Czterech braci szuka domu…

5
341
Do tarnowskiego Pogotowia Opiekuńczego 25-letnia matka przyprowadziła czwórkę chłopców | fot. tarnow.pl

Ta wiadomość obiegła lokalne i ogólnopolskie media, o sprawie informowała prasa, telewizja, radio. Historia zaczyna się tak: – Do tarnowskiego Pogotowia Opiekuńczego 25-letnia matka przyprowadziła czwórkę chłopców informując personel, że nie może się nimi dalej opiekować. Weźcie ich sobie – powiedziała. – Nie chcę ich wychowywać, nie chcę się nimi zajmować, nie mogę ich utrzymywać… Magistraccy urzędnicy nagłośnili tę historię, aby poruszyć serca ludzi i dotrzeć to tych, którzy byliby gotowi stworzyć braciom rodzinę zastępczą. Przy okazji, ze strony naszych czytelników, pojawiło się wiele pytań: czy przyszywani rodzice muszą pochodzić z Tarnowa, na jaką pomoc mogą liczyć i czy możliwa jest adopcja chłopców?

Najmłodszy ma niewiele ponad rok, najstarszy niespełna sześć lat. Gdy trafili do Pogotowia Opiekuńczego w Tarnowie byli przestraszeni, zaniedbani, wymagali pomocy lekarskiej. Teraz już doszli do siebie, są bardzo żywi, lgną do ludzi, mają doskonały kontakt z opiekunami. Wśród miejskich urzędników zorganizowana została zbiórka, chłopcy otrzymali mnóstwo zabawek, odzieży, środków czystości, kolejne dary ciągle spływają. O matce wiadomo tyle, że ma 25 lat. O ojcu lub ojcach – nic. Urzędnicy powołują się na rozporządzenie o ochronie danych osobowych RODO.

Rozdział otwarty
Dorota Krakowska, zastępczyni prezydenta Tarnowa ds. polityki społecznej w tarnowskim magistracie zdecydowanie staje po stronie matki. – Znalazła się w trudnej sytuacji. Postąpiła słusznie. Zamiast narażać dzieci na niebezpieczeństwo przyprowadziła je do placówki. Zostawiając dzieci u nas dała nam szansę na to, byśmy mogli zawalczyć dla nich o nowy dom, o rodzinę zastępczą. Każdy rodzic, który jest w podobnej sytuacji dostaje od nas fachową pomoc. Zawsze też prosimy, żeby rodzina chciała z nami współpracować, ona musi tego chcieć, bo nikogo do tej współpracy zmusić nie możemy. Dlatego są sytuacje, że dzieci latami przebywają w domach dziecka i rodzinach zastępczych – mówi. I przyznaje, że sytuacja łatwa nie jest. Chłopcy są mali, tymczasem przebywają w miejscu, w którym w ogóle nie powinno ich być.
Pogotowie Opiekuńcze jest interwencyjną placówka dla młodych osób w wieku od 10 do 18 lat, często sprawiających problemy wychowawcze. Niektórzy podopieczni mają za sobą konflikty z prawem. Dlaczego więc braci nie przeniesiono gdzie indziej? Odpowiedź jest jedna, bo nie ma gdzie. Zgodnie z ustawą o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, dzieci, które nie ukończyły 10 lat, powinny być kierowane do rodzin zastępczych.
Miasto chce im taką rodzinę znaleźć, stąd apel o pomoc, bo w rodzinach, które już w Tarnowie funkcjonują nie ma wolnych miejsc, a nowe nie powstają. – Apeluję o stworzenie zastępczej rodziny dla tych dzieci, o stworzenie im domu, normalnego dzieciństwa, o danie im choćby namiastki rodzicielskiej miłości. Takie dzieci, porzucone przez swoich naturalnych rodziców, często trafiają pod opiekę miasta. Może ktoś z was taką rodzinę stworzy – pyta prezydent Roman Ciepiela.
W całej Polsce brakuje rodzin zastępczych. To problem, o którym mówi się od lat. Nieodpowiedni stan pieczy zastępczej potwierdził raport Najwyższej Izby Kontroli. W Tarnowie działa aktualnie 70 różnego rodzaju rodzin zastępczych mających pod opieką w sumie 93 dzieci, to cztery zawodowe rodziny, które sprawują pieczę nad czternaściorgiem dzieci, 38 rodzin spokrewnionych wychowujących 43 dzieci oraz 28 rodzin zastępczych niezawodowych, w których jest 36 dzieci.
– Potrzebne są kolejne rodziny, nie tylko dla tej czwórki, bo to nie jest odosobniony przypadek. Obecnie w naszych placówkach przebywa około 30 dzieci, które powinny być w rodzinach zastępczych, a nie są, bo tych rodzin jest za mało – podkreśla Dorota Krakowska. – Gdy dzieci trafiają do tego typu rodzin czy placówek opiekuńczo-wychowawczych, zawsze prowadzona jest praca socjalna z rodziną biologiczną pod kątem powrotu dzieci do domu rodzinnego. To nie jest zamknięty rozdział.

