Bliski finał sprawy byłego prezydenta

0
86
Bogdan G. zeznaje przed sądem

Przypomnijmy, że skazany tam nieprawomocnym wyrokiem były prezydent Tarnowa otrzymał karę 5 lat bezwzględnego pozbawienia wolności i kary finansowe.
Podczas rozprawy w minionym tygodniu sąd w ramach przesłuchania uzupełniającego odebrał zeznania od Bogdana G., byłego prezesa spółki żużlowej Unia Tarnów, który w sprawie Ryszarda Ścigały należy do kluczowych świadków – oskarżenie byłego prezydenta w dużym stopniu opiera się na jego zeznaniach. Przypomnijmy, że Bogdan G. oświadczył w śledztwie i na procesie, że pośredniczył we wręczeniu byłemu prezydentowi łapówki pochodzącej od przedstawicieli firmy budowlanej Strabag. Pieniądze te – w łącznej kwocie 70 tys. zł – miały być wykorzystane w kampanii wyborczej prezydenta Tarnowa w 2010 roku. Od początku Ryszard Ścigała twierdzi, że żadnych pieniędzy od austriackiej firmy nie przyjął.
Sędziego Tomasza Kozioła, przewodniczącego składu sędziowskiego, interesowała sprawa kontaktów Bogdana G. z Ryszardem Ścigałą w okresie od czerwca do września 2013 roku, przed zatrzymaniem obu panów przez CBA. G. potwierdził, że w tym czasie były trzy spotkania, między innymi na stacji paliw i w restauracji.
– Najbardziej zapamiętałem to w restauracji, bo wtedy prezydent oznajmił, że jeśli dojdzie do ujawnienia sprawy związanej z przekazaniem pieniędzy na kampanię, to on ze sobą coś zrobi – mówił G. Odebrał to jako szantaż emocjonalny ze strony byłego prezydenta.
– Czy prezydent wyraził wtedy jakieś oczekiwania względem pana? – pytał sędzia Kozioł.
– Nie, ale po ludzku było mi go żal.
Sąd odczytał spisane fragmenty podsłuchanych przez CBA rozmów telefonicznych między Bogdanem G. i Ryszardem Ścigałą. Najczęściej były one formą umawiania się na spotkania. Sąd pytał, jakie tematy były poruszane między dwoma panami podczas tych spotkań. Bogdan G. nie zawsze pamiętał, o czym wówczas rozmawiano, ale wspomniał o tematach sportowych i prywatnych.
Kiedy fragment innej rozmowy telefonicznej – z lipca 2013 r. – przedstawił mu prokurator Seweryn Borek, G. przypomniał sobie, że może dotyczyć pamiętnego spotkania w restauracji.
Pytany przez mec. Bogusława Filara, obrońcę R. Ścigały, o kontakty z przedstawicielami spółki Strabag, panami M. i W., Bogdan G. odpowiedział, że nie kojarzy, by w okresie, który interesuje sąd, miał z nimi kontakt. Zaprzeczył też, by w tym czasie prosił prezydenta Tarnowa o pomoc w znalezieniu pracy.
Od początku procesu mec. Bogusław Filar stara się wykazać, że zeznania tego świadka są kłamliwe, cechują je liczne sprzeczności i motywowane są jego skomplikowaną sytuacją życiową. Po zakończonej rozprawie obrońca Ryszarda Ścigały podkreślał w rozmowie z dziennikarzami, że ostatnie zeznania Bogdana G. wskazują, że podczas spotkań z jego klientem pojawiały się całkiem nowe tematy, które odnosiły się do załatwienia prywatnych spraw G. i to one były powodem umówionych rozmów z prezydentem miasta.
Z kolei prokurator Borek jest zdania, że świadek potwierdził wszystkie swoje wcześniejsze zeznania, łącznie z rozmową w jednym z lokali, w którym zdaniem G. doszło do zaszantażowania go.
Kiedy wydawało się, że 16 października sąd odwoławczy zakończy swoje postępowanie i ogłosi wyroki (także w przypadku trzech innych osób uczestniczących w tym samym procesie), wydał on komunikat, że nastąpi to 6 listopada. Być może już wtedy, po mowach końcowych obrońców i prokuratora, okaże się, czy zaskarżone przez obrońców orzeczenia zostaną utrzymane w mocy, czy też uchylone, które i w jakiej części.
Liczba kilku rozpraw, które w tym przypadku złożyły się na całe postępowanie odwoławcze, świadczy o wadze sprawy i jej złożoności. Zwykle takie postępowania są rozstrzygane przez sąd w ciągu jednego dnia.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o