Chronić czy oskarżać pedofilów?

3
739
Tarnowska kuria chroni pedofilów
Czy sprawa molestowania seksualnego nastoletnich chłopców przez jednego z księży została przez tarnowską kurię należycie wyjaśniona?
REKLAMA

Jeden z sierpniowych wpisów na blogu księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego dotyczy diecezji tarnowskiej i wydarzeń sprzed kilkunastu lat. Miało wtedy, zdaniem ks. Isakowicza-Zaleskiego, dochodzić do molestowania seksualnego nastoletnich chłopców przez jednego z księży diecezji tarnowskiej. Zdaniem autora wpisu sprawa nie została przez tarnowską kurię należycie wyjaśniona, a duchownego podejrzewanego o molestowanie „ukryto” na jakiś czas na Ukrainie. Rzecznik biskupa tarnowskiego twierdzi, że tekst napisany przez kapłana godzi w dobre imię kurii i sprawę publikacji skierowano do kancelarii prawnej.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, znany m.in. z działalności społecznej i komentowania życia Kościoła, ponownie wypowiada się o diecezji tarnowskiej, i ponownie są to mocne słowa, zawierające również oskarżenia o bezczynność ze strony tarnowskiej kurii. Przypomnieć trzeba, że zajmując się przed laty ujawnianiem współpracowników SB wśród duchowieństwa, ks. Isakowicz-Zaleski wskazał na ówczesnego ordynariusza diecezji tarnowskiej biskupa Wiktora Skworca, a w wydanym niedawno w formie książki wywiadzie pt. „Kościół ma być przezroczysty” odnosi się m.in. do samobójstw księży w diecezji tarnowskiej.

REKLAMA

Ksiądz molestował chłopców?
Na początku sierpnia br. opublikował na swoim blogu wpis zatytułowany „Krzywda pana Andrzeja, molestowanego seksualnie w wielu 13 lat przez ks. Stanisława P. z diecezji tarnowskiej”, czym poruszył wielu czytelników.
Ks. Isakowicz-Zaleski opisuje sprawę księdza Stanisława P. (kapłana dziś blisko 70-letniego, emeryta), którego w 2002 roku ówczesny bp tarnowski Wiktor Skworc odwołał z urzędu proboszcza jednej z parafii na terenie diecezji tarnowskiej. Tłumaczono to wtedy m.in. względami zdrowotnymi. W rzeczywistości, jak twierdzi ks. Isakowicz-Zaleski, rezygnacja ta była wymuszona przez władze diecezji, gdyż do kurii wpłynęły skargi od rodziców chłopców, którzy byli molestowani przez owego duchownego: „Okazało się przy tym, że do molestowań chłopców, co potwierdzali niektórzy duchowni, dochodziło także w poprzednich parafiach, w których posługiwał ów ksiądz”.
Ksiądz P. miał wyjechać na Ukrainę na kilka lat, a w 2009 roku wrócił do pracy w jednej z parafii w diecezji tarnowskiej i do katechizacji w szkole. „Pomimo udowodnionych molestowań nadal uczył w szkole i prowadził rekolekcje, tak jakby się nigdy nic nie stało” – zauważa ks. Isakowicz-Zaleski. Ksiądz Isakowicz-Zaleski przywołuje przypadek pana Andrzeja pochodzącego z parafii, w której przed laty wikarym był ks. Stanisław P., i który miał być ofiarą tego duchownego. Pan Andrzej miał napisać list do bpa Skworca, informując o doznanych krzywdach. Nie otrzymał odpowiedzi. Kilka lat później napisał ponownie. Jak pisze ks. Isakowicz-Zaleski, działania tarnowskiej kurii były typową urzędniczą „grą w ping-ponga”, pełną uników i pokrętnych odpowiedzi. Bp Skworc miał twierdzić, że nie wie, iż ksiądz Stanisław P. uczy w szkole.
Przywołany we wpisie na blogu pan Andrzej miał również napisać list do księdza prymasa Wojciecha Polaka, dołączając wcześniejsze materiały i nagrania. W odpowiedzi przekierowano go ponownie do Kurii Diecezjalnej w Tarnowie. Ks. Isakowicz-Zaleski cytując pana Andrzeja pisze, że ten oczekuje pewności, że wskazany wcześniej ksiądz już nie będzie krzywdził więcej dzieci. Zdaniem księdza Isakowicza-Zaleskiego to zaledwie wierzchołek góry lodowej; zapowiada więc kontynuowanie wyjaśniania tej sprawy.

Kuria kieruje sprawę do prawnika
Na wpis na blogu zareagowała tarnowska kuria. W oświadczeniu przedstawionym przez ks. Ryszarda St. Nowaka, rzecznika biskupa tarnowskiego czytamy, że tekst ks. Isakowicza-Zaleskiego „zawiera osąd wydany z pominięciem dowodów i oparty na jednostronnej relacji. Przytoczona sprawa była przedmiotem procesu karno-administracyjnego, który został zakończony i zatwierdzony przez Kongregację Nauki Wiary w 2013 roku. Z racji podania w tekście nazwisk oraz urzędów oraz zasugerowania zaniedbań w tym dochodzeniu, w najbliższym czasie sprawa zostanie skierowana do kancelarii prawnej, by na tej drodze bronić dobrego imienia, które w sposób ewidentny zostało naruszone przez tekst publikacji”.
Jakie było rozstrzygnięcie procesu? Tego kuria na razie zdradzać nie chce. Ks. Nowak mówi, że po zakończeniu postępowania dotyczącego publikacji ks. Isakowicza-Zaleskiego zostaną przekazane przez kurię istotne i bardziej szczegółowe informacje pozwalające poznać opisywaną sprawę i działania podjęte przez kurię tarnowską.
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie obawia się jednak pozwu ze strony kurii. W wywiadzie udzielonym Mediom Narodowym mówi, że ofierze molestowania odmówiono dostępu do kościelnych akt sprawy, nie wiadomo więc czy duchowny został ukarany i w jaki sposób, i czy o sprawie powiadomiono świeckie instytucje. Uważa też, że „przerzucanie” kapłana na Ukrainę, kapłana podejrzewanego o molestowanie nieletnich, było działaniem skandalicznym, z którego dziś powinien wytłumaczyć się abp Wiktor Skworc.
Kilka dni temu ks. Isakowicz-Zaleski napisał na blogu, że dostaje wiele listów od osób świeckich, informujących go o przypadkach molestowania chłopców w kilku parafiach, w których miał pracować ks. Stanisław P. Zadaje też pytanie o brak reakcji ze strony innych duchownych. „A może reagowali, ale ich uciszano? ” – pyta na końcu.

REKLAMA

3
Dodaj komentarz

3 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
3 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Domi

wszystko chcieliby zatuszować dobrze ze jest taki ksiadz co mowi prawde, nie narazalby sie tak gdyby to nie byla prawda, BRAWO dla niego, szkoda ze wiecej ksiezy nie jest takich.

Kiliński

Był też w Przecławiu. Tu też ma czego żałować!

Słotwinka

Wystarczy pojechać do takich miejscowości jak Wola Radłowska lub Łąkta Górna i popytać tamtejszych mieszkańców. Sprawa jest tam powszechnienia znana. Żyją świadkowie. Osobiście wiem to z Krynicy-Zdrój, w której ów osobnik uczył w szkole podstawowej.