z poprzedniego roku szkolnego, co się nie stało, właśnie m.in. poprzez wspomniany konflikt. Najważniejsze są jednak dzieci i to o nich musimy pomyśleć w pierwszej kolejności.
Systematycznie poszerzana jest oferta dla uczniów i proponowane są nowe, atrakcyjne formy rozwijania zainteresowań. Ponieważ rodzice przeciwni byli dowożeniu posiłków przez firmę zewnętrzną, szkolną kuchnię przerobiono na zakład szkoleniowy dla kucharzy. Tam – pod okiem instruktorek – praktyki mają uczniowie zawodówki i dzięki temu nadal podawane są gorące posiłki. – Rodzice widzą, że się staramy i chcemy jak najlepiej dla ich dzieci, bo po 1 września nie przepisano ani jednego ucznia – stwierdza B. Pituła. – Jeszcze nauczyciele muszą zrozumieć, że aby było lepiej, musi być gorzej. Jeśli postarają się i będziemy mieć tylu uczniów, ilu tu być powinno, to ich byt się znacznie poprawi.
– Na razie nic nie wskazuje, by fundacja chciała w budynku robić coś innego niż prowadzić szkołę – przyznaje przewodniczący Rady Rodziców teraz już Niepublicznej Szkoły Podstawowej im. Polskiej Marynarki Wojennej, Paweł Pasiowiec. – Widać wiele plusów, dyrektor ma ambitne plany, ale podchodzimy do nich ostrożnie i czekamy na dalszy rozwój wypadków. Niepokojące jest, że większość nauczycieli rozgląda się za nową pracą. Jeśli rzeczywiście odejdą, to nasze dzieci uczyć będą albo poszukujący pierwszego zatrudnienia stażyści, albo emeryci…
Przewodniczący cieszy się, że magistrat w wakacje docieplił budynek oraz poprawił jego estetykę, ale dziwi się, dlaczego tych inwestycji nie przeprowadzono wcześniej, a wielokrotnie takie postulaty były kierowane do władz miasta. Zresztą jednym z argumentów za przekazaniem szkoły podmiotowi niepublicznemu były m.in. wysokie koszty remontu obiektu.
W urzędzie miasta zaprzeczają dość powszechnej opinii, że sfinansowali te prace, by pomóc fundacji. – Ta inwestycja już dość dawno została wpisana do dużego programu termomodernizacji miejskich obiektów oświatowych, który właśnie teraz jest realizowany – podaje dyrektorka Wydziału Edukacji UMT, Bogumiła Porębska. – To jest mienie komunalne i większe remonty nadal do nas należą.
Pani dyrektor Porębska nie jest w pełni zadowolona z tego, jak była „dziewiętnastka” wystartowała jako szkoła niepubliczna. – Liczyliśmy, że powtórzy się sytuacja z byłą „siódemką”, która jest teraz jedną z najlepszych podstawówek w mieście, ale nabór nie wyszedł najlepiej. Fundacja musi się jednak starać, bo dobrze wie, że bez dzieci szkoły mieć nie będą, a nie zgodzimy się na prowadzenie tam innej działalności.
TFDW płaci miastu za dzierżawę szkoły symboliczny czynsz, bo jedynie 357 zł miesięcznie, co stanowi 1 proc. wartości rynkowej. Mimo to – według Antoniego Górala – wcale łatwo nie mają, bo choć budynek jest ładnie „opakowany”, to wewnątrz wszystko się sypie i drobne remonty, które do nich należą, pochłaniają mnóstwo pieniędzy. Spore nadzieje wiąże z nawiązaną niedawno współpracą z przedszkolem na Osiedlu Kolejowym i prowadzonym przez siostry zakonne przy klasztorze w Zbylitowskiej Górze, bo być może dzięki niej już od następnego roku szkolnego będzie dobry nabór do pierwszej klasy. Byłby sukces, gdyby uruchomiono pełne dwa oddziały.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o