Bo ksiądz mnie dotykał…

1
531
REKLAMA

Na opublikowanej w Internecie mapie kościelnej pedofilii zaznaczono kilka miejscowości diecezji tarnowskiej, w których dochodziło do wykorzystywania seksualnego małoletnich. Kuria w Tarnowie, zgodnie z wytycznymi Konferencji Episkopatu Polski zapowiada przygotowanie raportu o nadużyciach względem dzieci. Czy głośne mówienie o pedofilii w Kościele spowoduje, że problem przestanie być tematem tabu również w naszym regionie?

REKLAMA

O nadużyciach seksualnych wśród duchownych zrobiło się głośno w 2002 roku za sprawą bostońskich reporterów, którzy ujawnili przez lata skrywane przestępstwa amerykańskich księży. W 2009 roku afera pedofilska wybuchła w Irlandii, gdzie oskarżenia o gwałty i przemoc liczono w tysiącach. Równie wielką skalę zjawiska odnotowano w Australii, bo aż 7 proc. księży usłyszało zarzuty seksualnego wykorzystywania nieletnich. W Polsce wciąż nie wiadomo, jak znaczne jest zjawisko pedofilii wśród księży. Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej przyznał, że wie o problemie „kilku, maksymalnie kilkunastu” kapłanów‑pedofilów w każdej diecezji. Jeśli przyjąć, że Kościół katolicki jest podzielony na 27 diecezji i 14 archidiecezji, a na jedną diecezję przypada średnio pięciu rozpoznanych księży pedofilów, można przypuszczać, że w Polsce jest ich ponad 200.
Na internetowej stronie fundacji Nie Lękajcie Się ukazała się mapa kościelnej pedofilii w kraju. Oznaczono na niej miejsca, gdzie przestępstw dopuścili się duchowni już skazani i gdzie prawdopodobnie wykorzystywano małoletnich. Uwzględniono też zgłoszenia od molestowanych osób, które nigdy nie trafiły do sądu. Na mapie znalazły się przypadki dwóch kapłanów diecezji tarnowskiej, skazanych za nadużycia seksualne, jedno podejrzenie o molestowanie w Zalasowej (ksiądz miał być wykorzystywany w dzieciństwie przez drugiego księdza) oraz trzy zgłoszenia od pokrzywdzonych z Mędrzechowa, Brzeska i Krynicy.

Wpis do pamiętnika, potem seks
Ile było w ostatnich latach przestępstw seksualnych popełnianych przez księży pracujących w parafiach diecezji tarnowskiej? Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Do tarnowskiej prokuratury tego typu sprawy nie trafiały. Jeden z prokuratorów przyznał, że nie wszystkie przypadki pedofilii wśród księży mogły ujrzeć światło dzienne, bo podejrzanych o to duchownych przenoszono do innych parafii i ślad się urywał. Kilka spraw realizowały prokuratury podległe Prokuraturze Okręgowej w Nowym Sączu, ale jej szef Michał Trybus przekonuje, że w nadzorowanej przez niego jednostce „nie jest prowadzone odrębne urządzenie ewidencyjne dotyczące przestępstw seksualnych księży”. Trudno więc podać konkretną liczbę.
Niemniej jednak przypadki nadużyć seksualnych przez duchownych w diecezji tarnowskiej były, a niektóre nawet mocno bulwersowały. Najgłośniejsza sprawa dotyczyła 45‑letniego Andrzeja S., wikariusza jednej z parafii w Szczawnicy, katechety miejscowego gimnazjum, oskarżonego w 2009 roku o wykorzystywanie seksualne uczennicy. Duchowny rozpoczął romans, gdy pokrzywdzona miała zaledwie 13 lat. Do pierwszego kontaktu doszło, kiedy dziewczynka poprosiła księdza o wpis do pamiętnika, potem musiała spełniać jego najrozmaitsze erotyczne fantazje. – Nic złego się nie dzieje, to nie grzech – przekonywał, proponując nastolatce m.in. seks oralny. Spotykali się systematycznie przez ponad dwa lata, czasem nawet kilka razy w tygodniu. Schadzki odbywały się najczęściej na plebanii, nie wzbudzając podejrzeń innych księży. W końcu dziewczyna postanowiła zakończyć romans, bo zrozumiała, że była wykorzystywana. Sąd Rejonowy w Nowym Targu skazał Andrzeja S. na pięć lat więzienia, jednak po apelacji obrony sąd wyższej instancji drastycznie obniżył karę. Ostatecznie ksiądz dostał dwa lata pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na pięć. Duchowny nie mógł nauczać religii przez 10 lat, ale nie miał dozoru kuratora sądowego, znalazł się jedynie pod dozorem kurii. Ksiądz zniknął ze Szczawnicy, został przeniesiony do parafii w innej części Polski, gdzie miał opiekować się scholą, w której śpiewały głównie dziewczynki. Do końca nie przyznał się do winy, przekonując, że oskarżenia były wynikiem fantazji zagubionej uczuciowo nastolatki.

Propozycja wspólnego prysznica
Tarnowski Sąd Okręgowy po raz ostatni rozpatrywał nadużycia seksualne duchownego w 2014 roku i była to jedyna taka sprawa w historii instytucji. W miejscowej szkole podstawowej w Jastrzębi w powiecie tarnowskim religii uczył 31‑letni ksiądz Mariusz G. Miał dobre kontakty z dziećmi, uczniowie go lubili, a rodzice nie mieli żadnych uwag. Dwunastoletnia dziewczynka była w klasie, w której Mariusz G. prowadził zajęcia. Mężczyzna dostał od swej uczennicy numer telefonu komórkowego i adres internetowej poczty, zaczął wysyłać do niej tysiące sms‑ów i maili z niedwuznacznymi seksualnymi propozycjami. Kiedy się wreszcie spotkali, dotykał ją w miejsca intymne.
Rodzice dziewczynki zawiadomili policję o dziwnych kontaktach duchownego z córką. Mężczyzna został przesłuchany w Prokuraturze Rejonowej w Tarnowie, śledczy mieli dowody wskazujące na winę mężczyzny, dysponowali też opinią biegłych psychologów, którzy potwierdzili, że ksiądz ma zaburzenia typowe dla pedofilów. Do procesu jednak nie doszło, bowiem Mariusz G. przyznał się do winy i dobrowolnie poddał karze uzgodnionej wcześniej z prokuratorem: dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć. Jego wyjaśnienia były zgodne z zeznaniami pokrzywdzonej uczennicy. Miał wieloletni zakaz zbliżania i kontaktowania się z dwunastolatką, ponadto nigdy już nie mógł pracować z dziećmi w charakterze nauczyciela. Musiał zapłacić poszkodowanej 6 tys. zł zadośćuczynienia i poddać się obowiązkowemu leczeniu. – Oskarżony nie był wcześniej karany, wyraził żal i skruchę, przeprosił za swoje postępowanie i złożył wyczerpujące wyjaśnienia – mówi Tomasz Kozioł, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Tarnowie.
Dwa lata później inny kapłan diecezji tarnowskiej został oskarżony o romans z 15‑letnią uczennicą gimnazjum. Sprawa wyszła na jaw, gdy dwóch nastolatków udostępniło na czacie na portalu społecznościowym konwersacje, które wikariusz z jednej z nowosądeckich parafii prowadził z gimnazjalistką w Chełmcu. – Ksiądz będzie miał później problemy? – miała pytać dziewczyna. – Muszę iść do spowiedzi. A jakby wyszło na jaw, to pewnie też miałbym problemy. Masz skończone 15 lat? – dopytywał się Leszek L. Dziewczyna była zapraszana przez księdza na spotkania, padła propozycja wspólnego prysznica. W efekcie sprawą zajęła się prokuratura. Duchowny został zawieszony przez biskupa diecezji tarnowskiej zaraz po wyjściu historii na jaw.

Będzie raport o pedofili
w diecezjiW Polsce pedofilia wśród duchownych jest wciąż ukrywana. Niektórzy dygnitarze kościelni twierdzą, że nadużycia seksualne wśród duchownych nie zdarzają się częściej niż w innych grupach społecznych, nawet znieważają ofiary pedofilów, oświadczając, że czyny kapłanów popełniane są przez nich jako osoby prywatne, a często do molestowania prowokują same dzieci. Niemniej jednak coraz więcej duchownych wypowiada zdecydowaną walką ze zjawiskiem. Podczas niedawnego Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski biskupi zdecydowali, że powstanie raport pokazujący skalę seksualnego wykorzystywania dzieci przez księży. Dokument zostanie opracowany do końca listopada.
– Zgodnie z wytycznymi KEP, statystyki mają powstać we wszystkich diecezjach. Raport opracowany zostanie również w diecezji tarnowskiej – zapewnia ks. Ryszard Nowak, rzecznik biskupa tarnowskiego. – Zgodnie z ustaleniem Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski raport jest przygotowywany, zajmie się nim Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego we współpracy z Delegatem Konferencji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży. Tam dane ze wszystkich diecezji będą zebrane i opublikowane na stronie internetowej KEP.
Jak dotąd diecezje sprowadzały rozwiązanie problemu głównie do powołania delegatów ds. ochrony dzieci i młodzieży. Kościół zapewnia, że nie są to ludzie przypadkowi, a ich zasadniczym zadaniem jest rozmowa z osobą, która zgłasza w kurii wykorzystanie seksualne osoby nieletniej. W Tarnowie działa zarówno delegat biskupa ds. wykorzystywania seksualnego małoletnich, jak i duszpasterze do pomocy ofiarom, ich rodzinom i wspólnotom kościelnym.
– Pełnię funkcję ponad półtora roku, przyjmując zainteresowanych osobiście, ponieważ w bezpośredniej rozmowie najlepiej wysłuchać drugą osobę. W tym czasie trafiło do mnie kilka spraw, o których byłem zobligowany zawiadomić policję i prokuraturę. Oprócz postępowania cywilnego uruchamiane było również postępowanie kanoniczne. Sprawę badał z naszej strony sędzia z sądu diecezjalnego. Zawsze uświadamiam rodzicom, że muszę sprawę zgłosić do odpowiednich organów, ale reakcje są różne, ponieważ wiele osób tego nie chce – wyjaśnia ks. Robert Kantor, delegat biskupa tarnowskiego ds. wykorzystywania seksualnego osób małoletnich, kanclerz Kurii Diecezjalnej w Tarnowie.
Nakaz zgłaszania przypadków molestowania do organów ścigania to efekt zmiany kodeksu karnego. Księdza podejrzanego o wykorzystywanie seksualne powinno się natychmiast zawiesić w obowiązkach i wszcząć postępowanie wyjaśniające, zapewnić poszkodowanym pomoc duchową, psychologiczną i prawną.
Do niedawna w Polsce ofiarami księży pedofilów nikt się nie zajmował, musiały zmagać się z traumą do końca życia. Czy to się zmieni?