… i koło się zamyka
Niektórzy zastanawiają się, dlaczego w tej sytuacji nikt nie szuka dla chłopców rodziny adopcyjnej. Rzecz w tym, że czym innym jest rodzicielstwo zastępcze, a czym innym adopcja.
– My adopcją się nie zajmujemy. Jest to zadanie Ośrodka Adopcyjnego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, mającego siedzibę na tarnowskim Rynku. Ale ta procedura dotyczy tych dzieci, których rodzice zostali pozbawieni władzy rodzicielskiej. Tu mówimy o rodzinie zastępczej, gdzie dzieci umieszczane są czasowo. W tym okresie pomagamy rodzinie biologicznej, staramy się wyprowadzić ją na prostą – tłumaczy pani wiceprezydent. – Rodzic, którego dziecko jest umieszczane w rodzinie zastępczej może utrzymywać z nią kontakt.
Czwórka braci nie ma szans na to, by na czas poszukiwań zastępczej mamy i taty przenieść się z pogotowia do domu dziecka. Oficjalnie domów dziecka już nie ma, nie ma takiego zapisu w żadnej z obowiązujących ustaw, są za to placówki opiekuńczo-wychowawcze typu socjalizacyjnego. Z tym, że nie wolno w nich umieszczać dzieci poniżej 10. roku życia. Z kolei pogotowia opiekuńcze są placówkami typu interwencyjnego. Liczba rodzin zastępczych nie rośnie tak szybko, jak powinna, więc koło się zamyka.
– Nie możemy tworzyć placówek dla dzieci młodszych, ubolewam nad tym, bo przy braku rodzin zastępczych, nie mamy gdzie tych dzieci dać – kontynuuje nasza rozmówczyni. – Szukamy również poza Tarnowem, w najbliższych miejscowościach, a jak nic nie znajdziemy, to na terenie całego kraju. Tak to się robi. Łatwiej, gdy dziecko jest jedno, gdy dzieci jest dwoje, ale tu jest czwórka maluchów, a my nie chcemy rodzeństwa rozdzielać. Bardzo jest trudno znaleźć rodzinę, która się podejmie takiego wyzwania. Na razie zatrudniliśmy w pogotowiu dodatkowe osoby, do czasu umieszczenia chłopców w rodzinie zastępczej.

