Czy tajemnica I transportu znajdzie wyjaśnienie?

0
136
dr hab. Leszek Hońdo
REKLAMA

Po lekturze artykułu zadzwonił historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego, dr hab. Leszek Hońdo z ciekawymi informacjami, będącymi wynikiem jego badań. Być może tajemnica znajdzie rozwiązanie.
Istnieje kilka teorii na temat tego, co stało się ze sporą grupą więźniów, która nie dotarła do Auschwitz. Jedna mówi, że zbiegli z tarnowskiej łaźni, gdzie pozostawiono ich na noc z 13 na 14 czerwca, wykorzystując obecność robotników przeprowadzających remont. Jest i taka, że grupę więźniów odłączono od reszty już na rampie kolejowej. Jeszcze inna przekonuje o błędzie wynikającym z bałaganu w papierach. Co wydarzyło się zanim 728 więźniów upchano w pociąg do Auschwitz?
Wiadomo, kto odpowiadał za transport. Było to dowództwo tarnowskiego gestapo, w osobach szefa Hansa Macka i jego zastępcy Eugena Selbera. Jesienią 1939 roku wchodzili oni w skład tzw. Einstatzgruppen, jednostki, która posuwała się za linią frontu i dokonywała aresztowań ludzi według przygotowanych list. Jedną z takich grup rozlokowano w Tarnowie i na jej bazie utworzono placówkę gestapo z siedzibą najpierw w hotelu Bristol, a następnie w kamienicy przy ulicy Urszulańskiej. Selber wraz z Mackiem musieli przygotować listy więźniów przeznaczonych do transportu i dlatego za brak sporej grupy, która do obozu nie dotarła, ponieśli konsekwencje służbowe. Mack został karnie przeniesiony do Rzeszowa, natomiast Selbera odesłano do Niemiec z adnotacją, że nie nadaje się do tego rodzaju służby. Zachowane dokumenty zawierają opinie zwierzchników na jego temat. Napisano w nich m.in. o tym, że Selber stał się mocno wierzącym katolikiem, musiała nastąpić w nim jakaś przemiana, ponieważ zaczął bardzo źle wykonywać powierzone obowiązki. Może to ona ma związek ze zniknięciem grupy więźniów? Czy Selber miał w jakiś sposób uchronić ich przed wywózką?
– Tego nie wiemy. Ciekawy jest jednak fakt, że w grupie 753 przeznaczonych do transportu więźniów znalazło się zaledwie kilku mężczyzn pochodzenia żydowskiego. Może w jakiś sposób starał się ich chronić za wcześniejsze prześladowania? Formalnie to jemu podlegali wszyscy tarnowscy Żydzi. Wyjaśnienie może być jednak znacznie bardziej banalne. Selber mógł po prostu pomóc wydostać się z transportu grupie mężczyzn za wręczone mu łapówki – mówi Leszek Hońdo.
Czy znane są dalsze losy Niemca? – Akta osobowe Selbera znajdują się w archiwum w Berlinie. Niedawno udało mi się dotrzeć do niemieckiego naukowca, który opublikował artykuł na jego temat. Selber przeżył wojnę, dostał się do obozu jenieckiego w amerykańskiej strefie okupacyjnej. Tuż po zakończeniu wojny, jeszcze w 1945 roku jako byłemu gestapowcowi wytoczono proces. Nie udowodniono mu morderstw, za jakieś „drobiazgi” otrzymał niewielki wyrok – kontynuuje historyk.
Od tamtych wydarzeń minęło sporo czasu, czy istnieje szansa na pełne wyjaśnienie tajemnicy pierwszego transportu do Auschwitz? Leszek Hońdo uważa, że zagadka, pochłaniająca od lat badaczy i ludzi zainteresowanych historią, może zostać ostatecznie wyjaśniona. W niemieckich archiwach znajduje się bowiem bardzo dużo dokumentów dotyczących II wojny światowej, które cały czas są stopniowo odkrywane. Może więc znajdą się i takie, dotyczące szczegółów I transportu więźniów do Auschwitz.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o