Co dalej z finansami Tarnowa?

0
171
Dziewięcioro radnych PiS wstrzymało się od głosu w sprawie uchwały dotyczącej emisji miejskich obligacji
REKLAMA

Prezydent Tarnowa oburzony pogłoskami o rzekomo fatalnym stanie miejskich finansów. To reakcja na wątpliwości niektórych radnych w tym temacie i publikacje prasowe utrzymane w alarmującym tonie. Prezydent wraz z miejskim skarbnikiem podkreślają, że sytuacja jest stabilna, i że miasto sięga po kredyty zgodnie z przyjętym wcześniej planem.
Dzień przed wyborami parlamentarnymi odbyła się sesja nadzwyczajna. Radni zgodzili się na emisję przez miasto Tarnów obligacji o wartości 50 mln zł.
Pojawiające się ostatnio pogłoski i plotki o rzekomych problemach z uzyskaniem przez Tarnów kredytów i o trudnej sytuacji finansowej miasta spowodowały niemałe zamieszanie. Stan miejskich finansów i te działania prezydenta, które dotyczą zachowania płynności finansowej Tarnowa, stały się przedmiotem niezaplanowanej wcześniej kontroli w tarnowskim Urzędzie Miasta przez zespół kontrolny złożony z radnych Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej. Zespół analizować będzie m.in. umowy kredytowe zawarte przez miasto w ostatnim czasie.

REKLAMA

Mniej polityki, mniej paniki
W magistracie odbyła się konferencja prasowa, podczas której prezydent Tarnowa oraz miejski skarbnik odnieśli się do pogłosek o stanie budżetu i do działań komisji rewizyjnej.
– Działamy zgodnie z prawem, wykonując budżet miasta uchwalony przez radnych. 12 września przedstawiłem radnym podczas sesji szczegółowe sprawozdanie z wykonania budżetu za pierwsze półrocze 2019 roku. Padły wówczas dodatkowe pytania, na które wszyscy uzyskali szczegółowe odpowiedzi. Nie ma żadnego powodu, by przewodniczący komisji rewizyjnej Dawid Solak zwoływał w trybie pilnym posiedzenie tej komisji, wnosząc o kontrolę w urzędzie. Finanse miasta nie są zagrożone – zapewniał prezydent Roman Ciepiela.
Prezydent odniósł się do materiałów publikowanych niedawno w mediach na temat miejskich finansów, i użytym w nich słowie „bankructwo”. Podkreślał, że miasta i gminy zbankrutować nie mogą. Rzeczywiście, według polskiego ustawodawstwa gmina nie może zbankrutować, prawo nie przewiduje upadłości jednostki samorządu terytorialnego. Tyle teoria. W praktyce gminę Ostrowice, najbardziej zadłużoną gminę w Polsce, która utraciła płynność finansową, dotknęła fizyczna likwidacja na mocy specustawy z lipca 2018 roku. Jej terytorium włączono do gmin ościennych bez przenoszenia na te gminy zadłużenia pozostawionego przez Ostrowice…
Radny Sebastian Stepek, przewodniczący Komisji Ekonomicznej RM w Tarnowie, w upublicznionym komentarzu napisał m.in., że pogłoski o fatalnej sytuacji finansowej Tarnowa są nieodpowiedzialne i niepotrzebne, i mają na celu wprowadzenie mieszkańców w błąd.
Swoje oświadczenie opublikowali również miejscy radni z Klubu Prawa i Sprawiedliwości RM. Piszą w nim m.in., że przedstawianie kondycji finansowej miasta jako stabilnej, niezagrożonej i pozbawionej problemów jest niczym innym jak próbą wprowadzenia opinii publicznej w błąd, a sytuacja jest poważna. „Radni, którym prezydent przedkłada propozycje zmian w budżecie miasta do akceptacji, powinni być na bieżąco informowani o sytuacji finansowej Tarnowa, aby móc w razie kryzysu wesprzeć prezydenta radą i autorytetem. Tym kierował się przewodniczący komisji rewizyjnej, usiłując dotrzeć do rzetelnej wiedzy na temat miejskich finansów.” – piszą radni. Poza tym rajcy z klubu PiS podkreślają prawo lokalnych dziennikarzy do informowania o sytuacji finansowej miasta i negatywnie oceniają ataki na przedstawicieli lokalnych mediów: „To w „słusznie minionych” czasach modne było twierdzenie, że „zawsze winni są dziennikarze i cykliści”. Zauważyć także należy, że tak zróżnicowane media jak RDN i Baniowy Tarnów oraz TEMI i Gazeta Krakowska w tym samym duchu wyrażają troskę o kondycję finansową miasta.” – czytamy w oświadczeniu klubu radnych.

Kredyty są niezbędne
Roman Ciepiela wyjaśniał konieczność zaciągania sporych kredytów. Na koniec czerwca 2019 zadłużenie Tarnowa wynosiło 330,4 mln zł i było mniejsze o 24 mln zł w stosunku do stanu na koniec ubiegłego roku. Jednocześnie w całym mieście realizowane są inwestycje o wartości około 600 mln zł, w zdecydowanej większości współfinansowane z funduszy unijnych przy zróżnicowanym wkładzie własnym ze strony miasta, pozyskiwanym z kredytów. Początkowo planowano zaciągnięcie w tym roku kredytów na sumę 155 mln zł, po pewnych zmianach wystarczające będzie 136 mln zł.
– To pieniądze potrzebne są na zapłacenie faktur, które spłyną jeszcze w tym roku od wykonawców wielu inwestycji. Nie jest to żadna nagła potrzeba kredytowa. Jest to kwota tylko na wydatki majątkowe, na dokończenie inwestycji w tym roku i kontynuację w przyszłym – dodaj prezydent Ciepiela.
Jak tłumaczy Sławomir Kolasiński, skarbnik Tarnowa, miasto otrzymało niedawno kredyt w wysokości 40 mln zł – nie można więc mówić, że banki odmawiają miastu kredytów, chociaż są ostrożne w podejmowaniu decyzji i oczekują od samorządów wykazania nadwyżki budżetowej. Brakuje jeszcze ok. 96 mln zł. Okazało się, że banki sugerowały miastu, by zamiast pozyskać pieniądze w ramach kredytu, zdecydowało się na emisję obligacji np. w kwocie 50 mln zł. Konieczne było więc zwołanie nadzwyczajnej sesji miejskich radnych.
Reprezentujący PiS radni mieli za złe władzom miejskim bardzo krótki czas na rzetelne zapoznanie się z dostarczonymi im materiałami sesyjnymi związanymi z planowaną emisją obligacji. Mówili, że tak ważny temat został potraktowany w sposób lekceważący. Wskazywali na konieczność zapoznania się z wieloma informacjami m.in. na temat finansowych skutków spełnienia przez miasto wymogów stawianych przez bank, być może zasięgnięcie opinii ekspertów od papierów wartościowych.
– Podczas spotkania komisji rewizyjnej pytaliśmy skarbnika o plan awaryjny, o to, co się wydarzy, gdy nie porozumiemy się z bankami w sprawie kredytów. Usłyszeliśmy, że takiego planu nie ma. A teraz podczas sesji nadzwyczajnej okazuje się, że taki plan jest i będziemy go wdrażać. Buntuję się przeciwko takiemu traktowaniu rady miejskiej. Czuję się niekomfortowo, gdy jestem traktowany jako bezwolna maszynka do głosowania, bez informacji, bez pytań, bez czasu na analizy, byle tylko bezrefleksyjnie podnieść rękę – mówił podczas sesji radny Solak.
Z kolei prezydent Roman Ciepiela przepraszał radnych za ten pośpiech, tłumacząc to harmonogramem rozmów z bankami.
– Sektor bankowy przygotowuje się do dużych zmian na rynku finansowym i coraz rzadziej akceptuje kredyty długoterminowe, a o taki się staraliśmy. Banki czekają na naszą decyzję, konieczna jest uchwała rady miejskiej. Obligacje to co do ogólnych zasad równoznaczny z kredytem instrument finansowy zapewniający pieniądze na miejskie inwestycje. Wiele gmin wyemitowało obligacje. Nie zwiększamy zadłużenia ponad planowane, a jedynie zamieniamy część zobowiązań z kredytu bankowego na obligacje – mówił prezydent Ciepiela. Plusem emisji obligacji ma być ich opłacalność, dłuższe terminy wykupu i mniejsze koszty dla miasta.
W ostatecznym głosowaniu dziewięcioro radnych PiS wstrzymało się od głosu. Uchwała została przyjęta dziesięcioma głosami radnych Koalicji Obywatelskiej i klubu Nasze Miasto Tarnów. Radni, przy identycznym wyniku głosowania, przyjęli też zmiany w tegorocznym budżecie oraz w wieloletniej prognozie finansowej, dotyczące głównie rozciągnięcia w czasie niektórych inwestycji.
Zgodnie z podjętą na nadzwyczajnej sesji uchwałą, miasto jeszcze w tym roku wyemituje obligacje o łącznej wartości 50 mln złotych, z terminem corocznego wykupu do 2031 roku. Obligacji nie będą mogły nabyć osoby indywidualne. Oferta zostanie skierowana do dużych banków, a jeśli te nie będą zainteresowane lub zaproponują wysoką marżę, to także do funduszy inwestycyjnych. Miasto będzie musiało, podobnie jak przy spłacie rat kredytu, zabezpieczać w budżecie pieniądze na wykup obligacji. W najbliższym czasie zapadnie decyzja, w jakiej formie pozyskana zostanie pozostała kwota niezbędna miastu do rozliczenia inwestycji, czyli ok. 46 mln zł – w formie kredytu czy również z emisji miejskich obligacji.