Kto powinien
płacić?Kościół przez wiele lat zamiatał pod dywan nadużycia seksualne księży. W 2014 roku wybrany papieżem Franciszek zapowiadał walkę z pedofilią, podkreślając, że pragnie zerwać z „polityką milczenia” uprawianą przez swoich poprzedników. Wielu krytyków papieża twierdziło jednak, że jego działania nie wykraczają poza słowne obietnice. Dopiero po bezprecedensowej wypowiedzi Franciszka z listu do wiernych, w którym napisał: „nigdy nie będzie dość proszenia o przebaczenie i prób naprawienia wyrządzonych szkód”, pojawiła się szansa, że przeprosiny Watykanu to nie pustosłowie, lecz zapowiedź realnych działań. Ani molestowanie, ani jego tuszowanie nie mogą być więcej tolerowane – napisano w watykańskim oświadczeniu w październiku tego roku, w którym podkreślono, że Kościół musi stawić czoła ciężkiej pladze nadużyć wewnątrz instytucji i poza nią.
Odrębną sprawą, dla Kościoła pewnie najważniejszą, jest przyjęcie odpowiedzialności za molestowanie małoletnich przez księży. Ofiarom duchownych na całym świecie wypłacono już miliony, i to nie zawsze podczas publicznego prania brudów przed sądem, lecz indywidualnego pertraktowania z prawnikami ofiar.

Niektóre kancelarie specjalizują się w reprezentowaniu pokrzywdzonych przez księży, siejąc postrach w diecezjach.
Jeszcze do niedawna tego typu informacje były dla polskiego Kościoła tylko złowieszczymi opowieściami zza granicy. Sześć lat temu arcybiskup Józef Michalik, wtedy przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, mówił:  Do zobowiązań finansowych Kościół nie może się poczuwać, odsyłamy do winowajcy. Sytuacja zmieniła się diametralnie po październikowym wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, który zasądził milion złotych zadośćuczynienia i dożywotnią rentę dla trzynastoletniej Katarzyny, więzionej przez ponad rok i gwałconej przez księdza. Pieniądze zapłaciło Towarzystwo Chrystusowe.
Wyrok poznańskiego sądu daje nadzieję wielu pokrzywdzonym. Prawnicy, w tym prof. Ewa Łętowska, podkreślają, że skoro księża działają w strukturze organizacyjnej Kościoła i podlegają zwierzchnictwu hierarchicznemu biskupów, którym są winni posłuszeństwo, ich sytuacja wykazuje identyczne cechy jak osób podwładnych, w stosunku do których aprobuje się myśl o ponoszeniu odpowiedzialności za wyrządzenie szkody przy wykonywaniu powierzonych czynności.
Coraz bardziej powszechną staje się opinia, że Kościół musi brać współodpowiedzialność za swoich przedstawicieli. Jak podkreśla prawniczka z Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Monika Płatek, brak jest jasnych kryteriów i standardów postępowania, które przeciwdziałałyby wykorzystywaniu dzieci przez księży i które pozwalałyby na szybką reakcję i stosowne odszkodowania. Księża są częścią Kościoła i dlatego Kościół ponosi odpowiedzialność za ich czyny. My dodajmy, że również odpowiedzialność moralną…

REKLAMA

1
Dodaj komentarz

1 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
1 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Wolakmały

Gorlice. Ksiądz miał wypytywać 9-latki o “problemy seksualne”.
Ofiarą księdza jest też jezuita ks. Krzysztof Mądel. Duchowny kilka lat temu wyznał, że w dzieciństwie był przez niego molestowany. – Brał mnie na kolana i tak sadzał, że czułem jego erekcję. Po opowiastkach szedł do łazienki. Wyspowiadałem się na pielgrzymce w Tuchowie. Spowiednik był zdziwiony i powiedział, że proboszcz nie ma prawa pytać o takie rzeczy – powiedział ks. Mądel.