Cztery lata dla Ciepieli

0
130
Roman-Ciepiela-Tarnow
REKLAMA

Proszę w imieniu Czytelników TEMI przyjąć gratulacje z okazji wyboru na prezydenta Tarnowa.
Bardzo dziękuję, a korzystając z okazji, chciałbym podziękować wszystkim wyborcom, którzy mi zaufali i poparli w tych wyborach. Zrobię też wszystko, aby przez najbliższe cztery lata zdobyć zaufanie tych, którzy poparli mojego kontrkandydata, a może w następnych wyborach przekonają się do mojego programu…
Gabinet prezydenta Tarnowa na drugim piętrze budynku przy ul. Mickiewicza stał pusty ponad rok, teraz Pan w nim zasiądzie. Będą jakieś zmiany, rearanżacja, nowe biurko…?
Nie jest pewne, czy to będzie ten gabinet i w tym miejscu. Gabinet na drugim piętrze jest… – nazwijmy to umownie, zbyt mało dostępny dla tarnowian, zwłaszcza starszych lub mających kłopoty z poruszaniem się, nie mówiąc już o niepełnosprawnych. Notabene, kiedyś ze zdziwieniem przyjąłem fakt, że w budynku urzędu miasta nie ma windy. Prezydent musi być blisko ludzi, również w sensie dostępności. Ale to przecież nie gabinet odgrywa zasadniczą rolę w zarządzaniu miastem.
Ale gdzie by ten gabinet nie był, na pewno znajdą się w nim jakieś osobiste akcenty, może ulubiony fotel…?
Na pewno zdjęcia rodziny, w tym oczywiście wnuków. Z doświadczenia wiem, że prezydent miasta przebywa poza domem bardzo długo, rodzina trochę na tym cierpi, więc choćby taki kontakt z bliskimi będzie miły. Wygodnego fotela nie potrzebuję, bo od ponad dwudziestu lat, od kiedy zarządzam różnymi dużymi instytucjami, staram się jak najwięcej być poza gabinetem, z ludźmi, blisko spraw i wydarzeń, które się dzieją, a z fotela korzystam, gdy trzeba podpisać stertę dokumentów.
Mimo wszystko posadzę Pana na chwilę w tym fotelu, bo trzeba będzie podjąć pierwsze decyzje po objęciu urzędu. Jakie one będą, co przede wszystkim wymaga szybkiej reakcji nowego prezydenta Tarnowa?
Na pewno odpadną mi sprawy związane z zapoznawaniem się z samorządem, bo to dziedzina, którą zajmuję się od lat, nie muszę też diagnozować problemów miasta, bo również są mi znane. W pierwszym rzędzie zajmę się powołaniem zespołów, które zajmą się najważniejszymi sprawami. W kampanii wyborczej zapowiadałem zajęcie się tworzeniem miejsc pracy i to będą priorytetowe działania w pierwszych miesiącach.
Niektórzy Pańskie deklaracje o stworzeniu w Tarnowie w kolejnych latach dwóch tysięcy nowych miejsc pracy potraktowali jako wyborczą kiełbasę i gruszki na wierzbie, bo realia są brutalne, a poziom bezrobocia wysoki. A tu nagle…
A dlaczego gruszki na wierzbie? Podałem pewne liczby, opierając się na rzetelnych wyliczeniach: jeżeli dzisiaj zatrudnionych jest w mieście około 60 tysięcy osób, to stworzenie dodatkowych dwóch tysięcy miejsc pracy jest jak najbardziej realne. Nie wyobrażajmy sobie wyłącznie nowej, produkującej np. śrubki dużej fabryki, choć to też wchodzi w grę, ale przede wszystkim usługi: edukacyjne, medyczne, rekreacyjno‑turystyczne i rozrywkowe, transportowe, komunikacyjne, wdrażania nowych technologii… Jest takie określenie „przemysł czasu wolnego” – to też olbrzymia przestrzeń do zagospodarowania, to tutaj są wielkie możliwości. Zapowiadałem też np. stworzenie Centrum Medycyny Wieku Dojrzałego – rozwój usług medycznych to przede wszystkim lepsza pomoc pacjentom, ale także nowe miejsca pracy.
Wracając w kontekście miejsc pracy do pierwszych moich decyzji, to sprawą numer jeden będzie połączenie Tarnowskiego Klastera Przemysłowego i Tarnowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, czyli przedstawię projekt uchwały rady miejskiej i będę zabiegał, aby Sejmik Samorządowy Województwa Małopolskiego również tym się zajął. Efektem będzie jak najszybsze powstanie Tarnowskiego Centrum Rozwoju – instytucji, która zajmie się przygotowaniem terenów inwestycyjnych, pozyskiwaniem funduszy dla rozwoju przedsiębiorczości, promocją gospodarczą Tarnowa.

REKLAMA

Mam nadzieję, że w tych planach rozwojowych bierze Pan pod uwagę również lokalnych przedsiębiorców…
Musimy być miastem aktywnym, otwartym na przedsiębiorczość i przedsiębiorców. Wszystkich przedsiębiorców! Mocno musimy również zadbać o tych, którzy działają w Tarnowie. Przecież jest ich w mieście ponad 10 tysięcy i potrzebują wyraźnego sygnału, że mogą liczyć na wsparcie samorządu, że mogą i powinni się z jego pomocą rozwijać. Chciałbym, aby urząd lub jego jednostki stały się dla nich ostoją rozwoju – to tu mają uzyskać wszelką pomoc, m.in. w zdobywaniu funduszy europejskich – a te w ciągu najbliższych sześciu lat będą w znacznie większym niż dotychczas stopniu dostępne dla małych i średnich firm.
Kolejna sprawa to tereny poprzemysłowe, które czekają na zagospodarowanie, choćby często przywoływany obszar byłego Owintaru. Żeby problem rozwiązać, trzeba podjąć negocjacje z właścicielami, a wcześniej trzeba mieć plan. Chcę przeprowadzić konkurs na koncepcję urbanistyczno‑architektoniczną terenu, a gdy powstanie taka wizja, zaproszę do stołu wszystkie zainteresowane strony. Patrzę na sprawę szeroko, więc chodzi mi nie tylko o właścicieli tego terenu, ale również terenów przyległych, przedstawicieli PKP itp. Myślę, że znajdziemy kompromis, którego nie udało się wypracować przez minione lata i powstanie w tym miejscu Nowe Miasto.
I kończąc wątek o pierwszych decyzjach… Sprawa najbardziej bieżąca to zima i sprawdzenie przygotowania do niej miejskich służb. A z tym z kolei wiąże się kolejna rzecz, czyli odtworzenie miejskiej jednostki, która zajmowała się będzie inżynierią drogową w szerokim zakresie. Jednostki zorganizowanej inaczej niż jako część urzędu, zajmującej się drogami w jak najszerszym pojęciu tego słowa, w tym również komunikacją publiczną. Na tę właśnie komunikację stawia się obecnie w UE coraz większy nacisk, na tę dziedzinę będą dodatkowe fundusze…
Chcę też jak najszybciej spotkać się z radnymi, z poszczególnymi klubami i przedyskutować sprawę budżetu miasta na przyszły rok, bo projekt jest już złożony.
Na właśnie, radni… Nie będzie Pan miał lekko, bo większość w radzie stanowią radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy mogą skutecznie torpedować inicjatywy prezydenta z PO.
Stawiam na dialog, bo nikt przez tysiące lat nie wymyślił lepszego sposobu rozwiązywania wspólnych spraw. Jeżeli okopujemy się w swoich obozach i nie rozmawiamy, to efektem takiego podejścia mogą być spięcia i konflikty, co rozwojowi nie służy. A przecież wszystkim chodzi o to, żeby miasto się rozwijało i żyło nam się lepiej, więc o konsensus nie powinno być trudno. Chcę zaproponować współpracę, która będzie opierała się na dyskutowaniu i wspólnym rozwiązywaniu wszystkich stojących przed nami problemów. Jak ognia będę unikał patrzenia na radnych przez pryzmat ich przynależności partyjnej czy sympatii politycznych, nie będę ich dzielił partyjnie, a raczej na mądrych i… jeszcze mądrzejszych. Chcę przekonywać do swoich racji, w innych sytuacjach proponować rozwiązania kompromisowe z pełnym szacunkiem dla politycznych czy ideowych poglądów i różnic. Myślę, że potrafię to zrobić… Poza tym myślę, że w miejskich sprawach więcej nas łączy, niż dzieli. Proszę pamiętać, że gdy pierwszy raz byłem prezydentem Tarnowa, nie miałem większości w radzie, a przecież nie było większych starć i różnic w widzeniu miejskich spraw, z których wiele udało się z sukcesem załatwić. A czasy były trudniejsze i było mniej pieniędzy…
Zostawiamy politykę i ideologię, wybieramy pragmatyzm?
Tak, ale pragmatyzm w rozumieniu potrzeby skupienia się na problemach dla miasta najważniejszych i ich rozwiązywaniu z pożytkiem dla nas wszystkich.
Ten „ekumenizm” polityczny był już widoczny w Pańskich wypowiedziach w kampanii wyborczej i pojawiła się nawet plotka, że gdy zostanie Pan wybrany, to zawiesi członkostwo w PO… Jest taki pomysł?
Kampanię prowadziłem ze wsparciem Platformy, ale samodzielnie. Odwoływałem się do tarnowian nie jako Roman Ciepiela – polityk PO, ale Roman Ciepiela – mieszkaniec Tarnowa, akcentowałem swoje doświadczenie samorządowe i swój pomysł na miasto. Zostało to zauważone i docenione, bo w pierwszej turze wyborów otrzymałem więcej głosów poparcia niż moja partia, a w przypadku mojego konkurenta było odwrotnie. Zawieszania członkostwa w partii nie mam w planach, natomiast na pewno – i to chciałbym mocno podkreślić – przynależność partyjną będę zostawiał przed progiem urzędu i tego samego będę żądał od moich współpracowników. Natomiast nie będę ukrywał, że jestem politykiem PO. Jestem w Platformie od dawna, czuję się współzałożycielem tej formacji i nie zamierzam tego zmieniać.
Nowy prezydent, więc i nowi ludzie… Będą nowi wiceprezydenci, dyrektorzy wydziałów?
Rozmawiamy dzień po wyborach, więc proszę wybaczyć, że nie będę na tym etapie operował nazwiskami. Najpierw muszę porozmawiać z klubami radnych, później dokonać przeglądu personalnego kadr urzędu… Obiecuję, że konkrety personalne będą w ciągu dwóch tygodni.
Ale już Pan chyba wie, czy chce współpracować z obecnymi wiceprezydentami, notabene również wywodzącymi się z PO. Odchodzą czy zostają?
Bardzo Pan naciska… Powiedzmy tak: w tej chwili na pewno zostają, bo nie mogę zacząć urzędowania bez pomocy ludzi, którzy są sprawdzeni i zorientowani w bieżących sprawach. Zmiany na pewno będą, zakładam, że będą też nowi zastępcy prezydenta. Za wszystkie sprawy w mieście odpowiada prezydent i ta odpowiedzialność nie jest dzielona, więc dobiorę sobie takich współpracowników, którzy będą jak najlepiej przygotowani do zastępstwa w poszczególnych dziedzinach. Chcę też dobrać sobie grono doświadczonych ekspertów, którzy doradzaliby w newralgicznych miejskich sprawach.
W tym nowych dyrektorów wydziałów?
Jak mówiłem, na pewno dokonam dokładnego przeglądu kadrowego, ale na tym szczeblu nie widzę obecnie potrzeb wprowadzania bardzo radykalnych zmian. Na pewno dokładnie sprawdzę, kto z pracowników urzędu prowadzi własną działalność gospodarczą, nie widzę bowiem możliwości, aby taka sytuacja mogła mieć miejsce.
Obiecuję natomiast, że o konkretach personalnych niedługo porozmawiamy.
Trzymam więc za słowo w imieniu Czytelników TEMI i dziękuję bardzo za rozmowę.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments