Co łaska…

0
69
zebracy
REKLAMA

– Zimą nie mieliśmy z nimi większych problemów z przyczyn oczywistych. Kiedy jednak zrobiło się cieplej, powrócili na ulice miasta. Dziennie odbieramy teraz po kilka zgłoszeń o ich dokuczliwej obecności w różnych miejscach publicznych, zwłaszcza w centrum miasta – przyznaje inspektor Leszek Wojnarowski ze Straży Miejskiej Tarnowa.
Spotkać ich można przy najbardziej ruchliwych ulicach miasta, przed dworcem PKP, świątyniami, a także pawilonami dużych sieci handlowych. Klienci hipermarketów często skarżą się na ich natarczywość. – Kiedy wyszłam z zakupami, doskoczył do mnie taki jeden i domagał się paru złotych, długo krążył wokół mnie z plastikowym kubkiem na monety. Byłam zła i bezradna… – opowiada tarnowianka. W takich sytuacjach spieszą z pomocą pracownicy ochrony sklepów, wypraszają żebrzących i powiadamiają strażników miejskich. Na niewiele się to jednak zdaje, żebracy uporczywie powracają.
– Interweniujemy, ale niewiele możemy zrobić. Próby ukarania mandatem są raczej skazane na niepowodzenie. Nasza rola kończy się zazwyczaj na upomnieniu, pouczeniu i wezwaniu do opuszczenia strefy, której nie powinni zajmować. Informujemy też osoby żebrzące o instytucjach pomocy społecznej, w których mogliby uzyskać materialne wsparcie. Niestety, w praktyce jest tak, że szybko wracają na „swoje” miejsca i wszystko zaczyna się od nowa… – rozkłada ręce insp. Wojnarowski.
Najbardziej uciążliwymi są Rumuni, którzy już przed kilkunastu laty zadomowili się na dobre w Tarnowie i zdominowali lokalny… żebraczy rynek. Tworzą zorganizowaną grupę wyłudzającą pieniądze, przy wykorzystaniu z różnych metod wywoływania litości – od postawy klęczącej (przy wystawionym na chodniku kubku na pieniądze) po udawanie cierpiących kalek. W straży miejskiej potwierdzają, że Rumuni to niejako zawodowi żebracy, a dla kierujących żebraczą grupą jest to dochodowy biznes.
Irytują się mieszkańcy miasta, goście bywają niemile zaskakiwani, a stróże porządku nie są w stanie przeciwdziałać skutecznie temu zjawisku. Tym bardziej, że obywatele Rumunii mogą swobodnie przemieszczać się i mieszkać w zjednoczonej Europie. Nie interesuje się już nimi Straż Graniczna. – Nie kontrolujemy legalności ich pobytu, bo są, podobnie jak my, obywatelami Unii Europejskiej. Możemy jedynie sprawdzić, czy wśród Rumunów nie skrywają się obywatele Mołdawii będącej poza strukturami UE. Jednakże wielu Mołdawian posiada równocześnie obywatelstwo rumuńskie, zatem ich status jest taki sam jak Rumunów – zwraca uwagę ppłk Mariusz Kopczak, komendant placówki SG w Tarnowie.
W tarnowskiej policji także nie dostrzegają większego problemu związanego z pobytem Rumunów i ich obecnością na ulicach miasta. – Jeśli tylko nie wchodzą w konflikt z prawem, to ich zachowanie na ulicach pozostaje kwestią porządkową i straż miejska powinna sobie z tym poradzić. Ze swej strony nie zauważamy, aby występowało żebranie natarczywe czy z wykorzystaniem dzieci – twierdzi st. sierż. Robert Kozak z Wydziału Prewencji KM Policji w Tarnowie.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o