Częste mycie to… droższe śmieci

0
182
REKLAMA

Już nie liczba osób zamieszkujących dany lokal będzie decydowała o ich wysokości, ale ilość zużytej przez nie wody. Ci, którzy już wiedzą o zamierzonych zmianach, zastanawiają się, czy mieszkańcy… przestaną się częściej myć. Tę obawę można, oczywiście, potraktować jako żart, ale z pewnością zużycie wody spadnie, co może zmartwić kogoś innego.
– Zmiany są absolutnie konieczne, gdyż przy obecnym stanie rzeczy miasto do gospodarki odpadami musiałoby dokładać co roku po kilkanaście milionów złotych – mówi Stefan Piotrowski, zastępca dyrektora Wydziału Infrastruktury Miejskiej Urzędu Miasta Tarnowa. – W ubiegłym roku, jeszcze przy dawnych kosztach, już zanotowaliśmy prawie 6‑milionowy deficyt. Jest to problem znany w całym kraju. U nas opłata za gospodarowanie odpadami pozostaje niezmieniona od lipca 2014 roku, gdzie indziej jest już znacznie wyższa.
Wyższa będzie również w Tarnowie. Powód? Rosnące koszty, na które samorządy lokalne nie mają wpływu. Dyrektor Piotrowski podaje, że w 2016 roku segregacja jednej tony odpadów zmieszanych i przekazanie ich do dalszego wykorzystania kosztowały łącznie 270, obecnie już ponad 420 zł. – W ciągu ostatnich czterech lat ilość odpadów wzrosła w Tarnowie z 39 tys. do 44 tys. ton w skali rocznej, jeśli więc pomnożymy tę dodatkową ilość przez nową cenę, wyjdzie nam, że tylko w tym przypadku miastu przyjdzie zapłacić prawie o 3 miliony więcej.

REKLAMA

Niechciany plastik
Także o 3 miliony podrożało zagospodarowanie odpadów selektywnie zebranych, zielonych oraz wielkogabarytowych. Na każdym kroku zwyżka. Nie bez znaczenia jest też fakt, iż ostatnio załamał się rynek odpadów posegregowanych. Dotyczy to zwłaszcza plastiku.
– Minęły czasy, gdy był duży popyt na ten surowiec, gdy spore zapotrzebowanie zgłaszała gospodarka chińska. Teraz, żeby sprzedać plastik, trzeba do tej „sprzedaży” dołożyć. Gorsza jest też sytuacja, gdy chodzi o papier i szkło – wyjaśnia zastępca dyrektora Wydziału Infrastruktury Miejskiej.
Istotnym czynnikiem wpływającym na koszty są wysokie opłaty za korzystanie ze środowiska, w tym za składowanie i magazynowanie odpadów, w postaci tzw. opłaty marszałkowskiej, której wysokość jest ustalana w oparciu o rozporządzenie Rady Ministrów. Przykładowo jeszcze w 2013 r. jej wysokość wynosiła 115,41, a w 2019 r. – 170 zł. Idą słuchy, że za rok będzie drożej o stówkę. Do tego wszystkiego dodaje się coraz kosztowniejszy transport śmieci.


Sprawiedliwsza metoda?
W całej Polsce samorządy rozmyślają nad tym, w jaki sposób zbilansować koszty gospodarki odpadami, czyli – przekładając na zwykły język – o ile podnieść opłaty za wywóz śmieci. Jak będzie w Tarnowie? – Najpierw zastanawiamy się nad zmianą sposobu naliczenia opłat – odpowiada Stefan Piotrowski.
Dotychczas ich wysokość była uzależniona od liczby osób zamieszkujących dany lokal, ale władze miasta mają przekonanie, że pod tym względem funkcjonuje „szara strefa”, że złożone przez ludzi deklaracje „śmieciowe” nie uwzględniają – w celu zaniżenia opłat – niektórych lokatorów zajmujących część mieszkań. Dlatego Tarnów chce poszukać sprawiedliwszej, jak twierdzi dyrektor Piotrowski, metody. Ma być nią naliczanie opłat za śmieci od ilości zużytej w mieszkaniach wody. – W latach 2013‑14 odbyła się już dyskusja na temat tego systemu i wtedy miał on porównywalną liczbę zwolenników i przeciwników – zaznacza Stefan Piotrowski. – Naszym zdaniem, system ten jest bardziej miarodajny. Przybliża w znacznym stopniu średnią liczbę osób przebywających w mieszkaniach. Miasto jest zwodociągowane niemal w stu procentach, a w tych nielicznych domach, które korzystają z własnego ujęcia i nie ma w nich liczników, wprowadzi się odpowiednio wyliczoną opłatę zryczałtowaną. Przyjmuje się, że przeciętne miesięczne zużycie wody na mieszkańca w Polsce to między 3 i 4 metry sześcienne. Tarnów pod tym względem nie różni się od innych podobnych miast.

