Bo to moja wina była…

0
100
mojawina
REKLAMA

Przed kilku laty mieszkaniec Brzeska popełnił przestępstwo, a następnie zgłosił się na policję, ujawniając przy tym innych złoczyńców. Do całego zdarzenia doszło w wirtualnej przestrzeni, ale konsekwencje były jak najbardziej realne. Zamiast zdawać trudny egzamin postanowił kupić sobie prawo jazdy za pośrednictwem Internetu. Znalazł bez trudu pośredników i wpłacił na wskazane konto 1,5 tysiąca złotych. Jak można się domyślić, został oszukany, dokumentu nie otrzymał, a pieniądze przepadły. Poniósł pierwszą karę za gotowość do przestępstwa. Drugą wymierzył sobie sam.
Powodowany złością i chęcią zemsty poinformował o wszystkim policję. Wskazał ślad szajki oszustów, ale przy okazji sam siebie wydał i odpowiadał przed sądem za próbę nielegalnego zdobycia prawa jazdy. Niezwykłymi ścieżkami chadza sprawiedliwość.
– Doniesienie na samego siebie to istotnie nieczęste, ale i niejednoznaczne przypadki – przyznaje prokurator Mieczysław Sienicki z Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. – Zdarza się, że ojciec bierze winę na siebie, żeby uchronić syna od odpowiedzialności, żona przyznaje do spowodowania wypadku, żeby chronić nietrzeźwego męża itp. Często w kręgach rodzinnych dochodzi do rękoczynów i pobić, a później, kiedy nerwy ustępują przychodzi refleksja i lęk. I winowajcy sami zgłaszają popełnienie przestępstwa. Bywa też tak, że sprawcy przyznają się do jednego karalnego czynu, by odwrócić uwagę od innego, znacznie poważniejszego przestępstwa. Samooskarżeniom przyglądamy się zawsze uważnie.
Tarnowska policja odnotowała w ostatnich dziewięciu latach „tylko” osiemnaście samooskarżeń, wypadają więc średnio dwa na rok. Jak zapewnia Paweł Klimek, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie, wszystkie były wstępnie weryfikowane dla potwierdzenia ich prawdziwości. W 2010 roku np. zgłosił się na policję skruszony sprawca seksualnej napaści oraz osoby, które wręczyły łapówki urzędnikom: w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych i Wojskowej Komendzie Uzupełnień. Na samego siebie doniósł też piętnastolatek, przyznał się do kradzieży z rozbojem i zawłaszczenia biżuterii. W 2013 ujawnili się posiadacze broni bez zezwolenia – jeden z nich przechowywał ostrą amunicję, drugi oddał na komendzie rosyjski pistolet Makarova i garść nabojów. O swojej winie donieśli też organom ścigania: bankowy oszust i złodziej samochodu, a w ubiegłym roku kierowca, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej.Wśród samooskarżających się w ostatnich latach był też 21-letni zabójca z Tuchowa. W grudniu 2015 zadał swojemu ojcu kilka ciosów łopatą, a później oblał go łatwopalną substancją i podpalił. Sam zgłosił się na policję i oznajmił, że zamordował i spalił rodzica. Tłumaczył, że uczynił tak za wszystkie wyrządzone mu przez ojca krzywdy, a także za cierpienia matki i siostry. Twierdził, że zrujnował życie całej rodzinie i zasłużył na taki koniec.– Samooskarżenie jest na pewno okolicznością łagodzącą, mniej angażuje wymiar sprawiedliwości, upraszcza postępowanie, ale ocena wszystkich okoliczności przed wydaniem wyroku należy już do sądu… – zaznacza prok. Sienicki.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o