Czy łączyć tarnowskie szpitale?

0
88
szpitale
REKLAMA

Od 1993 roku Tarnów ma dwie lecznice: Szpital Specjalistyczny im. E. Szczeklika i Szpital Wojewódzki im. św. Łukasza. W 1999 roku wprowadzono system ubezpieczeń zdrowotnych i zupełnie nowy system nadzorczy oraz własnościowy szpitali: nowa lecznica trafiła w ręce marszałka województwa małopolskiego, a stara – do prezydenta Tarnowa. Od tamtej pory tarnowskie szpitale konkurują ze sobą w pozyskiwaniu najlepszych specjalistów, sprzętu i leczeniu na jak najwyższym poziomie, by zdobyć pacjentów, za którymi trafiają pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia.
– Oczywiście konkurują ludzie, a nie instytucje – podkreśla Marcin Kuta, dyrektor Szpitala im. E. Szczeklika. – I wszystko jest w porządku, jeżeli personel obydwu szpitali, a zwłaszcza jego kadra kierownicza, konkuruje w imię dobra pacjenta. Natomiast jeśli rywalizuje, by spełnić własne oczekiwania lub ambicje, to taka konkurencja zawsze będzie niezdrowa i niepotrzebna.
Podobne zdanie ma Anna Czech, dyrektorka Szpitala św. Łukasza.
– Nasza placówka powstała z potrzeby zwiększenia liczby łóżek szpitalnych dla miasta i ówczesnego województwa, jednak obecnie z usług szpitala korzystają nie tylko mieszkańcy Tarnowa i regionu tarnowskiego, lecz również sąsiednich powiatów – podkreśla. – Szpitale współpracują ze sobą i razem działają, choć pewnej konkurencji nie da się uniknąć. Jednak służy ona tylko i wyłącznie dobru pacjentów oraz jakości leczenia.
Obie lecznice uzupełniają się, choć w niektórych specjalnościach też dublują. W „nowym” przed laty umieszczono okulistykę, neurologię, laryngologię, urologię, chirurgię dziecięcą i neurochirurgię, działa Tarnowski Ośrodek Onkologiczny z oddziałem onkologii klinicznej i chemioterapią, Zakładem Radioterapii, chirurgią ogólną i onkologiczną, specjalistycznymi poradniami i Pracownią Medycyny Nuklearnej. Co roku trafia tam około 2 tys. pacjentów, a liczba wykonanych zabiegów chemioterapii przekracza nawet 5 tysięcy. Szpital może się pochwalić zabiegami endoskopowymi na bardzo wysokim poziomie i nowatorskimi sposobami łagodzenia bólu, a oddział ginekologiczno‑położniczy jako jeden z niewielu w Polsce stosuje niefarmakologiczne i bezpieczne znieczulenie TENS.
W Szpitalu im. E. Szczeklika oprócz oddziałów podstawowych pozostały: pulmonologia, dermatologia i choroby zakaźne dzieci.
– W obu lecznicach istnieją oddziały wewnętrzne, chirurgia, ortopedia, kardiologia, intensywna terapia, ale łóżek nie jest z pewnością za dużo. Ponadto pokrywa się działalność ginekologii z położnictwem i neonatologią. O potrzebie obecności tych oddziałów świadczą zbyt niskie wskaźniki statystyczne, a przede wszystkim częste kłopoty z umieszczeniem chorego w którymkolwiek ze szpitali właśnie z powodu braku miejsc – mówi Marcin Kuta.
Do Szpitala św. Łukasza na Szpitalny Odział Ratunkowy trafiają wszyscy pacjenci z ostrymi urazami, druga lecznica nie może prowadzić oddziałów ratunkowych, co wynika z planów ministerstwa zdrowia i wojewody. Dlatego Szpital im. E. Szczeklika stawia na zabiegi planowe, np. w chirurgii, ortopedii lub endoskopii.
Już w 1993 roku zrodził się pomysł, by zamiast modernizować starą lecznicę przenieść wszystkie jej oddziały do nowego obiektu i wyburzyć niepotrzebne budynki. W 1998 roku gotowy był nawet projekt budowy drugiego etapu „nowego” szpitala, jednak reforma administracyjna zlikwidowała te plany.
 O ewentualnym połączeniu lecznic zaczęto mówić 10 lat temu, potem sprawa co jakiś czas powracała, a w 2007 roku przedstawiciele Zarządu Województwa Małopolskiego zapowiedzieli, że będą rozmawiać na ten temat z prezydentem Tarnowa. Zwolennicy pomysłu twierdzili, że nowa instytucja mogłaby śmiało rywalizować z najlepszymi tego typu placówkami w Polsce. Warunek był jeden: pacjent miał na połączeniu skorzystać, a nie stracić. Odbyły się dwa spotkania władz Tarnowa z przedstawicielami zarządu województwa, ale do połączenia szpitali nie doszło.Gdy w ubiegłym roku władze samorządowe Tarnowa zdecydowały się na komercjalizację trzech miejskich przychodni, w przypadku miejskiego szpitala postanowiono utrzymać dotychczasową formułę jego działalności, lecz wskazano, że dalsze plany rozwojowe lecznicy nie mogą być rozważane w oderwaniu od przedsięwzięć realizowanych przez Szpital św. Łukasza.
– Analiza sytuacji obydwu lecznic, a także realizowanych koncepcji rozwojowych tych placówek doprowadziła do konkluzji, iż szansą na maksymalne wykorzystanie potencjału obu szpitali może być nawiązanie ich ścisłej współpracy – komentuje Magdalena Osiak, szefowa Centrum Spraw Społecznych UMT. – Wykorzystanie potencjałów placówek pozwoli lepiej gospodarować istniejącą infrastrukturą, precyzować plany rozwojowe oraz usunąć wewnętrzną konkurencję. Warto również zanalizować projekty dotyczące wspólnego zarządzania bądź pozyskania zewnętrznych funduszy.
W październiku ubiegłego roku prezydent Tarnowa wystosował do marszałka Małopolski pismo z propozycjami nawiązania współpracy między szpitalami i nadzorującymi je instytucjami, w odpowiedzi uzyskano zapewnienie o gotowości do rozmów. W lutym tego roku Ryszard Ścigała przedstawił marszałkowi plan opracowania szczegółowej koncepcji wykorzystania potencjału tarnowskich szpitali, zaproponował powołanie wspólnego zespołu, który przeprowadziłby niezbędne analizy i wypracował model funkcjonowania służby zdrowia w Tarnowie.Obecnie samorząd Tarnowa oczekuje na stanowisko marszałka, magistraccy urzędnicy liczą na wykorzystanie doświadczeń miasta przy prowadzonej komercjalizacji przychodni i chcą, by Tarnów specjalizował się w określonych dziedzinach medycznych. Chodzi m.in. o prezentowaną już koncepcję Centrum Serca i Naczyń, utworzonego na bazie obydwu tarnowskich szpitali.Magistrat ma plan, ale czy zyskają na tym pacjenci? Jeszcze do niedawna na zabieg wykonywany przez ortopedów w jednej z lecznic trzeba było czekać nawet 500 dni, a cztery miesiące to był czas do najbliższego wolnego terminu na badanie rezonansem magnetycznym lub tomografem.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o