Dwa razy drożej
O ile wzrośnie opłata? Miasto na razie tego nie podaje, ale mówi się, że po zastosowaniu określonych przeliczników jej wysokość może wzrosnąć co najmniej dwukrotnie w przypadku deklaracji o segregacji odpadów. Z dotychczasowych obserwacji wynika, że taki jest nowy standard krajowy, a także regionalny; mieszkańcy w przeliczeniu na jedną osobę płacą już 15 – 20 zł. Ci, którzy zrezygnują z selektywnej zbiórki, wykosztują się jeszcze bardziej. Do tej pory w Tarnowie według starego systemu płaci się 8,50 lub 15 zł, jeśli odpady nie są sortowane.
W niektórych gminach w kraju metoda „śmieci i wody” już działa, ale jej przeciwnicy są zdania, że nie ma jakiegokolwiek związku między ilością zużytej wody a ilością wytworzonych odpadów w gospodarstwie domowym, bo przecież ktoś może mieć mniejsze zapotrzebowanie na wodę, ale składa śmieci w równym stopniu albo i w większym. Ich zdaniem, powinna obowiązywać zasada, że ten płaci, kto zanieczyszcza. Z powodu nowych zasad stratne finansowo mogą być osoby samotne, w kłopocie będą właściciele ogródków i przydomowych basenów.
– Właściciele nieruchomości mogą zamontować u siebie tzw. podliczniki do opomiarowania wody zużytej na przykład na podlewanie ogrodu – radzi Stefan Piotrowski.

Oszczędność w kranie
Wg najnowszych informacji przekazanych przez Urząd Miasta Tarnowa 4,70 zł za m sześc. zużytej wody w przypadku zbiórki selektywnej oraz 9 zł w przypadku odpadów niesegregowanych z danej nieruchomości – to opłaty za odbiór śmieci w mieście, które uwzględnia projekt uchwały w sprawie wyboru nowej metody ustalenia tych opłat. Przyjmując, iż średnie zużycie wody na jedną osobę wynosi 3 m sześc., czteroosobowa rodzina za wywóz śmieci segregowanych płaciłaby 56, 40 zł miesięcznie (dotychczas wedle starych zasad 34 zł).W tym kwartale w opłatach na pewno nic się nie zmieni. Czas ten zostanie wykorzystany na publiczne dyskusje, na pewno dość emocjonujące. Ale od zmian nie będzie odwrotu.
Najbardziej przezorni już się obawiają, że niektórzy w obawie przed wysokimi rachunkami śmieciowymi będą… rzadziej się myć i prać. Trudno przypuszczać, by ktoś zechciał zaoszczędzić na higienie osobistej, ale na pewno większość zacznie bardziej zwracać uwagę na krany.
– Każdy kij ma dwa końce – przypomina pan Kazimierz, który mieszka w bloku przy ul. Lwowskiej. – Jeśli ludzie zaczną liczyć każdą kroplę wody, żeby nie płacić dużo za śmieci, to szybko odbije się to na przychodach Wodociągów. Wkrótce więc podrożeje woda. Moim zdaniem, szykowany jest kij, którym oberwiemy z dwóch stron.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o