Brawura i bezmyślność

0
214
Prokurator rejonowy w Tarnowie umorzył postępowanie w sprawie tragicznego wypadku na ul. Mickiewicza w maju ubiegłego roku, w którym zginął młody motocyklista. | fot. Paweł Topolski

Prokurator rejonowy w Tarnowie umorzył postępowanie w sprawie tragicznego wypadku na ul. Mickiewicza w maju ubiegłego roku, w którym zginął młody motocyklista. Opierając się na opinii biegłego uznał, że sprawcą zdarzenia był mężczyzna kierujący motorem, który w warunkach miejskich dopuścił się brawurowej jazdy. To ona przede wszystkim miała przyczynić się do wypadku. Pełnomocnik rodziny motocyklisty nie zgadza się z argumentacją prokuratora.

Ten wypadek wielu mieszkańców Tarnowa zapamiętało na długo. Był wczesny majowy wieczór ubiegłego roku. Na ul. Mickiewicza, w pobliżu urzędu pocztowego, doszło do zderzenia motocyklisty z samochodem osobowym volvo, który wjechał na skrzyżowanie z ul. Brodzińskiego. Jadący hondą 27-letni mężczyzna, mieszkaniec powiatu tarnowskiego, zjeżdżając w dół ul. Mickiewicza w kierunku al. Solidarności, przy dużej szybkości uderzył w prawe przednie koło samochodu, ale do wywrotki doszło już sekundę wcześniej, podczas nagłego hamowania i poślizgu. Na skutek doznanych obrażeń, mimo szybko podjętej reanimacji, mężczyzna zmarł na miejscu.
Do dzisiaj w sieci dostępne jest nagranie, które ukazuje okoliczności tragicznego wypadku. Widać na nim, jak motocyklista wjeżdża na ul. Mickiewicza od strony ronda z ul. Starodąbrowską i z bardzo dużą prędkością mknie przed siebie. Jak można się domyślać, w ostatniej chwili zauważa samochód, który pokonując skrzyżowanie znajduje się akurat na jego drodze, ale jest już za późno na skuteczną reakcję. O tragedii zadecydowało dosłownie kilka sekund.

O wiele za szybko
– Z ustaleń prokuratora, który oparł się na zeznaniach świadków oraz opinii biegłego z zakresu analizy i rekonstrukcji wypadków, także po przeprowadzeniu wizji lokalnej, wynika, iż motocykl, który zderzył się z przecinającym skrzyżowanie samochodem, nagle wyłonił się zza wzniesienia, znajdującego się na tym odcinku ul. Mickiewicza, i kierowca, chcąc wyjechać z ulicy na drugą stronę, nie mógł go w porę dostrzec. Gdyby motocyklista jechał z dopuszczalną prędkością wynoszącą tutaj 50 km na godzinę, do wypadku zapewne by nie doszło – informuje Marcin Stępień, prokurator rejonowy w Tarnowie.
Zaraz po tragedii pojawiały się komentarze, między innymi w sieci, sugerujące, że kierowca volvo nie zdołał zauważyć szybko nadjeżdżającego z góry motocyklisty, wjechał na skrzyżowanie i wtedy niespodziewanie, z prawej strony, wpadła na jego samochód honda.
Biegły orzekł, że na wspomnianym odcinku ul. Mickiewicza motocyklista rozpędził się do prędkości ok. 120 kilometrów na godzinę. Szybkość ta została określona jako „skrajnie nieodpowiednia” do zaistniałych warunków jazdy. Prokurator był zdania, że sprawcą zdarzenia był motocyklista i z powodu jego śmierci, tak jak to reguluje prawo, postępowanie umorzył. Nie dopatrzył się on winy ze strony kierowcy volvo.

Druga tragedia
To jednak jeszcze nie koniec sprawy, gdyż pełnomocnik rodziny zmarłego motocyklisty nie zgadza się z niektórymi ustaleniami prokuratury i określonym przez nią zakresem odpowiedzialności za wypadek. W sprawie tej złożył zażalenie na decyzję prokuratora do Sądu Rejonowego w Tarnowie – do tej kwestii powrócimy jeszcze w jednym z przyszłych wydań naszego tygodnika.
– Teraz sąd zadecyduje, czy decyzja o umorzeniu postępowania prokuratorskiego została podjęta słusznie, czy nie. Jeśli nie, nakaże sprawę zbadać ponownie – wyjaśnia prokurator Stępień. – Obecnie czekamy na to rozstrzygnięcie.
Wciąż czeka się jeszcze na pełne wyjaśnienie okoliczności i ustalenie winnego tragicznego wypadku na ul. Krakowskiej w Tarnowie. Zdarzył się on nieco ponad dwa tygodnie po wypadku na ul. Mickiewicza, 6 czerwca.
Rankiem 23-letni motocyklista, mieszkaniec okolic Tarnowa, jadąc w kierunku centrum zderzył się z ciężarówką DAF z naczepą, która akurat skręcała w prawo, w ul. Fabryczną. Młody motocyklista nie przeżył uderzenia w ciężki pojazd – zmarł na miejscu.
Policja dysponuje nagraniem, na którym widać, jak na niedługo przed wypadkiem kierujący motocyklem z impetem rusza spod świateł na skrzyżowaniu, podrywając przednie koło pojazdu do góry. Na razie nie wiadomo jednak, jaką prędkość rozwinął później.
– Postępowanie wciąż trwa, czekamy jeszcze na opinię biegłego, która będzie podstawowym materiałem w tej sprawie – mówi szef Prokuratury Rejonowej.
Problemem jest niedostatek biegłych, co często powoduje zwłokę w prowadzonych postępowaniach.

Zderzenie za zderzeniem
Ubiegły rok był w regionie tragiczny dla motocyklistów. Miesiąc po nieszczęściu na ul. Krakowskiej na odcinku drogi krajowej nr 94 w rejonie Dębna motocyklista zderzył się ze skodą octavią. Nastąpiło to w chwili, gdy kobieta prowadząca pojazd skręcała w stronę pobliskiej stacji paliw. Śmierć na miejscu poniósł 32-letni motocyklista z Tuchowa, w szpitalu znalazła się kierująca samochodem. Siła uderzenia była tak wielka, że szczątki motoru rozrzucone były w promieniu kilkudziesięciu metrów. Znacznie zniszczona została także skoda.
W kolejnym miesiącu do podobnego wypadku – gdy chodzi o okoliczności – doszło w Woli Rzędzińskiej. Tam po zderzeniu z samochodem osobowym motocykl znalazł się w rowie, ale wszyscy wypadek szczęśliwie przeżyli.
We wrześniu, w okolicy Czchowa, tylko jednego dnia odnotowano dwa wypadki z udziałem motocyklistów i samochodów – dwie osoby zostały ranne.
W Tarnowie i powiatach bocheńskim, brzeskim, dąbrowskim i tarnowskim takich zdarzeń było w minionym roku kilkadziesiąt.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o