Cztery razy drożej za śmieci?

0
160
Mieszkańcy bloków ze zsypami dla śmieci zagrożeni wysokimi opłatami
REKLAMA

W tym przypadku może zadziałać odpowiedzialność zbiorowa; wszyscy mieszkańcy budynku, a więc także ci, którzy segregowali odpady, mogą zapłacić więcej. Sprawa wydaje się poważna, gdyż nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zakłada, iż brak segregacji może skutkować czterokrotną podwyżką opłat za wywóz śmieci.
– Segregacja odpadów w takim bloku, jak nasz, to fikcja – opowiada jeden z mieszkańców wieżowca na osiedlu Westerplatte w Tarnowie. – Wystarczy zajrzeć do zsypu, żeby się przekonać, co znajduje się w pojemnikach. Najkrócej można powiedzieć: wszystko – plastiki, papier, zużyte baterie. Niecałe 50 metrów od bloku są specjalne pojemniki na różnego rodzaju odpady. Komuś nie chce się tam pójść, ale jak to sprawdzić i kto miałby to zrobić?
To problem nie tylko tarnowski, ale ogólnopolski. Zapewne dlatego nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach przewiduje podwyżkę opłat za odpady nieposegregowane nawet o 400 procent. Chodzi o to, że Polska wciąż nie może osiągnąć zadowalającego wskaźnika recyklingu, który obecnie wynosi mniej niż 30 proc. Tymczasem zgodnie z unijnymi wytycznymi w ciągu najbliższych dwóch lat powinno to być już 50 proc. Tylko odpady dokładnie posegregowane nadają się do ponownego wykorzystania. Wiadomo też, że największy problem występuje w zabudowie wielomieszkaniowej.

REKLAMA

Ludzie wolą wygodę
– Zdajemy sobie sprawę z tego problemu – mówi Kazimierz Kępowicz, wiceprezes Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – Próbujemy mu zaradzić, ale nie jesteśmy jeszcze pewni zaproponowanych rozwiązań. TSM, pod kuratelą której jest najwięcej w mieście wieżowców, postanowiła budować półpodziemne zbiorniki odpadów. – Przyjęliśmy założenie, że zbiorniki te mają posłużyć do gromadzenia tylko odpadów posegregowanych, zmieszane zaś nadal mogą trafiać do zsypów – informuje wiceprezes. – Ostatnio półpodziemny zbiornik powstał w pobliżu budynku przy ul. Westerplatte 8. Mamy nadzieję, że spełni on swoją rolę.
Pewności nie ma jednak żadnej. Bardziej skuteczne wydaje się zamknięcie w wysokich blokach zsypów na śmieci. TSM mówi o tym od lat, lecz na razie decyzje nie zapadły.
– Natrafiamy na spory opór ze strony mieszkańców, którzy lubią wygodę – tłumaczy Kazimierz Kępowicz. – Trzeba też brać pod uwagę taką okoliczność, że ci, którzy dysponują lokalami jako odrębną własnością, mogliby domagać się formalnego pozwolenia z ich strony. Jest też kłopot z lokalizacją altanek śmieciowych, gdyż nie można ich wybudować wbrew przepisom pod oknami mieszkań. Muszą być zachowane odpowiednie odległości, a nie w każdym miejscu istnieją do tego warunki.
Już jakiś czas temu z problemem zsypów uporała się Spółdzielnia Mieszkaniowa „Jaskółka”. Roman Kusek, prezes „Jaskółki”, mówi, że problem segregacji odpadów w wieżowcach przy istniejących zsypach jest nie do rozwiązania.
W dużych blokach, gdzie taki „wynalazek” istnieje, można bez żadnych konsekwencji wrzucać wszystko do jednego pojemnika. Nikt nikogo nie sprawdzi.

Wielka porażka
– Na dzisiaj to jest jedna wielka porażka. Mieszkańcy udają segregację, a władze samorządowe i centralne udają, że ją widzą. Drastyczny przykład mamy w moim mieście – mieście stołecznym. W sprawozdaniu miasto raportuje w ogólnej masie ok. 25 proc. odpadów segregowanych, ale jednocześnie tylko ok. 1,5 proc. masy ogólnej odpadów w recyklingu” –mówił Interii.pl dr Marek Goleń z SGH w Warszawie.
– Prawdą jest, że jeśli na 150 mieszkańców budynku choćby dwóch czy trzech nie przestrzega zasad selekcji śmieci, to całą ideę natychmiast diabli biorą – przyznaje wiceprezes Kępowicz. – Nie przyjmujemy również argumentu, że śmieciarka, która zabiera odpady z blokowych zsypów, wszystkie śmieci ze sobą miesza. To nieprawda. W pojazdach tych komora zsypowa podzielona jest na dwie części, poszczególne frakcje odpadów nie stanowią jednej całości. Sprawa jest trudna, moim zdaniem, świadomość społeczną uda się zbudować pod tym względem najprędzej w ciągu dwóch pokoleń.
Władze centralne chyba jednak nie zamierzają czekać tak długo i powoli tracą cierpliwość. Jeżeli spełniłaby się zapowiedź podwyżek cen za wywóz śmieci nieposegregowanych, to w Tarnowie gospodarstwa domowe, które nie przestrzegają wymaganych standardów, płaciłyby 60 zł od osoby! Dzisiaj w takiej sytuacji byłoby to jeszcze 15 zł, ale jest 8,50, ponieważ zarządcy budynków deklarują, że segregacja śmieci cały czas się odbywa.

Uderzyć po kieszeni?
Wydział Infrastruktury Miejskiej Urzędu Miasta Tarnowa dobrze wie, że do selektywnej zbiórki odpadów w przypadku niektórych wysokich budynków można mieć poważne zastrzeżenia. Zgłaszają je firmy zajmujące się wywozem śmieci, które dokumentują sytuację.
– Nie wiadomo, czy przewidywana nowelizacja ustawy pójdzie ze zwyżką za nieposegregowane odpady aż tak daleko, ale już dzisiaj jako samorząd moglibyśmy podnieść opłaty niemal dwukrotnie. Jest taka możliwość – zaznacza Stefan Piotrowski, zastępca dyrektora Wydziału Infrastruktury Miejskiej UMT.‑ Wciąż nie podejmujemy takiej decyzji, ponieważ uderzyłaby ona również w tych, którzy od początku przestrzegają zasad selektywnej zbiórki śmieci. Mielibyśmy wówczas do czynienia z odpowiedzialnością zbiorową. Nasze uwagi przekazujemy spółdzielniom mieszkaniowym, one zwracają się z apelem do swoich mieszkańców, uprzedzając, iż istnieje niebezpieczeństwo, że jeśli odpady nie będą w pełni segregowane, to wyraźnie wzrosną opłaty. Ciągle mamy nadzieję, że będzie lepiej, niż jest, choć to zależy od budynku. W wielu podobne kłopoty występują w znacznie mniejszej skali.
Wiceprezes Kępowicz: Obawiam się, że najskuteczniejszym argumentem byłoby uderzenie ludzi po kieszeni, ale ponieważ nie byłoby dla nich to łatwe, to przychodzi najwyższy czas, aby niektórzy mieszkańcy całą rzecz dokładnie przemyśleli.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o