Co po byłej Pralfie?

0
132
REKLAMA

W magistracie tak dużą dowolność w przyszłym zagospodarowaniu uzasadniają zdopingowaniem właścicieli do działania, ale słychać głosy, że urzędnicy wykazują tak dużą przychylność, gdyż za sprawą stoi znana osoba z lokalnych kręgów polityczno‑biznesowych, która zainteresowana jest zainwestowaniem w atrakcyjny teren w centrum miasta.
Zrujnowane obiekty po Pralfie od lat straszą, na kilku hektarach obok byłej „Kapłanówki” od dawna nic się nie dzieje. Prywatni właściciele terenu cały czas mieli możliwość inwestowania, ale pod warunkiem uzyskania decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania.
Teraz władze miasta postanowiły opracować plan zagospodarowania przestrzennego i dać dowolność w dysponowaniu terenem, by – jak twierdzą – zdopingować właścicieli do działania. Będą tam mogły być budowane domy wielorodzinne, będzie mógł powstać hotel, a nawet obiekt handlowy do 2 tys. metrów kwadratowych.
– Żadnej drogi przed ewentualnym inwestorem nie zamykamy – twierdzi dyrektor Centrum Rozwoju Miasta w Urzędzie Miasta Tarnowa, Krzysztof Madej. – Pierwsza część obszaru po Pralfie, za czym opowiadali się zarówno właściciele, jak i okoliczni mieszkańcy, przewidziana została pod budownictwo mieszkaniowe. Druga pod działalność handlowo‑usługową, również z częścią mieszkaniową.
Pierwotnie pozostałości po Prafie przecinać miała droga publiczna, ale takie rozwiązanie oprotestowali mieszkańcy ul. Prostopadłej, obawiający się uciążliwości związanych ze zwiększonym ruchem samochodowym. Właściciele też nie byli szczęśliwi, że ubędzie im działki.
– Sami na tym stracą, bo przecież drogi dla obsługi tak dużego obszaru będą musiały być. Tyle że teraz ich wybudowanie nie będzie już obowiązkiem miasta – uważa dyrektor Madej. – Po poprawkach plan ponownie został wyłożony do publicznego wglądu.
Temat uchwalenia bardzo elastycznego planu zagospodarowania zamknięty ma być – wedle zapewnień magistrackich urzędników – w pierwszym półroczu tego roku, ale warto pamiętać, że ostateczna decyzja należeć będzie do tarnowskich radnych.
W Tarnowie mówi się, że pośpiech i przychylność miejskich urzędników spowodowane są tym, że w sprawę zaangażowana jest znana osoba z kręgów polityczno‑biznesowych, ale w urzędzie miasta przekonują, że nie ma tu żadnych podtekstów i chodzi wyłącznie o impuls dla zagospodarowania terenu.
W rozmowach z magistratem jako właściciel terenu występuje spółka Gabo, której prezesem jest Robert Karaś.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o