Strona główna Tarnów - wiadomości Chaos pod żłobkiem w Tarnowie. Rodzice alarmują: „czekamy na tragedię?”

Chaos pod żłobkiem w Tarnowie. Rodzice alarmują: „czekamy na tragedię?”

3
fot. Marcin Kuczek
REKLAMA

Dowożenie dzieci do Żłobka nr 6 przy ulicy Pracy w Tarnowie coraz częściej staje się dla rodziców źródłem stresu. Po zmianie organizacji ruchu wprowadzonej przez Spółdzielnię Mieszkaniową Jaskółka wielu z nich mówi wprost o realnym zagrożeniu.

– Czy naprawdę musi wydarzyć się coś poważnego, żeby ktoś zareagował? – pyta pan Michał, ojciec dwójki dzieci.

Do placówki uczęszcza ponad 80 maluchów, a dojazd prowadzi wąską, asfaltową drogą, która już wcześniej była sporym wyzwaniem dla kierowców. Sytuację przez lata ratował parking po drugiej stronie żłobka. Choć formalnie należał do mieszkańców okolicznych bloków, w praktyce pełnił funkcję objazdu, pozwalając rozładować ruch w najbardziej newralgicznych momentach dnia.

REKLAMA (2)

Wszystko zmieniło się jesienią ubiegłego roku. Przy wjeździe i wyjeździe z parkingu pojawił się znak „zakaz ruchu” z wyłączeniem mieszkańców. Od tego momentu rodzice zostali pozbawieni możliwości przejazdu, a ulica Pracy zaczęła się korkować.

W godzinach porannych i popołudniowych tworzą się zatory. Kierowcy manewrują, cofają, próbują omijać się na centymetry, a część z nich wjeżdża na chodniki, by w ogóle wydostać się z wąskiego odcinka. W tym samym czasie pieszo poruszają się tam rodzice z dziećmi i wózkami.

– To codzienny chaos. Samochody stoją jeden za drugim, ktoś próbuje wyjechać z parkingu przy żłobku, ktoś inny cofa. A obok idą dzieci. Jest po prostu niebezpiecznie – opisuje pani Anna, mama jednego z podopiecznych placówki.

– Bez cofania i kombinowania nie da się stamtąd wyjechać. Czasem trzeba wjechać na chodnik, żeby przepuścić inne auto – dodaje pani Karolina, która codziennie odwozi syna do żłobka.

Straż miejska pojawia się na miejscu sporadycznie, głównie po zgłoszeniach mieszkańców. W ubiegłym roku funkcjonariusze interweniowali kilkadziesiąt razy, nakładając mandaty i udzielając pouczeń za nieuprawnione korzystanie z parkingu. W tym roku – jak przekazano – nie odnotowano wykroczeń.

Teoretycznie alternatywą pozostaje wyjazd ulicą Małą w kierunku marketu przy ulicy Lwowskiej. W praktyce jednak kierowcy mówią o fatalnym stanie nawierzchni i bardzo ograniczonej szerokości.

– Tam są takie dziury, że można uszkodzić zawieszenie. To nie jest realna alternatywa – podkreśla pan Michał.

Rodzice nie ukrywają frustracji. Interweniowali już w różnych instytucjach, zwracali się do samorządowców i nagłaśniają sprawę publicznie. Podkreślają jednak, że nie chcą konfliktu z mieszkańcami.

fot. Marcin Kuczek

– Rozumiemy, że to teren spółdzielni. Nie chcemy parkować na tym parkingu. Chodzi tylko o możliwość przejazdu w określonych godzinach, kiedy ruch jest największy – zaznacza pani Anna.

REKLAMA (3)

Proponują kompromis: zniesienie zakazu ruchu w godzinach szczytu, czyli rano i po południu, gdy dzieci są przywożone i odbierane.

Do urzędu miasta oraz spółdzielni trafiły już petycje z prośbą o zmianę decyzji. Władze spółdzielni tłumaczą, że ograniczenia wprowadzono na wniosek mieszkańców, którzy obawiali się o bezpieczeństwo na swoim terenie. Zmiany zostały pozytywnie zaopiniowane przez Zarząd Dróg i Komunikacji.

Z kolei przedstawiciele miasta przyznają, że sprawa wymaga ponownej analizy. Jednocześnie wskazują, że alternatywne rozwiązania – jak przebudowa układu drogowego w rejonie ulicy Kowalskiej – wiązałyby się z dodatkowymi kosztami, liczonymi w dziesiątkach tysięcy złotych.

Rodzice zapowiadają jednak dalsze działania.

fot. Marcin Kuczek

– Chcemy znaleźć rozwiązanie, które będzie bezpieczne dla dzieci, a jednocześnie uszanuje prawa mieszkańców. W obecnej sytuacji każdy dzień to ryzyko – podsumowuje pan Michał.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
3 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
3
0
Napisz komentarzx