Ciekawskie sarenki na Piaskówce

0
134
tarnow_ciekawskie-sarny
Dzikie zwierzęta z coraz bliższej odległości przyglądają się człowiekowi
REKLAMA

Sanitarny reżim ograniczył maksymalnie aktywność ludzi i odebrał im w dużym zakresie osobistą wolność. Restrykcje i narodowa kwarantanna sprzyjają za to dzikim zwierzętom, które śmielej wychodzą z lasów i zaglądają z ciekawością do nieco opustoszałych miast. – Od kilku dni widzę rano jak trzy sarenki chodzą koło ogródków działkowych na Piaskówce. Słyszę i widzę też wiele bażantów. Zwierzęta czują się pewniej, bo po mieście chodzi mniej ludzi… – tłumaczy sobie pan Janusz mieszkający przy ulicy Jastruna.
W mediach pojawiają się zdjęcia i filmiki z całego kraju, na których widać spacerujące daleko od swoich naturalnych ostoi: sarny, wilki, zające, a nawet żubry, które wyjrzały zaciekawione z Białowieskiego Parku Narodowego i wkroczyły na publiczne drogi. Wystarczyło parę tygodni zakazu wstępu do lasu i przyroda odetchnęła. Osłabł uścisk człowieka i ożywiły się dzikie zwierzęta – naukowcy, leśnicy i myśliwi zgodnie przyznają, że to dobroczynny okres dla leśnej fauny.

REKLAMA

– Codziennie odbieram sygnały o większej niż dotąd aktywności zwierząt w obwodach łowieckich. W lasach zapanował większy spokój i bez wątpienia dobrostan zwierzyny chwilowo poprawił się – potwierdza Krzysztof Łazowski, przewodniczący Zarządu Okręgu Polskiego Związku Łowieckiego w Tarnowie.
– Ale to, że dzikie zwierzęta przemieszczają się i zaglądają w pobliże ludzkich siedzib to także dowód na postępującą synantropizację, czyli dostosowywanie się do życia w bezpośrednim sąsiedztwie człowieka. To nie jest oczywiście dobre zjawisko. Mamy cywilizacyjną presję i z wieloma zabudowami wchodzimy w przestrzeń życiową zwierząt. Kurczy się im obszar bytowania i zmniejsza dystans między nimi, a człowiekiem. W konsekwencji słabną instynkty samozachowawcze zwierząt, w miejsce naturalnej i zdrowej bojaźni pojawia się zgubna ciekawość. Poza tym stanowią dla ludzi uciążliwość, uzależniają się od nich, są sprawcami i ofiarami drogowych kolizji itd.
Furorę robi zamieszczony w sieci filmik z Zakopanego, gdzie chmara łań urządziła sobie wieczorny spacer główną ulicą miasta pod Tatrami. W naszym regionie wizyty leśnej zwierzyny do tak spektakularnych nie należą, ale jej ożywienie w czasach zarazy potwierdzają mieszkańcy i leśnicy. Na obrzeżach Tarnowa widywane są sarny i rogacze, ktoś wypatrzył parę dzików, przemykają też lisy. Podobnie jest w bliższych i dalszych okolicach miasta.
– Zwierzęta mają rzeczywiście chwilę większego oddechu, w lasach jest spokojniej, zwierzyny nie płoszy hałaśliwe zachowanie ludzi. Obserwujemy na naszych fotopułapkach m. in. sarny, które chodzą sobie po pustych przyleśnych parkingach. Wcześniej, przed epidemią, było to nie do pomyślenia, unikały instynktownie tych miejsc zajmowanych przez ludzi i samochody – mówi Eugeniusz Piech, nadleśniczy Nadleśnictwa Gromnik.
Łowczy okręgowy Krzysztof Łazowski, potwierdza, że wycofanie się ludzi, podyktowane rygorami stanu epidemii, ośmieliło zwierzęta do wychylenia nosa z leśnych kryjówek. Nie jest to jednak… nadzwyczajne zachowanie.
– Już od lat zbliżają się do ludzkich domostw i osiedli. W obecnej sytuacji wyczuły znacznie mniej zagrożeń i z ciekawością podchodzą jeszcze bliżej. Jednak w żadnym razie nie jest to odzyskiwanie przez nich terenu, bo to już, niestety, niemożliwe.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o