Co się dzieje na szkolnych wycieczkach?

0
215
szkolna-wycieczka
REKLAMA

Czterodniowa wycieczka do Karpacza przewidywała krótki pobyt w Pradze. Ta atrakcyjna propozycja skusiła ponad 30 uczniów z klas pierwszych i drugich I Liceum Ogólnokształcącego w Tarnowie. Gdy szkołę zaczęli okupować maturzyści zajęci rozwiązywaniem egzaminacyjnych zadań, oni mieli wypoczywać na Dolnym Śląsku. Nikomu nie przyszło wówczas przez myśl, że wracać będą w zupełnie innych nastrojach, że jeden z ich kolegów znajdzie się na oddziale intensywnej opieki medycznej, że do akcji wkroczy prokuratura i policja.
– Poszkodowany chłopak próbował przedostać się z balkonu znajdującego się na drugim piętrze na balkon usytuowany piętro wyżej. Chwycił za drewnianą poręcz, która pękła, i spadł ze znacznej wysokości, doznając między innymi uszkodzenia twarzoczaszki. Jednak nie znamy jeszcze wszystkich okoliczności wypadku – zastrzega Violetta Niziołek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze. – Wykonano oględziny miejsca, przeprowadzono pierwsze przesłuchania, pobrano krew na zawartość alkoholu, między innymi od opiekunek wycieczki. Już wiadomo, że wszystkie trzy panie były trzeźwe. Przesłuchanie Oskara  jest obecnie niemożliwe, jego stan jest bardzo poważny. Prokurator prowadząca sprawę już wystąpiła do biegłego o określenie obrażeń, jakich doznał chłopiec. Prawdopodobnie powołany zostanie również biegły, który określi stan techniczny balkonów w ośrodku, w którym nocowali licealiści.
Małgorzata Gorzelak z biura prasowego jeleniogórskiej policji potwierdza, że do wypadku doszło z 6 na 7 maja około godziny pierwszej w nocy. Oskar, rocznik 1997, spadł z wysokości ośmiu metrów, próbując wspiąć się na balkon na trzecim piętrze ośrodka wypoczynkowego. Dodaje: Osoby, które uczestniczyły w nocnym spotkaniu, były pod wpływem alkoholu. Unika jednak odpowiedzi na pytanie o to, ilu uczniów raczyło się mocniejszymi trunkami i jak udało im się przemycić alkohol do pensjonatu? – Cały czas badane są okoliczności wypadku – wyjaśnia.
Swoje postępowanie prowadzi także tarnowska delegatura Kuratorium Oświaty, sprawdzając, czy organizatorzy dochowali wszystkich procedur. Wewnętrzne postępowanie rozpoczęła również szkoła. Padają zgodne twierdzenia, że wyjazd został zorganizowany prawidłowo, opiekunki miały niezbędne kwalifikacje, uczniowie, z których część była już pełnoletnia, zapoznali się wcześniej z regulaminem wycieczki, wiedzieli ,co mogą, a czego im nie wolno.
– Ze strony szkoły nie było absolutnie żadnego zaniedbania – mówi Bogumiła Porębska, dyrektorka Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Tarnowa. Matka poszkodowanego chłopca poinformowała, że nie ma żadnych zastrzeżeń do opieki sprawowanej podczas wycieczki.
Po wypadku licealiści zostali objęci opieką psychologiczną.
– Trwa postępowanie wyjaśniające – informuje Jadwiga Skolmowska, dyrektorka I LO. I zaznacza, że zachowanie oraz postawa uczniów nie są przedmiotem informacji publicznej, a ona nie jest ani zobligowana, ani upoważniona do wypowiadania się w tej sprawie. To, co wydarzyło się w Karpaczu, nazywa „zdarzeniem losowym”, a tego typu zdarzeń nie da się przewidzieć. – Na tym polega opieka, że podejmuje się wszelkie działania, które stwarzają bezpieczne dla uczniów sytuacje. Jest przekonana, że opiekunki wycieczki zrobiły wszystko, co do nich należało. – Zachowane zostały wszystkie obowiązujące w tym zakresie procedury – powtarza.
Nie ma jeszcze wyników policyjnego i prokuratorskiego postępowania, dlatego trudno powiedzieć, gdzie kończą się domysły, a gdzie zaczynają fakty. Pewne jest, że żaden z regulaminów szkolnych wycieczek nie uwzględnia spożywania napojów alkoholowych. Dyrektorka I LO sprawy alkoholu nie komentuje, sięga jedynie po porównanie.
– Przepisy drogowe ograniczają prędkość do 50 kilometrów na godzinę w terenie zabudowanym. A gdybym panią zapytała, czy zawsze jeździ pani pięćdziesiąt na godzinę? To analogiczna sytuacja. I nikt nie jest odpowiedzialny za to, że pani te przepisy łamie.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments