Czy Tarnów leży w „alei tornad”?

0
1511
zerwane_dachy_na_tarnowskim_rynku
W Tarnowie pamięta się burzę z czerwca 2017 roku, która nie była tornadem. Gwałtowny podmuch wiatru zerwał dach z remontowanej kamienicy w rynku | Fot. Paweł Topolski
REKLAMA

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej opublikował mapę Polski, na której zaznaczono miejsca występowania groźnych zjawisk pogodowych w postaci trąb powietrznych i wodnych. Mapa, oparta na Europejskiej Bazie Danych (ESWD), została nazwana „polską aleją tornad”. Umieszczono na niej także miejsca położone na północ i na południe od Tarnowa, w bliskim jego sąsiedztwie. Czy także tędy przebiega złowieszcza „aleja”?
Po bardzo zimnym maju prędko nastąpiła zmiana pogody. Już w pierwszych dniach czerwca nad okolicami Tarnowa przeszła gwałtowna burza połączona z obfitymi ulewami, która wywołała straty, tym razem na szczęście niezbyt poważne. Wyglądało to na zapowiedź kolejnego niespokojnego lata. W ostatnim okresie bardzo niebezpieczne burze, podczas których występują wichury, trąby powietrzne, nawalne opady, także gradobicie stają się w naszym kraju trwałym, co gorsza nasilającym się z czasem zjawiskiem. Ma to związek ze zmianami klimatycznymi dokonującymi się na całym świecie.

REKLAMA

Przedstawione w ostatnich dniach opracowanie autorstwa specjalistów z Państwowego Instytutu Badawczego IMGW zawiera podstawową tezę, że w Polsce występuje „aleja tornad” i na jej działanie narażone są w szczególności niektóre regiony kraju. Wymienia się województwa: śląskie, opolskie, małopolskie, świętokrzyskie, łódzkie i mazowieckie. To tam, zdaniem PIB, występuje największe ryzyko pojawienia się trąb powietrznych.

Tornado prawie amerykańskie
Autorzy opracowania piszą: Trąby powietrzne coraz częściej nazywamy tornadami, ponieważ w swojej genezie i sile przypominają zjawiska tak często spotykane na amerykańskich równinach. Zwykle towarzyszą one gwałtownej formie burzy, tzw. superkomórce, która zapewnia trąbie powietrznej paliwa – ciepłego powietrza obfitującego w wilgoć. Jeżeli zawarty w chmurze superkomórkowej wir (mezocyklon) złączy się z zawirowaniem na styku mas zstępujących i wstępujących, może dojść do powstania dość trwałych (kilkanaście-kilkadziesiąt minut) tornad o znacznej sile.
W raporcie uwzględniono 352 zdarzenia, które interesowały badaczy tematu, za okres od 1 stycznia 2001 roku do 9 czerwca 2020. Zaznaczone są tam również okolice Tarnowa.
Wkrótce minie rok od pojawienia się gwałtownej burzy w rejonie Jodłówki Wałek, która na 15 budynkach mieszkalnych i gospodarczych zerwała dachy, powaliła drzewa i uszkodziła sieć energetyczną. W czerwcu 2017 r. wichura dała się we znaki Sukmaniu, w sierpniu 2014 Zborowicom i innym miejscowościom w pobliżu Ciężkowic. W ostatnim przypadku prasa donosiła, że trąba powietrzna szła wąskim torem i uszkodziła kilkanaście domów.

To tylko burza…
Latem 2012 r. jeszcze większe straty odnotowano w gminie Radgoszcz. W kilku wsiach wiatr zerwał lub uszkodził dachy na 27 budynkach, zniszczone zostały uprawy rolne na obszarze 240 hektarów, o połamanych drzewach nie mówiąc.
W samym Tarnowie dobrze pamięta się jeszcze burzę z czerwca 2017 roku, która jednak nie była tornadem. Gwałtowny podmuch wiatru zerwał wtedy dach z remontowanej kamienicy w rynku. Zresztą do dzisiaj ten dach nie powrócił na swoje miejsce.
Piotr Żurowski, który mieszka w okolicy Tarnowa, strażak ochotnik, jest rzecznikiem prasowym stowarzyszenia Skywarn Polska (Polscy Łowcy Burz). Niezwykłymi zjawiskami meteorologicznymi interesuje się od lat, skrupulatnie je odnotowując.
– Dziennikarze często wichurę mylą z trąbą powietrzną, mimo że są to dwie różne sprawy – podkreśla pan Piotr. – Nieprawdą jest, że w lipcu 2019 roku Jodłówkę Wałki nawiedziła trąba, jak mogliśmy wtedy wszędzie przeczytać. To była gwałtowna burza, która rzeczywiście spowodowała znaczne straty. Trąba powietrzna ma związek z tak zwaną burzą superkomórkową, którą charakteryzują wirujące prądy powietrza. W takich przypadkach nigdy gałęzie drzew czy inne elementy uwolnione podczas burzy nie lecą w powietrzu w jedną tylko stronę. Są one porozrzucane w różnych punktach.

Energia w powietrzu
Rzecznik Skywarn Polska twierdzi, że spektakularna trąba powietrzna, która dosięgła Tarnów i okolice, zdarzyła się 17 lipca 2001 roku. Od tamtego czasu łowcy burz nie odnotowali tutaj tak klasycznej „superkomórki”.
Z opracowania IMGW: Siła burz jest zależna od energii dostępnej w powietrzu, a na tę energię składa się temperatura i zawartość pary wodnej. Najbardziej energetyczne masy powietrza napływają do Polski z południa. Często burze powstają już nad Alpami i „wędrują” na północ oraz wschód wykorzystując naturalne uwarunkowania terenu. Jedną z takich dróg jest Brama Morawska – obniżenie terenu między Karpatami i Sudetami, przez które burzom łatwiej się przedostać. Zjawisko „polskiej alei tornad” na Śląsku jest więc następstwem zwiększającej się aktywności burzowej w regionie Bramy Morawskiej, a częstsze i silniejsze burze podnoszą ryzyko pojawiania się w tym rejonie gwałtowniejszych trąb powietrznych.

Czy Tarnów i region znajdują się w „alei tornad”?
– Nie, nic na to nie wskazuje – uważa Piotr Żurowski. – W całym kraju notuje się średnio od kilku do kilkunastu tornad rocznie. W naszych okolicach, jak pokazuje dotychczasowa statystyka, raz na kilkanaście lat. Zupełnie inną sprawą są gwałtowne burze, niszczące podmuchy wiatru, które zdarzają się tu znacznie częściej i one mogą stanowić problem.

Grad na 7 cm
Dość często się zdarza, że internauci umieszczają w sieci filmiki z rzekomą trąbą powietrzną, tak jak w przypadku nagrania przedstawiającego sytuację z 30 maja 2017 roku w sąsiedztwie Tarnowa. Piotr Żurowski od razu skomentował: „W powiecie tarnowskim nie odnotowaliśmy żadnych szkód związanych z trąbą powietrzną. Byłem osobiście w tamtym regionie i niejedną taką chmurę już widziałem, a na nagraniu ciężko zaobserwować rotację (…) ”.
Polscy Łowcy Burz w swojej kronice odnotowali datę 30.06.– 5.07.2012, a pod nią wpis: „Jeden z największych i najdłużej trwających incydentów z opadami dużego gradu produkowanymi przez superkomórki w Polsce. Szczególnie duży grad pada 3 i 4 lipca, gdy w warunkach silnej chwiejności termodynamicznej (CAPE do ok. 3000‒3500 J/kg) burze superkomórkowe przybierają wyjątkowo dużą siłę. Na Górnym Śląsku (okolice Czechowic – Dziedzic) i na Warmii (Bisztynek) grad miał średnicę dochodzącą do 7 cm”.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o