Kto podejmie wyzwanie?
Jeśli nawet są już pierwsi chętni, to na pewno nie opuszczają ich wątpliwości. Apel skierowany jest do osób z całej Polski, ale najlepiej, gdyby dzieci znalazły dom w Tarnowie lub w okolicy, ze względu na najbliższych.
– Jeżeli chodzi o szkolenia rodzin zastępczych trzeba obalić mit, że one trwają bardzo długo, nawet pół roku. Organizator pieczy zastępczej ma swój autorski program, zatwierdzony przez ministerstwo, i jeśli taka rodzina lub rodziny zgłoszą się, to w trybie pilnym uruchamiamy szkolenie. Najdłuższy czas w przyspieszonym trybie, to półtora do dwóch miesięcy. Wiele zależy od dyspozycyjności samych rodziców- zauważa zastępczyni prezydenta. – Dodatkowo robimy przegląd naszych zasobów mieszkaniowych. Bo jeśli pojawi się rodzina posiadająca na przykład dwa pokoje i dwoje własnych dzieci, to gdzie znajdzie miejsce dla pozostałych? Dlatego na czas trwania rodzicielstwa zastępczego wynajmiemy jej mieszkanie, umożliwimy pobyt.
Nie ma obowiązku, żeby kandydaci na rodziców zastępczych byli w związku małżeńskim. Muszą mieć jednak stabilną sytuację życiową, dobre zdrowie, duże pokłady miłości. Wskazane są odpowiednie warunki mieszkaniowe oraz stałe źródło utrzymania, bo pomoc finansowa przekazywana na częściowe pokrycie kosztów utrzymania dziecka nie może stać się ich jedynym dochodem.
Sylwia Walaszek-Banuch, wicedyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy w Tarnowie wyjaśnia: – Są rodziny spokrewnione – tworzą je wyłącznie dziadkowie i rodzeństwo dziecka. Niezawodowe – tworzą je osoby niespokrewnione z dzieckiem lub krewni niebędący wstępnymi bądź rodzeństwem, czyli na przykład ciocie, wujkowie. I zawodowe niespokrewnione, które podpisują stosowne umowy i nie mogą powiedzieć: my chcemy tylko jedno dziecko – skoro są warunki, by przyjąć ich powiedzmy troje.
Jeśli małoletni przebywa w rodzinie zastępczej niezawodowej lub zawodowej, opiekunowie otrzymują miesięcznie na jego utrzymanie 1 052 zł na rękę. W rodzinie spokrewnionej jest to 694 zł. Oprócz tego na każde dziecko przypada świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł. W przypadku niepełnosprawności do tej kwoty należy doliczyć jeszcze 211 zł.
Tylko rodzinie zawodowej przysługuje comiesięczne wynagrodzenie. – Ustawowo określone wynagrodzenie dla rodzin zastępczych zawodowych zaczyna się od 2 600 złotych brutto, czyli pensji minimalnej. Natomiast samorządy mają możliwość podniesienia tej kwoty. I tak dzieje się również w Tarnowie – dodaje Sylwia Walaszek-Banuch. To rodzaj pensji dla tego z małżonków, który nigdzie indziej nie pracuje w zamian zajmując się domem i dziećmi.
Rodziny mogą też liczyć na różnego rodzaju dofinansowania, między innymi do remontów czy wypoczynku dzieci. Istnieje również jednorodzajowe świadczenie z tytułu przyjęcia dziecka do rodziny (można za te pieniądze kupić między innymi meble, wózek, fotelik do samochodu, ręczniki, pościel, ubrania, itp.). – Mimo finansowego wsparcia chętnych brakuje. Bo to duża odpowiedzialność i praca 24 godziny na dobę – podsumowuje wicedyrektorka.

5
Dodaj komentarz

2 Liczba komentarzy
3 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
3 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Anna

Chciałam się upewnić jak działa cudowny polski system..
Jeśli te dzieci wzięłaby powiedzmy babcia to dostanie jakieś 4800 zł (694×4 + 500 x4), a jeśli zawodowy rodzic zastępczy to jakieś 8200 zł (1052 x4 + 500 x4 + około 2000zł pensji). I to ma im pomóc wychowywać się we własnej rodzinie?

Marek

Jeśli ktoś rezygnuje z pracy po to żeby opiekowac sie cudzymi dziecmi jak wlasnymi, to przecież musi dostawac pensje. Za co ma życ? Ma dzieciom podkradać jedzenie?