Bilet w jedną stronę

0
96
Właściciele firm przeprowadzkowych mówią, że ich samochody jeżdżą na kierunku Tarnów-Kraków. Przeprowadzka w drugą stronę to rzadkość

Przez pewien czas wydawało się, że wśród chętnych, którzy zechcą osiedlić się w mieście nad Białą, będą nawet mieszkańcy Krakowa, bo w Tarnowie kupią tańsze mieszkania, a autostrada i szybka kolej posłużą im jako dobry dojazd do ich dotychczasowych miejsc pracy. Okazuje się, że czasami krakusi wybierają Tarnów, ale najczęściej są to emeryci lub renciści.
Gdy mowa o lokalnej demografii, media i opinia publiczna w Tarnowie koncentrują się przede wszystkim na wyprowadzkach ludzi z miasta. Dane rzeczywiście są alarmujące – w ciągu ostatniego półtora roku Tarnów utracił 1,5 tys. mieszkańców. Ale nie jest też tak, że nikt do miasta się nie wprowadza. Według danych za 2015 rok na pobyt stały zameldowało się tu 817 nowych mieszkańców. Dużo to czy mało? Może dla oceny tego zjawiska warto posłużyć się następującym punktem odniesienia: w tym samym czasie ze stałego meldunku w mieście zrezygnowało 1510 mieszkańców. Przenieśli się oni poza granice miasta, często do pobliskich gmin, albo poza granice kraju.

REKLAMA

Na wsi… w Tarnowie
Wśród tych, którzy przybyli do Tarnowa, są Anna i Tomasz, mieszkańcy jednej z pobliskich gmin.
– Decyzję podjęliśmy cztery lata temu, kiedy mieliśmy dość funduszy, by wybudować dla siebie dom – opowiada Anna. – Wtedy zadaliśmy sobie pytanie, gdzie ma on stanąć? Wybraliśmy Tarnów, chociaż był to wariant droższy. Wybraliśmy tak głównie ze względu na dzieci. Już wcześniej dowoziliśmy córkę do jednego z dobrych gimnazjów w mieście, druga córka też miała tam iść. Wiedzieliśmy również, że w przyszłości dzieci pójdą do upatrzonego przez nas ogólniaka w Tarnowie, poza tym ja miałam pracę w mieście, mąż też tu załatwiał większość zawodowych spraw. Przeważyły więc argumenty praktyczne, choć nasi znajomi śmieją się z nas, że poszliśmy pod prąd, bo to tarnowianie coraz częściej przeprowadzają się na wieś. Wtedy, trochę żartując, odpowiadamy, że wprawdzie mieszkamy w Tarnowie, ale w takim miejscu, że jest jak na wsi.
Przypadek Anny i Tomasza nie jest odosobniony, lecz kilka lat temu panowało przekonanie, że do Tarnowa przeprowadzać się będą przede wszystkim mieszkańcy Krakowa. Nadzieję tę próbowano uzasadniać racjonalnymi argumentami. Wydawało się, że gdy już oddano do użytku autostradę A4, a w planach była szybka kolej między Tarnowem i Krakowem, dla niektórych ludzi spod Wawelu Tarnów wyda się atrakcyjnym miejscem do życia. Liczono przede wszystkim na młodych, którzy dopiero startują i potrzebują taniego, ale dobrego dachu nad głową. Nikt naiwnie nie przypuszczał, że krakusi wybiorą tu jeszcze pracę dla siebie, której po pierwsze nie było dość, a po drugie jest kiepsko opłacana. Dlatego mówiono o autostradzie i o kolei, które ułatwią dogodne dojazdy do Krakowa.


Autostrada zawiodła
Jacek należy do tych, którzy dali się skusić, choć zapewnia, że jego przypadek jest inny.
– Zamieszkałem z rodziną w Tarnowie z dwóch powodów. Rzeczywiście kupiliśmy tu znacznie tańsze w porównaniu z Krakowem czy Rzeszowem mieszkanie, ale decydowały o tym też inne istotne dla nas względy. Żona pochodzi z Tarnowa, tu mieszkają jej rodzice, dziadkowie naszych dwojga dzieci. Dzieci są jeszcze małe, gdy popołudniami z żoną zajęci jesteśmy pracą, teściowie dużo nam pomagają. Nie dojeżdżamy do pracy w Krakowie. Ja jestem zatrudniony w tarnowskiej filii krakowskiej firmy, żona próbuje sił w drobnym biznesie. Trudno jeszcze ocenić, czy łatwiej poszłoby jej pod Wawelem, choć to na pewno całkiem inny rynek.
Jacek nie zna nikogo, kto z Krakowa przeprowadził się ostatnio do Tarnowa.
– Tam, gdzie ja mieszkam, znam ludzi z Krakowa, którzy z różnych powodów przeprowadzili się do nas, a często decydowały o tym tanie mieszkania – zapewnia Piotr Augustyński, zastępca prezydenta Tarnowa. – Miasto jest dobrze skomunikowane, ma dobrą ofertę kulturalną, edukację na przyzwoitym poziomie, łatwiej niż w Krakowie po nim się poruszać. To są zalety, które mogą być brane pod uwagę.
Po otwarciu nowych szlaków większego zainteresowania Tarnowem spodziewali się choćby właściciele miejscowych biur nieruchomości.
– Były takie nadzieje, ale się nie spełniły. Mimo że nasze mieszkania są tańsze. W obrocie wtórnym metr kwadratowy w porównywalnym mieszkaniu w Krakowie jest średnio dwa razy droższy – mówi Jerzy Hebda, właściciel biura nieruchomości.

Nie będziemy sypialnią
O tych samych nadziejach wspomina również Beata Mądel, właścicielka innego biura.
– Mówiono, że po uruchomieniu autostrady Tarnów stanie się sypialnią dla ludzi z innych miejscowości, także z Krakowa, że będą potrzebne mieszkania. Nic z tego. Jest raczej odwrotnie; to ludzie z Tarnowa pytają nas o możliwość zakupu mieszkań w Krakowie, o lokalizację i ceny.
Ostatnio absolwenci uczelni technicznych, głównie krakowskiej AGH, rozpytują o Mielec.
– Podobno tam znajdują lepszą pracę niż w Tarnowie.
W biurze pani Beaty zjawiają się również krakusi, ale oni zwykle interesują się domami jednorodzinnymi, z tym że… pod Tarnowem.
– W ubiegłym tygodniu miałam takich klientów. Twierdzili, że mogą tu kupić dom z działką za takie same pieniądze, jak lokum w bloku w Krakowie. To ich nęciło. Mieli na uwadze Wierzchosławice z powodu dobrego zjazdu z autostrady.
Zdaniem wielu, autostrada pomogła wielu miejscowościom bliżej położonym Krakowa, granica tej koniunktury zatrzymała się w okolicach Bochni. To tam niektórzy krakusi częściej poszukują swojego nowego miejsca na ziemi.
Niedawno w biurze Beaty Mądel pojawił się mieszkaniec Krakowa, który wcześniej kupił nieruchomość w Rzepienniku Strzyżewskim i zastanawiał się nad zakupem mieszkania na wynajem w Tarnowie, ale gdy dowiedział się, na jakie dochody może liczyć w przyszłości – zrezygnował.


Dajcie pracę
Krzysztof Pałka, kolejny właściciel biura nieruchomości w Tarnowie, również potwierdza, że mimo wcześniejszych oczekiwań nie da się zarobić na krakusach. I nic nie wskazuje na to, że sytuacja wkrótce się odmieni.
– Mamy w biurze takie pojedyncze przypadki, lecz dotyczą domów w okolicy. Niektórzy chcą się wyprowadzać na prowincję z powodu dużego smogu w Krakowie. Skłonni są nawet dojeżdżać do pracy, którą mieli tam do tej pory. Ileś lat temu zjawił się klient, który sprzedał swoje mieszkanie w Krakowie, by kupić w Tarnowie i tu się osiedlić, ale ostatnio nie mieliśmy już podobnej sytuacji.
Pan Krzysztof twierdzi, że Tarnów z perspektywy krakowskiej jest mało atrakcyjny. Jego zdaniem, póki tu nie będzie więcej ciekawych ofert pracy, również pod względem płacowym, nie ma co liczyć na zmiany.
– Kraków obserwuje ten rynek. Wie, co się tu dzieje. Wie, że miasto się wyludnia.
Zdaniem Krzysztofa Pałki, bardziej atrakcyjny dla Krakowa wydaje się Nowy Sącz.
– Słychać czasem, że Nowy Sącz ma u siebie dużo milionerów. Jak pan myśli, skąd oni się tam wzięli? Wyjaśnił mi to kiedyś jeden z naszych klientów z tamtych stron. Mówił, że to nie są ci, którzy w Sączu się urodzili. Większość to goście z Krakowa, którzy doszli do wielkich pieniędzy i postanowili się przenieść do Sącza. Tamte rejony ze względu na swoje walory, bliskie sąsiedztwo gór, są dla nich skuteczną przynętą.

Miasto dla staruszków?
Kilka krakowskich firm transportowych zajmujących się przeprowadzkami potwierdziło, że wożą cały ludzki dobytek również z Krakowa do Tarnowa, ale zdarza się to bardzo rzadko.
– Może dwa, trzy razy w ciągu roku – odpowiadają niektórzy. Pytani o tę grupę klientów najczęściej określają ich jako ludzi starszych – emerytów lub rencistów.
– Jadą za swoimi dziećmi i wnukami, którzy mieszkają w Tarnowie, chcą na starość być przy nich. Niektórzy szukają spokojniejszego miejsca na ziemi, ale decydują głównie okoliczności rodzinne. Młodzi z Krakowa do Tarnowa? – zamyśla się jeden z przewoźników. – Nie pamiętam…
Znany w Tarnowie właściciel firmy transportowej: Może dwa razy do roku się zdarza, że kogoś przeprowadzam z Krakowa tutaj. Z pięć razy na miesiąc obsługuję kierunek odwrotny, choć nie zawsze są to całkowite przeprowadzki. Jeśli ktoś tam złapie dobrą robotę, dobre stanowisko, ucieka – najpierw sam, potem ściąga swoją rodzinę. Pewien tarnowski doktor ma dwie córki, też lekarki. Obu kupił mieszkania na nowym osiedlu w Krakowie i tam przeprowadził. Ale co tam Kraków. Najwięcej ucieka za granicę. Mam kolegę, którego córka jest trzeci rok w Londynie, niedawno sprowadziła swojego brata i dwie koleżanki z Tarnowa.
Trendy zagraniczne są coraz powszechniejsze, dlatego coraz częściej w lokalnych ogłoszeniach można spotkać anonse: „Przeprowadzamy do Anglii i innych krajów europejskich”.
Nie wiadomo, ile osób z Tarnowa przeprowadziło się do Krakowa, a ile z Krakowa tutaj. Nikt nie prowadzi takich statystyk. Więcej wiadomo o tych, którzy wymeldowali się z pobytu stałego w Tarnowie, udając się za granicę, chociaż dane nie są zbyt świeże. Według GUS, w latach 2001‑2014 z Tarnowa wyemigrowało na stałe 4,3 tys. mieszkańców. Według ostatniego spisu powszechnego w 2011 roku, ponad 11 tys. mieszkańców miasta przebywało za granicą czasowo. Wiele wskazuje na to, że od tamtego czasu ta liczba się powiększyła.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o