Co czeka Tarnów?
Pierwsze zwiastuny problemów to chociażby wielkość kwoty na podwyżki dla nauczycieli wypłacane od 1 września, którą miasto otrzymało z Ministerstwa Finansów – zamiast potrzebnych 5 mln 600 tys. zł, Tarnów otrzymał 3 mln 600 tys. zł. Miasto dołożyło 2 mln zł z własnego budżetu.
– Podniesienie od stycznia 2020 roku poziomu płacy minimalnej, zmniejszenie stawki PIT z 18 do 17 proc., zwolnienie z podatku PIT osób do 26. roku życia – wszystkie te czynniki spowodują mniejsze wpływy do budżetu miasta, przy wzroście wydatków bieżących. Przyszłoroczny budżet Tarnowa będzie dostosowany do ilości pieniędzy, które wpłyną do miasta – dodaje prezydent Ciepiela.
W praktyce oznaczać to będzie szukanie oszczędności w każdym obszarze funkcjonowania miasta, ale też zwiększanie wpływów do budżetu z tytułu podatków i opłat lokalnych. Raczej pewne są podwyżki podatku od nieruchomości, podwyżki za odbiór śmieci (być może nawet do wielkości pozwalającej na zbilansowanie systemu gospodarowania odpadami komunalnymi). Miejski budżet miałoby także zasilić wprowadzenie opaty reklamowej. Szczegóły miejscy radni poznają w połowie listopada. Wtedy gotowy będzie projekt budżetu Tarnowa na rok 2020.
Niewykluczone, że radni wrócą do tematu audytu miasta. Wykonana kilka miesięcy temu analiza sytuacji finansowej miasta Tarnowa w kontekście określenia potencjału do realizacji dalszych zadań inwestycyjnych, wydaje się być materiałem zbyt ogólnym.
– Konieczne są dodatkowe analizy, szeroko oceniające sytuację w mieście, od polityki kadrowej w magistracie po ocenę zasadności poszczególnych inwestycji i zaciąganych kredytów. Może warto postarać się o rating wiarygodności kredytowej Tarnowa. Tym bardziej, że mnie jako przewodniczącego komisji rewizyjnej martwi fakt, że przekazywane nam informacje nie są rzetelne, czasami sprzeczne, że mamy dwugłos w ocenie sytuacji finansowej. Zarządzanie miastem to także dbanie o stabilność polityczną, a tego nie ma. Mamy w mieście kryzys zarządzania – dodaje radny Dawid Solak.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o